Mieszkańcy sami sprzątają swoją dzielnicę

    Mieszkańcy sami sprzątają swoją dzielnicę

    Kamila Grzenkowska

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Mieszkańcy Oliwy po raz drugi sami, przez nikogo niezmuszani, posprzątali swoją dzielnicę. Akcję zorganizowała grupa inicjatywna skupiona wokół Rady Osiedla.
    - Chcemy coś zrobić własnymi rękami. Oliwa to ostatnio zapomniana i zaniedbana dzielnica. Urzędnicy pamiętają tylko o parku i jego okolicy, a o terenie leżącym kilka ulic dalej nikt już nie pamięta - tłumaczył Tomasz Strug, mieszkaniec Oliwy, spotkany z grabiami w dłoniach.

    W sobotnie południe siedmioro entuzjastów swojej dzielnicy, uzbrojonych w łopaty, grabie i rękawiczki jednorazowe zebrało się w okolicy dawnej muszli widokowej przy ul. Polanki.

    Było ich mniej niż podczas pierwszej, zorganizowanej w lipcu, podobnej akcji, kiedy to za sprzątanie wzięło się ponad 20 osób. Resztę prawdopodobnie wystraszył deszcz, który padał w Gdańsku od rana.

    Na zboczach wzniesień zbierano przede wszystkim potłuczone szkło, worki foliowe i porozbijane cegły. W czasie sprzątania mieszkańcy przy okazji "odkopali" schody prowadzące do muszli. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat to miejsce po prostu zarosło dzikimi krzakami i śmieciami.

    Kiedyś muszla znajdowała się w parku przylegającym do Dworu III. Było to w okresie, gdy należał on do rodziców słynnego filozofa Artura Schopenhauera. W czasach świetności muszla pełniła rolę leśnego schronienia i - przede wszystkim - punktu widokowego na morze. Walory parku leśnego, przylegającego do dworu, dostrzegali też Niemcy, którzy przed wojną wycinali na oliwskich wzgórzach alejki. Można było po nich spacerować.

    W latach 60. znajdował się tu plac zabaw dla dzieci, a obecnie, u podnóża tych wzniesień, teren "dzierżawią" amatorzy karkołomnej jazdy na rowerze. Parę metrów wyżej, w okolicach zdewastowanej muszli, przesiadują wagarowicze, piwosze i koneserzy taniego wina.

    - Czas zadbać o wizerunek naszej dzielnicy. Może to syzyfowa praca, ale mam nadzieję, że jeśli chociaż kilka osób zobaczy, że sprzątamy i zależy nam na estetyce tego miejsca, to może docenią to i nie będą tutaj śmiecić - mówi pani Marta, mieszkająca przy ul. Polanki.

    Mieszkańcom Oliwy zależy na tym, aby ich dzielnica odzyskała dawny blask. Chcą to zrobić sami, bez oglądania się na urzędników. Uważają, że wystarczy dobra organizacja i chęć do pracy.

    Akcję sprzątania dzielnicy podchwycili niedawno mieszkańcy innej dzielnicy Gdańska - Nowego Portu. Zamierzają posprzątać okolice dawnego dworca PKP, który jest bardzo zaśmiecony. Na razie jednak są to tylko plany.

    Czyn społeczny, jaki zorganizowali oliwianie, to ewenement w całym Trójmieście. W Gdyni i w Sopocie nikt nie przeprowadza na razie takich akcji. Co prawda w Gdyni organizowane są tzw. wystawki (mieszkańcy wystawiają w określonym dniu niepotrzebne rzeczy, które zaśmiecają mieszkania), ale nie jest to akcja społeczna, lecz urzędnicza.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo