Rak i amputacja to nie koniec świata! W parku Oruńskim...

    Rak i amputacja to nie koniec świata! W parku Oruńskim pobiegną po "drugą nóżkę dla Ali"

    Marta Irzyk

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    11 kwietnia w parku oruńskim kilkaset osób stanie na starcie pięciokilometrowego biegu. Po co? Po "drugą nóżkę dla Ali". Kibicować będzie 30-letnia Alicja Hinz. - Może przejdę kawałek razem z innymi - mówiła w przededniu wyjazdu do Poznania, gdzie otrzyma protezę nogi, którą mogła kupić dzięki pomocy przyjaciół z całej Polski.
    - Tak naprawdę koncentruję się na tym, co jest tu i teraz - po prostu chcę normalnie żyć - mówi Ala (na zdjęciu z Krystianem)

    - Tak naprawdę koncentruję się na tym, co jest tu i teraz - po prostu chcę normalnie żyć - mówi Ala (na zdjęciu z Krystianem) ©Marta Irzyk

    Ala zawsze chciała studiować nad morzem. Przyjechała do Trójmiasta z Jarosławic pod Kielcami. Wybrała budownictwo na Politechnice Gdańskiej, tam poznała Krystiana. Za kilka tygodni będą obchodzić czwartą rocznicę ślubu.
    - Jesienią 2011 roku zaczęłam odczuwać ból w okolicach prawego kolana - mówi Ala, podkreślając, że żaden z trzech ortopedów nie wpadł na to, by skierować ją na badania diagnostyczne. - Całe szczęście, że trafiłam na panią doktor, która wyłapała niepokojącą zmianę. Za badanie nie chciała pieniędzy, bo zapowiedziała, że czeka nas jeszcze wiele wydatków.

    Szybko miało się okazać, że lekarka miała rację. Diagnoza brzmiała obco: osteosarcoma - nowotwór złośliwy kości.
    Ala i Krystian wspominają, że byli jak dzieci we mgle. - Co zrobić z taką diagnozą, gdzie pójść po pomoc? Nie mieliśmy pojęcia, jak się zachować - przyznają. - Musieliśmy nauczyć się poruszać w skomplikowanym systemie urzędniczym, który niczego nie ułatwia.
    Ala przeszła kilka silnych kursów chemioterapii i zabieg usunięcia fragmentu kości udowej, a także wstawienia endoprotezy prawego kolana. - Wydawało mi się, że już będzie dobrze - mówi. - Pojechałam nawet do Hiszpanii, gdzie Krystian był służbowo. Spacerowaliśmy, ciesząc się sobą - wspomina, pokazując zdjęcie.

    Laura Makena marzy, by zostać pediatrą, wrócić do Kenii i tam leczyć dzieci

    Najgorsze miało jednak dopiero nadejść. Półtora roku po zakończeniu leczenia, w dniu 30 urodzin Ala dowiedziała się o nawrocie choroby. - To był jeden z najcięższych momentów - przyznaje. - Wiedziałam, że wznowa nowotworu zmniejsza moje szanse.
    Lekarze zdecydowali, że konieczna będzie amputacja nogi. Operację przeprowadzono w listopadzie 2014 roku. Na pytanie, czy pogodziła się już z utratą nogi, Ala odpowiada krótko. - Gdybym użalała się nad sobą, nie byłabym w stanie normalnie funkcjonować, a przecież mogę mimo swojej niepełnosprawności. I zamierzam to udowodnić.

    Mieszkają na Morenie, w nowym bloku, by Ala mogła korzystać z windy. - W poprzednim mieszkaniu dużo pomagali mi sąsiedzi, przynosząc zakupy i podwożąc mnie do lekarza. Chciałam jednak być jak najbardziej samodzielna - tłumaczy.

    Dzień Ali wypełniają zwyczajne czynności - chodzi na spacery, sprząta, gotuje. - Nie używamy półproduktów, uzupełniliśmy dietę o pełnowartościowe składniki - mówi Krystian, pokazując pudło z opakowaniami kasz i przypraw. Najważniejszym punktem dnia jest jednak rehabilitacja, do której Ala ma specjalne przyrządy - taśmy, piłkę, dysk.
    - Ćwiczę z rehabilitantką i sama - tłumaczy. - Muszę ciągle się wzmacniać, by móc utrzymywać równowagę i by moje ciało mogło funkcjonować z protezą.

    Ali w ćwiczeniach pomaga też Krystian, choć jego głównym zadaniem jest, jak mówią, trzymanie żony w ryzach. - Można powiedzieć, że jesteśmy jak ogień i woda. Krystian jest wodą - śmieje się Ala. - To on w naszej parze analizuje, planuje. Jest moją ostoją.

    Amputacja sprawiła, że przed Alą pojawiły się trudności, o jakich dotąd nie myślała. - Boję się podróżować np. autobusem, bo ktoś mógłby mnie popchnąć lub podciąć mi kulę - mówi. Nie rozumie też, dlaczego wciąż tak mało miejsc jest przystosowanych do potrzeb osób niepełnosprawnych. - Jeśli przy schodach nie ma poręczy, nie mam możliwości wejścia lub zejścia o kulach. Nie wspomnę już o toaletach w klubach - w nielicznych pamiętają, że bawić się chcą nie tylko zdrowi - wylicza.

    Mimo to Ala od czasu do czasu chodzi na imprezy, gdzie zwraca uwagę innych. - Niektórzy przepraszają, gdy na pytanie o nogę odpowiadam, że została amputowana przez raka. A nie ma przecież za co przepraszać - to, że nie mam nogi, jest faktem i nie będę tego ukrywać ani udawać, że jest inaczej - tłumaczy i pokazuje, że na jednej nodze też jest w stanie zatańczyć.
    Kielce, Warszawa, Paryż, Poznań, Gdańsk - to tylko niektóre z miejsc, gdzie mieszkają przyjaciele Ali. Ludzie, bez których nie wygrałaby walki o protezę. - Jestem im niesamowicie wdzięczna - mówi. - Nie przypuszczałam, że pomoże mi nie tylko tylu przyjaciół, ale też nieznajomych ludzi.

    Fanpage na Facebooku "Na drugą nóżkę dla Ali" polubiło ponad tysiąc osób. Ala przegląda go z radością. Dzięki zaangażowaniu setek osób udało się zebrać 50 tys. złotych, które wystarczą na prostą protezę. Na tym koszty się jednak nie kończą - protezę trzeba będzie wymieniać co 3-4 lata, do tego dochodzą konsultacje lekarskie i rehabilitacja. Przyjaciele Ali nie składają więc broni i już za tydzień organizują bieg w parku oruńskim, z którego dochód oczywiście wesprze leczenie Ali. - Podczas biegu chcemy przede wszystkim się dobrze bawić, dlatego zapraszamy wszystkich, nie tylko tych, którzy biegają wyczynowo - mówi Anna Tomaszewska, organizatorka wydarzenia i przyjaciółka Ali. - Wpisowe wynosi 20 złotych, a wszystkie wskazówki znajdują się na profilu "Na drugą nóżkę dla Ali".

    Jakie są plany Ali na najbliższe miesiące? - Chciałabym wrócić do pracy, ale nie w budownictwie, bo nie pozwoli mi na to proteza. Mogłabym zająć się projektowaniem. Tak naprawdę koncentruję się na tym, co jest tu i teraz - po prostu chcę normalnie żyć - mówi.

    Zbiórkę pieniędzy dla Ali koordynuje fundacja Alivia. Pomoc można wpłacać na konto nr 24 2490 0005 0000 4600 5154 7831 z dopiskiem "DAROWIZNA NA PROGRAM SKARBONKA ALICJA HINZ 10097".


    m.irzyk@prasa.gda.pl


    Treści, za które warto zapłacić!
    REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


    Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo