POMOC DLA OFIAR NAWAŁNICY
    PCK: 11 1160 2202 0000 0003 0286 5549 | CARITAS: 77 1160 2202 0000 0000 3436 4384 Z DOPISKIEM "WICHURA" LUB SMS "WICHURA" NA NR 72052

    Czarny piątek na Pomorzu. Skutki nawałnicy nadal odczuwalne

    Rozwiń

    Czarny piątek na Pomorzu. Skutki nawałnicy nadal odczuwalne

    Nikt nie był w stanie wyobrazić sobie, jakiego spustoszenia przez zaledwie kilkadziesiąt minut będzie w stanie dokonać wiatr. Pięć ofiar śmiertelnych, setki budynków i tysiące hektarów lasu dosłownie zmiecionych z powierzchni ziemi.

    Fundacja z Gdańska karmiła dzieci przeterminowaną żywnością?...

    Fundacja z Gdańska karmiła dzieci przeterminowaną żywnością? Ośrodek nie miał zezwoleń na opiekę

    Dorota Abramowicz, Tomasz Słomczyński

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    W sierpniu tego roku podczas kontroli przeprowadzonej przez inspektorów sanitarnych w dwóch placówkach opiekuńczo-wychowawczych w Gdańsku odkryto ponad 100 kilogramów przeterminowanej żywności. Okazuje się, że Fundacje nie otrzymały zezwoleń na opiekę nad dziećmi.
    Fundacja z Gdańska karmiła dzieci przeterminowaną żywnością? Ośrodek nie miał zezwoleń na opiekę

    ©sxc.hu

    Zdaniem sanepidu i samych dzieci, z którymi rozmawialiśmy, w dwóch placówkach Fundacji przez wiele miesięcy podawano dzieciom do jedzenia nieświeże, przeterminowane jedzenie. Dzieci opowiedziały nam, jak były zastraszane i karane metodami, które nie sposób nazwać "wychowawczymi".

    Gdańsk: Fundacja karmiła dzieci przeterminowaną żywnością? Interweniuje sanepid i prokuratura


    Postanowiliśmy sprawdzić, jak dzieci trafiły do placówek zarządzanych przez Fundację.

    Ustaliliśmy, że 15 listopada 2013 roku Urząd Miejski w Gdańsku ogłosił "konkurs ofert na realizację zadań z zakresu pomocy społecznej...".
    Wśród tych zadań było m.in. prowadzenie placówek opiekuńczo-wychowawczych. W Polsce nie każdy może prowadzić taką placówkę. Wśród wielu wymagań jest również konieczność uzyskania specjalnego zezwolenia od wojewody. Organizacja, która stara się o takie zezwolenie, musi złożyć w Urzędzie Wojewódzkim stosowny wniosek, następnie urzędnicy go rozpatrują, dokonując między innymi oględzin miejsca, w którym dana placówka ma powstać. Potem wydają decyzję.
    W tym kontekście zrozumiałym jest, że w ogłoszeniu o konkursie miejscy urzędnicy wpisali do wymagań konieczność dołączenia stosownego zezwolenia od wojewody. Co więcej - z dokumentacji konkursowej wynika, że brak takiego zezwolenia będzie skutkował odrzuceniem oferty.

    Do konkursu przystąpiła m.in. Fundacja, która zezwolenia od wojewody do swojej oferty nie dołączyła. Nie mogła tego zrobić z prostej przyczyny - zezwoleniem takim nie dysponowała. W tym przypadku jednak nie poskutkowało to odrzuceniem oferty ze względów formalnych. Dlaczego?

    Z ramienia miasta konkurs organizował Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie. Elżbieta Omiecińska, kierowniczka działu pieczy instytucjonalnej MOPR odpowiada: - W tym przypadku wystarczający był złożony wniosek do wojewody, nie było wymagane samo zezwolenie.

    W dostępnej dokumentacji konkursowej nie znajdujemy jednak zapisu pozwalającego na udział w konkursie placówki, która działa bez zgody wojewody. O wskazanie takiego zapisu dopuszczającego zastąpienie "zezwolenia" samym "wnioskiem" prosimy więc rzeczniczkę MOPR, Monikę Ostrowską. Bezskutecznie. W ogłoszeniu o konkursie nie ma nic, co świadczyłoby o tym, że "zezwolenie" można zastąpić "wnioskiem".

    - Już po ogłoszeniu konkursu organizacje składające oferty zgłosiły, że złożyły kompletną dokumentację konieczną do wydania przez wojewodę zezwolenia na prowadzenie placówki - wyjaśnia w piśmie do redakcji Monika Ostrowska. - Jednakże służby wojewody oświadczyły, że zezwolenie zostanie wydane po (…) rozstrzygnięciu konkursu i podpisaniu z organizacją umowy na realizację zadania.

    Do konkursu przystąpiła także inna organizacja, która nie posiadała zezwoleń. Szczegóły sprawy poznasz czytając weekendowe (4,5.10.2014 r.) papierowe wydanie "Dziennika Bałtyckiego" albo kupując e-wydanie gazety . Do sprawy powrócimy także w poniedziałkowym wydaniu "Dziennika Bałtyckiego", gdzie opiszemy naciski na dziennikarzy prowadzących śledztwo w sprawie Fundacji.

    d.abramowicz@prasa.gda.pl
    t.slomczynski@prasa.gda.pl


    ZOBACZ NASZ SERWIS SPECJALNY

    WYBORY SAMORZĄDOWE 2014 NA POMORZU

    Kandydaci, komitety wyborcze, zasady głosowania, okręgi wyborcze


    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      cygan zawinił, konia powiesili

      bleble (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      Czemu miała służyć ta nagonka na ośrodek, z całą pewnością nie przysłużyła się dzieciom. Redakcja nie pofatygowała się aby sprawdzić zasadność przedstawionych zarzutów. Ucierpiały na tej nagonce...rozwiń całość

      Czemu miała służyć ta nagonka na ośrodek, z całą pewnością nie przysłużyła się dzieciom. Redakcja nie pofatygowała się aby sprawdzić zasadność przedstawionych zarzutów. Ucierpiały na tej nagonce tylko i wyłącznie dzieci. Niech redaktorek który to rozdmuchał sprawdzi gdzie trafiły dzieci - do pensjonatu, czy to jest zgodne z przepisami. Czy to jest dla dobra tych dzieci, które chciały pozostać tu gdzie były gdyż miały bardzo dobrą opiekę, no może oprócz niezadowolonych "artystek" które namawiane przez byłą pracownicę oraz redaktorka, który chciał sobie zdobyć poczytność, sadziły że po zamknięciu placówki trafią do domu. Są to osoby, które mają zły wpływ na inne dzieci, powinny być przeniesione tylko i wyłącznie właśnie one. Lecz niestety nikt tu nie dbał o dobro dzieci tylko każdy o własne interesy. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Państwo Redaktorostwo!

      pablobodek (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 1

      Rozumiem, że informacja o trwającej od tygodni aferze mogłaby zaszkodzić interesom i obronności Państwa Polskiego.
      Nazwa i dane Fundacji są ściśle tajne.
      Kto okrada podatników i truje polskie...rozwiń całość

      Rozumiem, że informacja o trwającej od tygodni aferze mogłaby zaszkodzić interesom i obronności Państwa Polskiego.
      Nazwa i dane Fundacji są ściśle tajne.
      Kto okrada podatników i truje polskie dzieci?!
      A nazwa- Fundacja- oznacza oczywiście , że polscy podatnicy fundują fuchy szefostwu Fundacji, sama Fundacja niczego ze swoich środków nie funduje.
      Truje fizycznie i psychicznie dzieci już ciężko doświadczone przez życie.
      Dlaczego temat kojarzy mi się z Siostrami Magdalenkami z Zabrza bodajże, gdzie katowano i gwałcono dzieci, a szefową wreszcie, po wielu unikach, wsadzono do więzienia? zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama