Gdańsk: Premiera spektaklu "Życie i przygody Remusa" w...

    Gdańsk: Premiera spektaklu "Życie i przygody Remusa" w Teatrze Miniatura [RECENZJA]

    Grażyna Antoniewicz

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Za stołem zasiada jedenaście białych zjaw, które opowiadają o losach Remusa, namawiając publiczność, by uruchomiła swoją wyobraźnię. Widzowie wyobrażają

    Za stołem zasiada jedenaście białych zjaw, które opowiadają o losach Remusa, namawiając publiczność, by uruchomiła swoją wyobraźnię. Widzowie wyobrażają więc sobie kolejne przygody bohatera powieści Aleksandra Majkowskiego. ©Piotr Pędziszewski

    Teatr Miniatura zmierzył się z powieścią "Życie i przygody Remusa" Aleksandra Majkowskiego. Przedstawienie, wyreżyserowane przez Remigiusza Brzyka, jest niestety nieczytelne.
    Za stołem zasiada jedenaście białych zjaw, które opowiadają o losach Remusa, namawiając publiczność, by uruchomiła swoją wyobraźnię. Widzowie wyobrażają

    Za stołem zasiada jedenaście białych zjaw, które opowiadają o losach Remusa, namawiając publiczność, by uruchomiła swoją wyobraźnię. Widzowie wyobrażają więc sobie kolejne przygody bohatera powieści Aleksandra Majkowskiego. ©Piotr Pędziszewski

    Teatr Miejski Miniatura zaprosił widzów na spektakl zrealizowany na podstawie powieści Aleksandra Majkowskiego "Życie i przygody Remusa". Tymczasem okazało się, że przybyliśmy na stypę. Za stołem zasiadło jedenaście białych zjaw (wcielili się w nich aktorzy Miniatury), które opowiadając o losach Remusa, smętnie i maniakalnie namawiały nas, byśmy włączyli wyobraźnię. Duchy powtarzały "Wyobraź sobie, wyobraź sobie", więc wyobrażamy sobie, jak Remus pasie krowy, chodzi do szkoły i wędruje przez Kaszuby, napotykając kolejne postacie wywodzące się ze świata powieści Majkowskiego.
    Jak spotyka Pana Józefa, żandarmów, adwokata i Trąbę, który staje się jego towarzyszem do czasu, aż śmierć nie zbierze swojego żniwa. Jak walczy ze złym duchem Kaszub Stolemem - strzelając do niego z procy. Jak staje się Skrą Ormuzową. Jak musi pokonać trzy zjawy: Strach, Trud i Niewarto.

    I niby są to postacie i historie z powieści Majkowskiego, a jednak... zginęła magia. Nie ma ani Kaszubów i kaszubszczyzny, ani baśniowości. To, że śpiewają "Kaszubski alfabet", nic jeszcze nie znaczy. Aż trudno uwierzyć, że adaptacja Romualda Wicza-Pokojskiego powstała na podstawie tak pięknej powieści, w której świat realny miesza się ze światem kaszubskich legend i baśni, gdzie zmarli ingerują w świat żywych. W której bohater, tajemniczy Remus, Kaszub, jako dziecko zostaje poproszony o pomoc przez uwięzioną królewnę; jako dorosły toczy walkę ze Smętkiem, kaszubskim diabłem. Tak naprawdę jest to jednak opowieść o tożsamości, o przywiązaniu do ziemi i tradycji.

    Zastanawiam się, do kogo reżyser Remigiusz Brzyk adresował swojej przedstawienie? Do dzieci na pewno nie, bo nic z niego nie zrozumieją, do młodzieży - szczerze wątpię (to nie jest ich język), ewentualnie mogą je obejrzeć dorośli, ale oni raczej wybiorą się do Teatru Wybrzeże.

    Spektakl nawet dla dorosłych jest nieczytelny. Owszem, zobaczymy kilka scen ciekawie pomyślanych - Remus w szkole czy wizyta w dworze. Interesujący jest pomysł, gdy zamiast portretów oglądamy twarze w ramkach. Druga część (znacznie ciekawsza) została ożywiona przez pielgrzymkę, ciekawy był też pomysł z kajdanami. Kiedy aktorzy wstawali z krzeseł, grali z pasją. Uwięzienie ich za stołem sprawiło, że spektakl jest statyczny. Zapewne trudne to zadanie, przez prawie dwie godziny siedzieć za stołem, wygłaszając swoje kwestie...

    Nie zobaczymy tu lalek; są co prawda figurki z drutu, ale raczej jako rekwizyt. Cóż, lalki konsekwentnie znikają z przedstawień Miniatury. Nie rozumiem - dlaczego Miniatura próbuje stać się jeszcze jednym trójmiejskim teatrem dramatycznym?
    Aktorzy starali się, jak mogli. Niestety, zauważalne były kłopoty z dykcją, czasami ważne kwestie nie docierały do widzów, ginęły w zgiełku muzyki i ogólnym rozgardiaszu.

    Sama muzyka debiutanta Adriana Jerzego Amrugiewicza zasługuje jednak na uwagę.
    Przed spektaklem podobno ma być wygłaszane wprowadzenie do sztuki, ale teatr który trzeba tłumaczyć chyba wielką sztuką nie jest. Choć doceniam, że realizatorzy próbowali zmierzyć się z tekstem Majkowskiego, klasycznym dla regionalnej literatury.

    Treści, za które warto zapłacić!
    REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


    Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ...........

      ............... (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

      "Zastanawiam się, do kogo reżyser Remigiusz Brzyk adresował swojej przedstawienie? Do dzieci na pewno nie, bo nic z niego nie zrozumieją, do młodzieży - szczerze wątpię (to nie jest ich język),...rozwiń całość

      "Zastanawiam się, do kogo reżyser Remigiusz Brzyk adresował swojej przedstawienie? Do dzieci na pewno nie, bo nic z niego nie zrozumieją, do młodzieży - szczerze wątpię (to nie jest ich język), ewentualnie mogą je obejrzeć dorośli, ale oni raczej wybiorą się do Teatru Wybrzeże."

      Gratuluję Pani znajomości dogłębnej, jak mniemam, preferencji poszczególnych grup wiekowych. A to poparte jest jakimiś badaniami, czy o tak - przymiot intelektu? zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Absolutnie się nie zgadzam

      a (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

      z recenzją! Ja, jako widz, a nie krytyk teatralny, doświadczyłam magii od pierwszego słowa wypowiedzianego ze sceny. Spektakl jest magnetyczny i absolutnie wyjątkowy. Przywraca wiarę, że teatr...rozwiń całość

      z recenzją! Ja, jako widz, a nie krytyk teatralny, doświadczyłam magii od pierwszego słowa wypowiedzianego ze sceny. Spektakl jest magnetyczny i absolutnie wyjątkowy. Przywraca wiarę, że teatr potrafi zbudować relacje na najważniejszych poziomach - wyobraźni i wrażliwości. Prostota środków scenicznych jest, moim zdaniem pozorna. Mam wrażenie, że "prawdziwy" teatr oparty na dialogu, słowie i widzu, jest najtrudniejszą formą sztuki. I ogromnie gratuluję twórcom, że ta udała im się doskonale!zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama