Szukają zaginionego w lasach koło Miastka

    Szukają zaginionego w lasach koło Miastka

    Mateusz Węsierski

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    W podmiasteckich lasach trwa akcja poszukiwawcza. Policjanci, myśliwi i mieszkańcy próbują znaleźć 67-letniego Henryka Kmieciaka. Zaginięcie zgłoszono 8 stycznia, ale mężczyznę po raz ostatni widziano dużo wcześniej.
    Reporterom "Dziennika Bałtyckiego" udało się dotrzeć do świadka, który widział zaginionego w połowie listopada, podwoził go autem. Wysadził go w lesie, na wyraźną prośbę 67-latka.

    - Wysiadł przy końcu jeziora w Trzcinnie i dróżką ruszył w kierunku paśnika. Zapytałem "Gdzie teraz pan idzie?", bo strasznie lało i było już ciemno - opowiada Jan Szulfer. - Był nieco nietrzeźwy. Bałem się o jego zdrowie. Odpowiedział, że zna tu wszystkie ścieżki i poradzi sobie. Wysiadł z samochodu i tyle go widziałem

    Po opublikowaniu przez nas tej informacji wzmożono poszukiwania. Policjanci znaleźli następnego świadka, który podał nowe fakty.
    - Nasz świadek powiedział, że ostatni raz widział go w połowie grudnia. Też podwoził zaginionego do lasu. Policjanci penetrowali ten teren, ale nie znaleźli Henryka Kmieciaka - mówi Andrzej Hasulak, komendant Komisariatu Policji w Miastku.

    Znalezienie poszukiwanego, lub jego ciała - bo i taki czarny scenariusz brany jest pod uwagę - nie będzie łatwe, bo obszar działań jest bardzo rozległy.
    - Współpracujemy z kołami myśliwskimi i nadleśnictwami, które sprawdzają miejsca, w których ta osoba mogłaby przebywać - informują śledczy.

    Las to najbardziej prawdopodobne miejsce pobytu zaginionego, bo świadkowie zeznają, że Henryk Kmieciak mieszkał w paśniku lub w szałasie. Nikt jednak dokładnie nie wie, gdzie znajduje się jego kryjówka.

    - Skończył jako samotnik, bo został niegodnie potraktowany przez najbliższych, którzy wyrzucili go z domu - ocenia Stanisław Tecław, leśniczy z Lubkowa, u którego Kmieciak kiedyś przebywał. - Moim zdaniem to bardzo przyzwoity człowiek. Wprawdzie miał skłonność do alkoholu, bo lubił wypić butelkę wina, ale szkodliwy nie był. Nie chuliganił. Znam go jako osobę, która chętnie pracowała.

    Leśniczy ma złe przeczucia. Obawia się, że Kmieciak nie odnajdzie się żywy. - Grzybiarze znajdą go w końcu przypadkiem - twierdzi.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama