Polecamy
    plus.dziennikbaltycki.pl

    Magazyn Rejsy na plus.dziennikbaltycki.pl

    Rozwiń
    Rejsy po gospodarce: Proste są tylko podręczniki

    Rejsy po gospodarce: Proste są tylko podręczniki

    Piotr Dominiak

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Realny świat gospodarki jest zaskakujący. Na kartach podręczników ekonomii można wyczytać, że inflacja towarzyszy zazwyczaj fazom dobrej koniunktury, a gdy gospodarka wchodzi w spadkowe fazy cyklu koniunkturalnego, ceny spadają, a przynajmniej ich wzrost hamuje. A co się dzieje obecnie?
    Rejsy po gospodarce: Proste są tylko podręczniki

    ©Archiwum

    Gdy zestawimy najnowsze dane o zmianach cen żywności w krajach europejskich, na jednym krańcu mamy Rosję, gdzie podskoczyły o prawie 24 proc., na drugim - Polskę, ze spadkiem o 4,1 proc. Jednocześnie w Rosji gospodarka zaczyna zjeżdżać w dół, a w Polsce nadal rośnie w tempie około 3 proc. Z 28 krajów UE w 23 ceny żywności ostatnio spadły, a tylko w pięciu lekko wzrosły. Tak się stało na Cyprze, Malcie, w Szwecji, Danii i Austrii, czyli w gospodarkach, które wcale liderami wzrostu nie są. Oczywiście, że przy bardzo niskim poziomie wskaźników wzrostu lub spadku zarówno cen, jak i PKB w większości krajów UE relacji pomiędzy tymi wskaźnikami nie można traktować jako odstępstw od podręcznikowej wiedzy. Ale porównanie Rosji i Polski jest już z pewnością ciekawostką ekonomiczną.

    Zmiana cen żywności w obu krajach ma też zupełnie inną wagę. Przeciętne polskie gospodarstwo domowe przeznacza na żywność około 1/4 całej sumy wydatków. W Rosji to prawie 50 proc., a według prognoz na obecny rok, wskaźnik ten może przekroczyć 55 proc. To bardzo, bardzo dużo. Dlatego szybko rosnące ceny żywności tak bolą przeciętnego Rosjanina, a u nas ich spadek jest znacznie słabiej odczuwalny. Udział wydatków na żywność w ogóle wydatków jest uznawany za jeden z wiarygodnych wskaźników poziomu życia. Czyli im wyższy PKB na głowę, tym niższy udział wydatków na żywność w budżetach gospodarstw domowych. Ale PKB per capita w Rosji i w Polsce są na bardzo zbliżonym poziomie (wg MFW i Banku Światowego, Rosja ma ten wskaźnik wyższy niż Polska, a wg CIA - nieco niższy).

    Rozbieżności pomiędzy kartami książek a realiami dadzą się naturalnie wyjaśnić. Zwracam na nie uwagę, tylko by ostrzec przed traktowaniem wszystkich prawidłowości gospodarczych opisywanych w podręcznikach ekonomii jako "prawd absolutnych". Te prawidłowości opisują zależności najczęściej spotykane, takie, które dostrzegamy, gdy obserwujemy bardzo wiele przypadków. Część z tych przypadków odbiega "od normy". Nie dlatego że są jakimiś dziwactwami, ale z powodu tego że są one wynikiem splotu innych, niż typowe, okoliczności. Relatywnie wysoki rosyjski PKB był w ostatnich latach efektem boomu na rynkach surowcowych, z których eksportu ten kraj żyje. Spadek cen na tych rynkach sprawił, że sytuacja rosyjskiej gospodarki zmieniła się diametralnie. Równocześnie Rosjanie zaniedbali produkcję żywności, stając się jej importerem. Teraz sami, izolując się od świata, nie są w stanie zrekompensować produkcją krajową ubytku importu. A Polska? Cóż, zadziwiająco sprawnie dajemy sobie radę z przeciwnościami losu. Jak i dlaczego - to już temat na dłuższą rozprawę.

    Treści, za które warto zapłacić!
    REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


    Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo