Sport

    Krzysztof Wielicki: Wyjeżdżałem nocą, żeby nie widzieć jak...

    Krzysztof Wielicki: Wyjeżdżałem nocą, żeby nie widzieć jak dzieci płaczą [ROZMOWA]

    Przemysław Franczak

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    W Himalajach miałem takie sytuacje, że nie powinienem był z nich wrócić. Rozmowa z 64-letnim Krzysztofem Wielickim, legendą himalaizmu.
    Krzysztof Wielicki

    Krzysztof Wielicki ©Wojciech Matusik/Polskapresse/Gazeta Krakowska

    Ukazała się Pańska biografia spisana w formie wywiadu. To oznacza, że nadszedł już czas podsumowań, robienia bilansu?

    Mam nadzieję, że nie, choć może tak to wyglądać. Najpierw bardzo chciałem napisać książkę sam, ale że jestem leń...

    Nie wygląda Pan.

    To, powiedzmy, że ciągle brak mi czasu. Jednak rzeczywiście pisanie książki o sobie wiąże się - jak się wydaje - z końcem jakiegoś etapu życia. No więc uznawałem, że skoro cały czas jestem w biegu, to pewnie jeszcze nie czas na biografię. Ostatecznie po dwuletnich namowach uległem wydawcy, złamałem się i powiedziałem: OK. Teraz nie żałuję, bo pozwoliło mi to sięgnąć do moich archiwów, przypomnieć parę rzeczy. Bo człowiek tak biegnie, biegnie i nie ma czasu spojrzeć za siebie.

    I Pan nadal będzie biegł?

    Taką mam nadzieję.

    A wiek emerytalny? Granica wprawdzie została podniesiona...

    (śmiech) Nie znam takiego pojęcia. Ubezpieczyciele często do mnie teraz dzwonią i mówią: Panie Krzysztofie, emerytura się zbliża, trzeba pomyśleć o jakiejś polisie. Grzecznie odmawiam. Nie wiem i nie chcę wiedzieć, co to jest emerytura.

    Bo Panu ciągle tylko góry w głowie?

    Jest tylko kwestia rodzaju wyzwań. To jest trudny problem, który w ogóle dotyczy sportowców, nie tylko alpinistów, gdy zderzasz się ze świadomością, że powinieneś obniżyć sobie poprzeczkę. Trudno powiedzieć sobie: Dobrze, to ja już teraz będę chodzić tylko do wysokości sześciu tysięcy metrów.

    To teraz Pański limit?

    W ostatnich dwóch, trzech latach razem z przyjaciółmi jesteśmy zajęci eksploracją na takich niższych szczytach, sześciotysięcznych właśnie, ale dziewiczych. Ten element eksploracyjny jest bardzo ważny. Może nie chodzi już o pisanie historii, ale z punktu widzenia wspinacza to bardzo ciekawa sprawa. Jeździmy gdzieś na lodowce, gdzie ludzka stopa nie stanęła, trzeba robić mapy, nazywać rejony, szczyty. Piękne szczyty. Bawimy się w takich eksploratorów, możemy sobie wyobrażać, jak to było np. w latach 50. ubiegłego wieku, gdy ludzie zaczynali zdobywać najwyższe góry.

    Taka esencja górskich wypraw, o której Pan często opowiada: ludzie, przyjaźń, rozmowy.

    Tak, ktoś zaśpiewa, ktoś zagra na gitarze, ktoś się napije. To wszystko ludzie z mojego pokolenia, związani z klubami wysokogórskimi. Nie są już tak bardzo aktywni, ale ciągle mają ochotę łazić w piękne góry.

    A Himalaje na Pańskiej drodze nadal są?

    Własnych planów eksploracji ośmiotysięczników już nie mam, ale jestem postrzegany jako kierownik wypraw. Plany są, w końcu zostały dwa szczyty ciągle niezdobyte zimą. Myślimy zwłaszcza o K2. Jeśli ten projekt ruszy, to sądzę, że PZA zaproponuje mi kierownictwo tej wyprawy.

    Tytuł książki to "Mój wybór". To od razu taka odpowiedź na pytanie, które himalaiści często słyszą: Po co to ryzyko, dlaczego?

    Nie, raczej chciałem podkreślić, że chodziło o wybór pewnej drogi życiowej. Że to nie jest, nie było hobby. Kiedyś wybrałem góry i do dzisiaj jestem z nimi związany w zasadzie w każdym aspekcie. To styl życia związany pewnym towarzystwem ludzi, a nawet sposobem ubierania się czy poglądami. Teraz już w mniejszym stopniu, ale przez lata byliśmy bardzo hermetycznym środowiskiem. Zostawiliśmy wyuczone zawody, jako członkowie klubów wysokogórskich prowadziliśmy prace wysokościowe i wszystko związaliśmy z górami.

    Przeglądał się Pan w tych wspomnieniach i co sobie myślał? Cholera, jakie to życie było, jest ciekawe?

    Bardzo ciekawe. Jak sobie tak pomyślę, jakie czasem głupie rzeczy robiliśmy... W tym sensie głupie, że to mogło się źle skończyć. Ale tak strasznie byliśmy wtedy napaleni na wspinanie, że szkoda gadać. Mieliśmy w sobie taką potrzebę pisania historii. Być może to była kwestia systemu, w którym się wychowaliśmy. Wpisywaliśmy to wszystko, to nasze wspinanie w taką bardzo patriotyczną otoczkę. My byliśmy tym patriotyzmem wręcz przesiąknięci. Również dzięki naszym charyzmatycznym liderom, jak: Janusz Kurczab, Andrzej Zawada czy Adam Bilczewski, którzy wpoili nam taką zasadę, że my, Polacy, musimy.

    Dlaczego musieliśmy?

    Straciliśmy pewien okres. W latach 1950-1964 zdobyto wszystkie szczyty ośmiotysięczne, wszystkie bez Polaków. Kiedy w latach 70. w związku z ustawą o uprawianiu sportu sytuacja trochę się rozluźniła, to zaczęliśmy wyjeżdżać w wysokie góry i zaczęliśmy gonić światową czołówkę. Trochę z taką myślą, żeby wreszcie nas rozpoznawali, żeby nasze nazwiska pojawiały się w zachodniej literaturze fachowej. To była taka naturalna potrzeba rywalizacji, chęć - taka pozytywna - dokopania innym. Na zasadzie, że jak inni coś zrobili, to my zrobimy to lepiej.

    1 3 4 »

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      łoj tam tytuł

      podpis (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      pokora nie ma nic wspólnego z zadnymi czasami.ludzie są różni.
      większość wciąż zaczyna od turystyki i trekkingu.dobrze że ta dziadowska siermięga komuny się skończyła bo być skazanym na kluby żeby...rozwiń całość

      pokora nie ma nic wspólnego z zadnymi czasami.ludzie są różni.
      większość wciąż zaczyna od turystyki i trekkingu.dobrze że ta dziadowska siermięga komuny się skończyła bo być skazanym na kluby żeby wyjechać w himalaje to totalna paranoja jak brak papieru toaletowego.fajny był wtedy kurs dolara,że za pensje sprzątaczki amerykanskiej można było w Polsce parę miesięcy przeżyć i jeszcze se zaporożca kupić-to owszem było piękne-człowiek se pół roku w górach siedział i rodzina miała co jeść.
      niestety dziś trzeba pracować,a to jest jednak syf i dehumanizacja,kiedy w górach tylko miesiąc w roku da się spędzić.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Oby wszyscy alpiniści mieli tyle rozsądku...

      trochę młodsza (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Panie Krzysztofie! Dziękuję za wywiady, komentarze, udział w festiwalach górskich... Ciągle mi mało. Pan w tych sukcesach i tragediach jest taki normalny...

      Sport z kraju i ze świata

      Zobacz więcej na Sportowy24.pl

      Tabela Ekstraklasy

      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Eliminacje Ligi Mistrzów
      Eliminacje Ligi Europy
      1 Legia Warszawa Live 37 44 21 10 6 70-31
      2 Jagiellonia Białystok Live 37 42 21 8 8 64-39
      3 Lech Poznań Live 37 42 20 9 8 62-29
      4 Lechia Gdańsk Live 37 42 20 8 9 57-37
      5 Korona Kielce Live 37 28 14 5 18 47-65
      6 Wisła Kraków Live 37 26 14 6 17 54-57
      7 Pogoń Szczecin Live 37 25 11 13 13 51-54
      8 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 37 25 13 7 17 35-55
      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Spadek do 1. ligi
      1 Zagłębie Lubin Live 37 34 14 11 12 51-45
      2 Piast Gliwice Live 37 31 12 10 15 45-54
      3 Śląsk Wrocław Live 37 29 12 10 15 49-52
      4 Wisła Płock Live 37 28 12 11 14 49-57
      5 Arka Gdynia Live 37 24 10 9 18 44-60
      6 Cracovia Live 37 24 8 15 14 45-52
      7 Górnik Łęczna Live 37 22 9 10 18 47-63
      8 Ruch Chorzów Live 37 19 10 8 19 42-62
      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Awans do grupy mistrzowskiej
      Miejsce w grupie spadkowej
      Ruch Chorzów został ukarany odjęciem czterech punktów za zaległości finansowe
      1 Legia Warszawa Live 37 73 21 10 6 70-31
      2 Jagiellonia Białystok Live 37 71 21 8 8 64-39
      3 Lech Poznań Live 37 69 20 9 8 62-29
      4 Lechia Gdańsk Live 37 68 20 8 9 57-37
      5 Zagłębie Lubin Live 37 53 14 11 12 51-45
      6 Wisła Kraków Live 37 48 14 6 17 54-57
      7 Korona Kielce Live 37 47 14 5 18 47-65
      8 Wisła Płock Live 37 47 12 11 14 49-57
      9 Pogoń Szczecin Live 37 46 11 13 13 51-54
      10 Śląsk Wrocław Live 37 46 12 10 15 49-52
      11 Piast Gliwice Live 37 46 12 10 15 45-54
      12 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 37 46 13 7 17 35-55
      13 Cracovia Live 37 39 8 15 14 45-52
      14 Arka Gdynia Live 37 39 10 9 18 44-60
      15 Ruch Chorzów Live 37 38 10 8 19 42-62
      16 Górnik Łęczna Live 37 37 9 10 18 47-63

      Tabela PlusLigi

      Lp. Drużyna M Pkt Sety Małe punkty
      1 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 30 77 83:24 2581:2175
      2 Asseco Resovia Rzeszów 30 72 81:31 2610:2275
      3 PGE Skra Bełchatów 30 69 80:32 2568:2305
      4 Jastrzębski Węgiel 30 67 81:43 2839:2587
      5 Indykpol AZS Olsztyn 30 65 76:41 2686:2476
      6 Cuprum Lubin 30 54 66:49 2630:2418
      7 Lotos Trefl Gdańsk 30 47 62:60 2722:2698
      8 Cerrad Czarni Radom 30 44 59:58 2626:2642
      9 Politechnika Warszawska 30 40 51:60 2492:2578
      10 GKS Katowice 30 39 53:66 2612:2682
      11 MKS Będzin 30 37 51:68 2566:2644
      12 Espadon Szczecin 30 27 41:74 2431:2618
      13 Effector Kielce 30 27 40:74 2381:2636
      14 BBTS Bielsko-Biała 30 22 32:78 2221:2602
      15 Łuczniczka Bydgoszcz 30 20 38:79 2421:2682
      16 AZS Częstochowa 30 13 27:84 2277:2645

      Gry On Line - Zagraj Reklama