MŚ w siatkówce 2014: Wenezuela – Kamerun 3:1 (ZDJĘCIA)

    MŚ w siatkówce 2014: Wenezuela – Kamerun 3:1 (ZDJĘCIA)

    Jakub Guder

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Kamerun zaczął mecz od dwupunktowego prowadzenia po ataku Dolegombaia i ataku Wounembaina. Wenezuelczycy jednak szybko odrobili straty dzięki asowi Jose Carrasco i zbiciu Maximo. Na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:6, a potem jeszcze tę przewagę powiększali. Podczas drugiej pauzy mieli cztery oczka więcej od Kameruńczyków (16:12). Nieposkromione Lwy nie pozwoliły co prawda odjechać bardziej przeciwnikowi, ale miały też ogromne problemy z wyrównanie stanu rywalizacji. Doskakiwały na dwa punkty (20:18, 22:20, 23:21. 24:22). ale Latynosi mieli chłodne głowy i wygrali 25:22.

    Drużyna z Afryki źle zaczęła drugiego seta – od autowego serwisu, nieskutecznego bloku, a co za tym idzie dwóch punktów straty (0:2). Później swoje punkty dołożył – jak zawsze efektywny, ale też efektowny – Kervin Pinerua. Lider Wenezuelczyków nie do zatrzymania był już w pierwszej partii kiedy to zdobył osiem punktów. Przy stanie 9:5 doszło do jednej z dłuższych wymian w tym meczu. Kameruńczycy najpierw świetnie obronili piłkę w polu, potem wygrali przepychankę na siatce, a na końcu wyręczyli ich przeciwnicy, którzy uderzyli piłkę w siatkę. Było to jednak Pyrrusowe zwycięstwo, bo przy drugiej przerwie technicznej siatkarze trenera Nonnenbroicha mieli już sześć punktów straty. Chwilę potem osiem (18:10). Połowę straty Kameruńczykom udało się odrobić, na resztę zabrakło czasu.

    Trzecia partia była najbardziej wyrównana. Gdy zbliżaliśmy się do końcówka, w pole zagrywki wszedł Wounembaina, który najpierw zagrał asa, a potem na tyle utrudnił odbiór rywalom, że jego drużyna wyszła na największe, trzy punktowe prowadzenie. Publiczność w Hali Stulecia coraz śmielej zaczęła skandować „Kamerun! Kamerun!”, ale to nie pomogło, bo po chwili mieliśmy remis. Gdy jednak w aut zaatakował zazwyczaj nieomylny Pinerua, znów pojawiła się szansa dla ekipy trenera Nonnenbroicha. Gdy na tablicy mieliśmy 24:23 niby w aut zbił Pinerua, ale po videoweryfikacji sędziowie zmienili decyzję. Po chwili akcję musieli sprawdzać Kameruńczycy. Wyszło na ich (25:25). Zaczęła się gra na przewagi. Przy 26:26 Moussa przyjął piłkę przy serwisie... głową. Czy tak chciał? Trudno powiedzieć, ale zagrywka wydawała się autowa. Po dwóch piłkach setowych dla Wenezueli znów w aut zaatakował Pinerua i role się odwróciły. Tym razem Nieposkromione Lwy to wykorzystały – było 2:1.

    Początek czwartej odsłony także był obiecujący w wykonaniu Kamerunu, ale były to miłe złego początki. Wenezuela szybko zbudowała kilkupunktową przewagę (8:5, 14:9, 17:9). Potem na parkiecie istniał już tylko jeden zespół. Zresztą wynik 25:14 mówi wszystko.

    Wenezuela – Kamerun 3:1 (25:22, 25:21, 31:33, 25:14)

    Wenezuela: Gonzalez, Carrasco, Pinerua, Chourio, Maximo, Cadeno, Mata (libero) oraz Rodriguez, Paez, Contreras

    Kamerun: Nongni, Mbutngam, Dolegomabai, Ndaki, Wounembaina, Kody, Fossi (libero) oraz Kofane, Moussa, Feughouo, Adeke i Kofane.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama