Polecamy
    plus.dziennikbaltycki.pl

    Magazyn Rejsy na plus.dziennikbaltycki.pl

    Rozwiń
    Narodowcy stanęli przed sądem za zakłócenie Manify

    Narodowcy stanęli przed sądem za zakłócenie Manify

    Maciej Pietrzak

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Narodowcy stanęli przed sądem za zakłócenie Manify
    Za kilka dni, jak co roku w dzień kobiet, na ulicach Trójmiasta pojawią się uczestnicy Manify. Dziś przed gdańskim sądem Rejonowym Gdańsk-Południe odbyła się rozprawa nawiązująca jeszcze do zeszłorocznej edycji tej akcji.
    Narodowcy stanęli przed sądem za zakłócenie Manify
    Za kilka dni, jak co roku w dzień kobiet, na ulicach Trójmiasta pojawią się uczestnicy Manify. Dziś przed gdańskim sądem Rejonowym Gdańsk-Południe odbyła się rozprawa nawiązująca jeszcze do zeszłorocznej edycji tej akcji.

    21-letni student Krzysztof P. i sześć lat starszy doktorant Mateusz R. (sąd mimo chęci obwinionych nie zezwolił na publikację ich pełnych nazwisk), byli wśród osób ze środowisk narodowych, które zebrały się pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców w kontrze do kończącej swój marsz pod bramą stoczni Manifie 2014.
    Wcześniej uczestniczyli także w legalnej manifestacji prawicy pod fontanną Neptuna i stamtąd udali się pod stocznię. Mężczyźni zostali już skazani wyrokiem nakazowym na prace społeczne za przewodniczenie nielegalnej manifestacji i próbę zakłócenia legalnego zgromadzenia środowisk feministycznych i lewicowych. Odwołali się jednak od decyzji sądu.

    Choć sprawa dotyczy jedynie wykroczenia, na małej sali rozpraw w sądzie stawiła się duża ilość publiczności wspierającej obwinionych. Wśród nich byli m.in. byli opozycjoniści, stoczniowcy oraz radna Prawa i Sprawiedliwości Anna Kołakowska – o której głośno było ostatnio w związku ze sprawą przedłużenia umowy najmu lokalu dla Stowarzyszenia Współpracy Kobiet, którą opisywaliśmy.

    Na dzisiejszej rozprawie swój obraz wydarzeń z marca zeszłego roku przedstawili obaj obwinieni oraz zeznający w charakterze świadka policjant, który dowodził zaopatrzeniem obu odbywających się wówczas manifestacji. Obie strony podtrzymały wyjaśnienia złożone rok temu. Zdaniem studenta i doktoranta, nie uczestniczyli oni w żadnej zorganizowanej manifestacji pod „trzema krzyżami”, przyszli pod stocznię z „ciekawości postulatów Manify”. Z ich relacji wynika, że było tam kilka grupek narodowców liczących poniżej 15 osób, ustawionych tak żeby nie naruszać ustawy prawo o zgromadzeniach. Odpowiadający dziś przed sądem mężczyźni poczuli się urażeni hasłami i transparentami z Manify, mieli być słownie prowokowani przez jej uczestników i swoje okrzyki wygłaszać w odpowiedzi. Obie grupy oddzieliła policja.

    Zeznający dziś funkcjonariusz przyznał, że nie doszło między grupami do żadnej fizycznej agresji. Narodowcy zostali jednak otoczeni kordonem i wylegitymowani. Z grupy ok 60 osób jako liderzy zostali wytypowani Krzysztof P. i Mateusz R., gdyż zdaniem policjanta wygłaszali swoje hasła przez megafony, czym zagłuszali przemawiających na Manifie i byli najbardziej „aktywni”.

    Mundurowy Sylwester M. dodał dziś do swoich zeszłorocznych wyjaśnień informację o tym, że na trasie Manify jej uczestnicy zostali obrzuceni przez kontrmanifestantów jajkami. Policjant przyznał jednak, że tą wiedzę ma z... publikacji w jednej z gazet.

    Czytaj także

      Komentarze (4)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Parodia procesu

      Gość (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      Uczestniczyłem w tym procesie jako widz. Chciałem się przekonać czy sąd będzie obiektywny wobec tych młodych ludzi. Na rozprawę wyznaczono malutką salę. Miejsc siedzących dla publiczności było...rozwiń całość

      Uczestniczyłem w tym procesie jako widz. Chciałem się przekonać czy sąd będzie obiektywny wobec tych młodych ludzi. Na rozprawę wyznaczono malutką salę. Miejsc siedzących dla publiczności było kilka.Większość stała. Proces trwał z przerwami dwie godziny.Od początku zastanawialiśmy się nad tym kto Manifie dał prawo do demonstracji pod bramą stoczni gdzie wisi obraz Matki Boskiej i Papieża. Przecież ta manifestacja wznosiła hasła antyreligijne. Niosła 21 swoich ,,postulatów".To obrażało ludzi strajkujących w sierpniu 80 r. Policja nie dostrzegła profanacji miejsca, wznoszonych i śpiewanych przez Manife haseł i kolend.Nie było nikogo z Miasta kto nadzorował manifestację Manify kiedy dopuszczano się drwin z wiary w miejscu przelanej krwi stoczniowców w 1970 r. Dziś sądzi się tych co stanęli w obronie tych wartości. Na placu Solidarności Miasto nie powinno pozwalać na urządzać tego typu,,Manifestacji"bo to prowadzi do starć.Miastu chyba na tym nie zależy? zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      czerwona zaraza

      gość (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

      Dobrze , że są jeszcze normalni, zdrowi młodzi ludzie, którzy maja odwagę przeciwstawić się homolewactwu

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      brawo dla młodych Panów!

      Łukasz (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 4 / 1

      cała ta sprawa to hucpa!nie rozumiem czemu oni są oskarżeni? swoja drogą szacuneczek dla nich!


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      @ Łukasz

      Polihistor (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      Ewidentna hucpa.
      Swoją drogą - tzw. "Manifa" kompromituje się sama.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo