POMOC DLA OFIAR NAWAŁNICY
    PCK: 11 1160 2202 0000 0003 0286 5549 | CARITAS: 77 1160 2202 0000 0000 3436 4384 Z DOPISKIEM "WICHURA" LUB SMS "WICHURA" NA NR 72052

    Czarny piątek na Pomorzu. Skutki nawałnicy nadal odczuwalne

    Rozwiń

    Czarny piątek na Pomorzu. Skutki nawałnicy nadal odczuwalne

    Nikt nie był w stanie wyobrazić sobie, jakiego spustoszenia przez zaledwie kilkadziesiąt minut będzie w stanie dokonać wiatr. Pięć ofiar śmiertelnych, setki budynków i tysiące hektarów lasu dosłownie zmiecionych z powierzchni ziemi.

    Konkurs na "Rodzinną opowieść wigilijną" wygrała...

    Konkurs na "Rodzinną opowieść wigilijną" wygrała ośmioosobowa rodzina Kozickich z Kolbud ZDJĘCIA

    Dorota Abramowicz

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Rodzina Kozickich z Kolbud w pełnym, ośmioosobowym składzie. Od lewej: Cezary, Ola, Małgosia, Ignaś, Anielka, na kolanach u mamy Katarzyny, tata Krzysztof
    1/7
    przejdź do galerii

    Rodzina Kozickich z Kolbud w pełnym, ośmioosobowym składzie. Od lewej: Cezary, Ola, Małgosia, Ignaś, Anielka, na kolanach u mamy Katarzyny, tata Krzysztof i Franciszek. W takim składzie nie ma nudy, rutyny, a ich dom cały dzień tętni życiem. Z drugiej strony, uważają, na własnym przykładzie, że współczesne społeczeństwo nie jest przygotowane na tak duże rodziny
    ©Karolina Misztal

    Pierwszą nagrodę w konkursie organizowanym przez Caritas Archidiecezji Gdańskiej "Rodzinna opowieść wigilijna" zdobyła ośmioosobowa rodzina Kozickich z Kolbud. Nie spodziewali się wygranej.
    Ola, lat dwadzieścia, jest studentką Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej. Obecnie, na rocznym urlopie dziekańskim, wyjechała do Holandii, gdzie uczy się w Eindhoven wzornictwa przemysłowego.

    Małgosia, 15 lat, trzecia klasa gimnazjum. Humanistka, z zamiłowaniem do historii. Chociaż nic nie jest powiedziane - doszła do powiatowego etapu olimpiady matematycznej.

    Cezary, 12 lat. Uzdolniony sportowo, w każdej dziedzinie, zwłaszcza lekkoatletycznie.
    - Tylko w szachy nie gram - oznajmia.

    Franciszek, 10 lat. Też interesuje się historią.

    Ignaś, cztery lata. Elokwentny, bardzo grzeczny.

    Anielka - cztery i pół miesiąca. Jedno z najlepiej zachowujących się niemowląt, jakie spotkałam. Pogodna, uśmiechnięta.
    Ich matka, Katarzyna Kozicka z Kolbud, zdobyła pierwsze miejsce w konkursie gdańskiego Caritasu dla wielodzietnych rodzin na najciekawszą pracę literacką "Rodzinna opowieść wigilijna".

    Czytaj też: Pomorze: Konkurs na "Rodzinną opowieść wigilijną" rozstrzygnięty [ZDJĘCIA]

    Katarzyna: - Kiedy już napisałam naszą rodzinną opowieść wigilijną, pomyślałam, że nie spełnia ona wymogów konkursu. Bo nie jest to utwór literacki. Raczej świadectwo. Nic przecież nie wspominam o rodzinnej tradycji świątecznej, raczej o bardzo osobistych przeżyciach. Ale każde z tych słów gdzieś wcześniej zrodziło się w moim sercu. I tak między kolejnymi karmieniami Anielki zaczęłam pisać...
    Nie spodziewała się wygranej.

    Przypadki babci Anieli

    Rodzina Katarzyny od pokoleń mieszkała w Kolbudach i okolicach. Kasia była małą dziewczynką, gdy pierwszy raz usłyszała dramatyczną historię Anieli. I choć tata Katarzyny nie jest osobą wylewną i dość oszczędnie opowiadał o dzieciństwie, jego córka powoli, ze skrawków ojcowskich opowieści, tkała obraz życia nieznanej babci.
    - Babcia, z domu Goszka, wychowała się w bardzo religijnej rodzinie - mówi Katarzyna. - Jej męża w czasie wojny wcielono do Wehrmachtu, a ona została sama z małymi dziećmi - moim tatą i jego bratem, Henrykiem. Była prawdopodobnie w ciąży z wujkiem Henrykiem, gdy z moim czteroletnim ojcem musiała pieszo uciekać 19 kilometrów z Brętowa do Starej Piły. Tata opowiadał, że cudem przeżyli bombardowanie. Babcia wraz z rodziną modliła się do figurki Matki Boskiej z Lourdes, do dziś traktowanej przez niego jak relikwia, gdy bomba przebiła dach, strop domu, wypadła na werandę i zatrzymała się w ogrodzie, nie wybuchając.

    W 1945 roku epidemia tyfusu w Gdańsku i okolicznych wsiach zabijała tysiące ludzi. Zachorował też brat Anieli z całą rodziną. Choć ostrzegano ją przed ryzykiem, pielęgnowała i doglądała wszystkich chorych. Zapłaciła za to najwyższą cenę - zmarła na tyfus w Wigilię 1945 roku, osierocając pięcioletniego Wernera i kilkumiesięcznego Henia.
    Chłopcami zaopiekowała się siostra Anieli, Leokadia Klęczkowska z mężem. Ich ojciec osiadł w Niemczech. Kilkanaście lat później pojawiła się możliwość wyjazdu chłopców do ojca. Werner w imieniu swoim i brata musiał odmówić.
    Wspomnienie młodej kobiety, która poświęciła życie dla bliskich, często wracało do Katarzyny. I teraz, gdy na świat przyszła Anielka, Kasia wie, że nic się nie dzieje przypadkiem.

    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama