Jerzy Snakowski: Udowodnię, że musical to jest biznes...

    Jerzy Snakowski: Udowodnię, że musical to jest biznes [ROZMOWA]

    rozm. Gabriela Pewińska

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    - Jeszcze nie wiem, jak będę ubrany. Na pewno ucieknę od smokingu, ale też nie pójdę w dżinsy. Dżinsy fatalnie prezentują się na scenie - mówi Jerzy

    - Jeszcze nie wiem, jak będę ubrany. Na pewno ucieknę od smokingu, ale też nie pójdę w dżinsy. Dżinsy fatalnie prezentują się na scenie - mówi Jerzy Snakowski, znawca i popularyzator musicalu. ©P. Świderski

    Z Jerzym Snakowskim, prowadzącym w Teatrze Muzycznym nowy cykl rozrywkowo-edukacyjny "Musicalomania", rozmawia Gabriela Pewińska.
    - Jeszcze nie wiem, jak będę ubrany. Na pewno ucieknę od smokingu, ale też nie pójdę w dżinsy. Dżinsy fatalnie prezentują się na scenie - mówi Jerzy

    - Jeszcze nie wiem, jak będę ubrany. Na pewno ucieknę od smokingu, ale też nie pójdę w dżinsy. Dżinsy fatalnie prezentują się na scenie - mówi Jerzy Snakowski, znawca i popularyzator musicalu. ©P. Świderski

    Ponieważ muzyka to Twoja miłość, nie mogę zacząć rozmowy inaczej jak pytaniem: Co u Ciebie słychać?
    Najpierw Wagnera, później Webbera. Czyli przekładaniec. Opera, musical, opera, musical, czasem wrzucę do tego jakąś operetkę, dla polukrowania.

    W Operze Bałtyckiej od siedmiu lat prowadzisz cykl spotkań poświęconych historii opery "Opera? Si!", w najbliższą niedzielę w gdyńskim Teatrze Muzycznym rozpoczynasz swój nowy show. O dziejach musicalu. Operę porzuciłeś?

    Skąd! Fascynuje mnie teatr muzyczny w ogóle. Wszystko to, gdzie muzyka organizuje przestrzeń, struktury, emocje - to mnie zachwyca i porusza. O tym będę mówił podczas pierwszego niedzielnego popołudnia w Teatrze Muzycznym, także o tym, że niektórym się wydaje, iż teatr muzyczny, musical, operetka to jest taki gorszy rodzaj teatru. A jest właśnie na odwrót! Teatr dramatyczny to ten, któremu zabrano muzykę. To scena uboższa.

    Ponoć różnica między operą a musicalem jest taka, że w operze artysta jest najpierw śpiewakiem, a potem aktorem, w musicalu przeciwnie. Prawda to?
    Zależy gdzie. W "Musicalomanii" opowiem o różnicach w pojmowaniu sztuki w ogóle. Moje programy nie będą stricte o musicalu, raczej o świecie przez pryzmat musicalu albo o musicalu przez pryzmat dziejów świata. Pokażę, że musical nie rozwija się jako coś wyalienowanego, ale że jest bardzo powiązany z socjologią, z historią, z ekonomią. Jedno ze spotkań będzie poświęcone temu, że w Ameryce musical wybitny to ten, który najwięcej zarobił. Bo musical to jest biznes! I gdy w latach 20. w Stanach Zjednoczonych musical rodził się w knajpach, u nas Związek Artystów Scen Polskich wydaje rozporządzenie, odezwę do aktorów, w którym zabrania im występować w lokalach z konsumpcją. Bo to jest niezgodne z etosem aktora. A pierwszy odcinek będzie o tym, że musical powstał na zderzeniu dwóch wielkich kultur.

    Ogłosisz nieznaną do tej pory teorię Wielkiego Wybuchu Musicalowego?
    (śmiech) Określę moment, gdy kultura europejska zetknęła się z wielokulturowym tyglem zwanym Ameryką. W lutowym programie postaram się udowodnić publiczności, że musical to biznes. W latach 20. można było weń, z powodzeniem, inwestować. Można było kupować musicalowe akcje. Musical był hazardem!

    Zaprosisz do programu gości.
    Takich ekspertów a propos. I tak, geograf kultury Mariusz Czepczyński opowie, dlaczego kultura amerykańska odnosi takie sukcesy. Czy możliwy jest kierunek odwrotny, że to Ameryka kiedyś zachwyci się jakąś inną kulturą. W lutym, gdy będziemy mówić o tym, że w musicalu wszystko kręci się wokół pieniądza, gościć będziemy kogoś, kto zajmuje się inwestowaniem w kulturę. Zapytam, czy Kowalskiemu opłaca się inwestować w dzieła sztuki, jeśli tak, to w co konkretnie? Program kolejny będzie o latach 30., kiedy to musical przycichł nieco, stąd tytuł odcinka - "Przyczajony tygrys". Ale to też odnosi się do ówczesnej sytuacji politycznej na świecie. I tym samym w opowieści o musicalu zagości Hitler.

    A co on ma wspólnego z musicalem?!
    Jako jego bohater może śpiewać ckliwe piosenki. Jest taki musical Mela Brooksa "Producenci". Owi tytułowi producenci (a producent, to jest najważniejszy w tym biznesie człowiek, bo tak naprawdę to on robi musical) wpadają na pomysł, że zarobią, jeśli... poniosą klęskę. Muszą zatem wystawić najgorszy musical. I wystawili. Miał tytuł "Wiosna Hitlera".

    ?
    Opowiadał o tym, jak Hitler dochodzi do władzy. Szalona parodia! Oczywiście, produkcja odniosła... wielki sukces, ich plan o klęsce nie wypalił. Lata 30. w historii musicalu to też Weill, Brecht, "Opera za trzy grosze", czyli opowieść o tym, jak musical zaczął wywierać wpływ na teatry europejskie. W odcinku poświęconym latom 40. przypomnę, jak kino zabiło operę i operetkę, więc musical zaczął romansować z filmem. Tak dojdziemy do lat 50. Reszta w następnym sezonie. Wykłady akademickie na temat historii musicalu nie dały mi tyle, co ten show, który przygotowuję. Teatralna forma wymaga więcej, czasem zaledwie jednego, dwóch słów na określenie tego, co w danym dziesięcioleciu się wydarzyło. To bardzo porządkuje myśli. Cieszę się na to spotkanie z publicznością!

    Będzie to rodzaj spektaklu, jak mówisz.
    Zaproszeni goście, ale i tancerze, muzyczny band, soliści, plus archiwalne filmy czy kroniki filmowe. Będę chciał trochę wyczarować atmosferę danego dziesięciolecia.

    Twój ulubiony musical?
    Ten, którego nigdy nie zobaczyłem. Bo zwyczajnie nie zdążyłem. Poniósł klęskę, w związku z tym szybko zszedł z afisza. Myślę o "Sunset Bulevard" Webbera. Drugim ulubionym, też porażka, był przerabiany, poprawiany, a mimo to publiczność go nie pokochała "Martin Guerre" twórców słynnego "Les Miserables" Boublila i Schonberga.

    Twoja rola w "Musicalomanii", tak jak w "Operze? Si!", to nie tylko zwykła konferansjerka. Będziesz śpiewał? Tańczył?

    (śmiech) Nawet nie wiem, jak będę ubrany. Na pewno ucieknę od smokingu, ale też nie pójdę w dżinsy. Dżinsy fatalnie prezentują się na scenie.

    Treści, za które warto zapłacić! REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI

    Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND



    ,,Musicalomania"


    To nowy cykl spotkań rozrywkowo-edukacyjnych w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Opowiadaniom eksperta, Jerzego Snakowskiego, towarzyszyć będą występy artystów gdyńskiej sceny. Razem przedstawią, wplecione w historię XX wieku, dzieje musicalu. Pierwsze spotkanie: 18 stycznia, godz. 12.
    Bilety 25-35 zł.
    W programie m.in. fragmenty "West Side Story", "Kabaretu" i "42nd Street".


    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo