Maciej Krzemiński: Awans Tuska to układanka polityczna...

    Maciej Krzemiński: Awans Tuska to układanka polityczna [ROZMOWA]

    rozm. Jarosław Zalesiński

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Maciej Krzemiński: Awans Tuska to układanka polityczna [ROZMOWA]

    ©archiwum DB

    Z dr. Maciejem Krzemińskim z Ośrodka Badań Integracji Europejskiej na Uniwersytecie Gdańskim rozmawia Jarosław Zalesiński.
    Maciej Krzemiński: Awans Tuska to układanka polityczna [ROZMOWA]

    ©archiwum DB

    Kandydaturę Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej poparła Europejska Partia Ludowa, czyli chadecy, a potem premier Wielkiej Brytanii David Cameron. W tej układance liczył się oczywiście o wiele bardziej głos przywódców państw, a nie frakcji politycznych?
    Zgodnie z zapisami traktatu z Lizbony, wyboru przewodniczącego Rady Europejskiej dokonuje sama rada. Jest to więc układanka między liderami państw. Oczywiście, w ten proces zaangażowany jest Parlament Europejski, frakcje polityczne. Ale decyzję podejmują szefowie państw.

    Choć mówiło się, że skoro szefem Komisji Europejskiej został socjalista, Jean-Claude Juncker, to największe szanse na objęcie funkcji przewodniczącego Rady Europejskiej miał chadek.
    Tak samo komentuje się, że wybór Federiki Mogherini na stanowisko szefowej unijnej dyplomacji miał na celu stworzenie przeciwwagi dla Donalda Tuska, bo oboje mają skrajnie odmienne poglądy na temat Rosji. Z pewnością wszystkie te aspekty były brane pod uwagę, jak w każdej układance politycznej.

    Czy aspekt stosunku do Rosji mógł być decydujący w przypadku Donalda Tuska?
    Trudno byłoby wskazywać na jakiś jeden aspekt, bo było ich, według mnie, wiele. Po pierwsze, poszukiwano kogoś, kto jest z krwi i kości eurooptymistą, kto nadal wierzy w projekt europejski. W wielu państwach Unii panuje "euroskleroza", powątpiewa się w projekt europejski i odchodzi od niego. Przykładem jest Wielka Brytania, ale absolutnie niejedynym.

    Objawił się ten proces bardzo wyraźnie przy okazji ostatnich wyborów do Europarlamentu.
    Poszukiwano więc euroopty- misty, a premier Tusk do takiej roli znakomicie się nadawał. Na pewno znaczenie miało też to, że Polska jako jedyny kraj unijny oparła się kryzysowi w 2009 r. Z pewnością zostało to dostrzeżone.

    A kolejny aspekt?
    Pochodzenie premiera Tuska z Europy Środkowo-Wschodniej. Chciano ten region docenić, ale równie istotne było to, co dzieje się w tej chwili za naszą wschodnią granicą. Chodziło o wybranie kogoś, kto lepiej niż politycy z Europy Zachodniej zna specyfikę tego regionu.

    Osobiste przymioty premiera Donalda Tuska jakoś się liczyły?
    Na pewno. Choćby to, że jest jednym z najdłużej utrzymujących się u władzy przywódców państw unijnych.

    W dodatku zaprzyjaźnionym z kanclerz Angelą Merkel...
    Pozostającym w niespotykanie przyjaznych stosunkach z panią kanclerz. Premier Tusk zyskał też poparcie premiera Camerona. Doceniono więc pewnie zdolności koncyliacyjne polskiego premiera. W końcu jego praca jako przewodniczącego rady będzie teraz głównie na tym polegała.

    Czytaj też: Jan Kozłowski: Tusk będzie aktywnym graczem w Europie [ROZMOWA]

    Przewodniczący Rady Europejskiej rzeczywiście musi się wykazywać zdolnościami negocjacyjnymi. Na ile jednak ma realny wpływ na politykę Unii? Kiedy np. rozstrzygały się różne sprawy na Ukrainie, pierwsze skrzy- pce grał a to niemiecki minister spraw zagranicznych, a to kanclerz Merkel, a to - w najlepszym razie - lady Ashton. Ale nie Herman Van Rompuy...
    Europa w swojej polityce zagranicznej cały czas cierpi na pewne rozdwojenie jaźni. Niby mamy Wysoką Przedstawiciel Unii do spraw Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa Catherine Ashton, a wkrótce Federicę Mogherini, ale jednak spójna polityka zagraniczna Unii Europejskiej tak naprawdę wciąż nie powstała. Można powiedzieć, że każde z państw członkowskich prowadzi swoją własną politykę zagraniczną.

    Co więc będzie mógł zdziałać Donald Tusk jako przewodniczący Rady Europy?
    Wydaje mi się, że właśnie wybór premiera Tuska w tym gorącym czasie może spowodować, że rola przewodniczącego rady na arenie międzynarodowej wzrośnie. Oczywiście poszczególne państwa członkowskie i tak będą realizowały swoje interesy poprzez swoich przedstawicieli.

    Dodanie premierowi Tuskowi do towarzystwa Włoszki Federiki Mogherini, ponoć o wiele życzliwiej nastawionej do Rosji, mogło mieć na celu to, by się jednak Tusk za bardzo nie wysforował w polityce wschodniej Unii?
    Chyba troszkę tak. Ale proszę pamiętać, że ani premier Tusk w roli przewodniczącego Rady Europejskiej, ani tym bardziej Wysoki Przedstawiciel Unii do spraw Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa nie prowadzą własnej polityki. Oboje będą musili realizować politykę zagraniczną, będącą wynikiem consensusu między 28 państwami członkowskimi. Tak jak o tym zresztą mówił premier Tusk po ogłoszeniu jego nominacji - Europa ma szansę coś wygrać tylko wtedy, gdy będzie mówiła jednym głosem.

    To może rację mają ci, którzy mówią, że stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej jest prestiżowe, ale raczej honorowe, i że ważniejsze dla nas będzie to, jakie dostaniemy teki w Komisji Europejskiej, bo tam rozgrywają się realne interesy?
    Bardzo realne interesy są rozstrzygane na posiedzeniach rady. Komisarze uzgadniają sposób wykonania, ale wcześniej potrzebna jest decyzja polityczna. Ci, którzy mówią, że o Van Rompuyu, poprzedniku premiera Tuska, niewiele się słyszało, powinni sobie przypomnieć ostatnią dyskusję na temat budżetu Unii. Kiedy kolejna noc negocjacji nie przynosiła rezultatów, propozycja Van Rompuya została przyjęta jako podstawa porozumienia. Choć więcej codziennej pracy nad aktami prawnymi wykonują pracownicy Komisji Europejskiej, eurodeputowani czy ministrowe w Radzie UE, to należy pamiętać, że bez decyzji politycznej na szczeblu Rady Europejskiej nie mieliby nad czym pracować.

    Treści, za które warto zapłacić!
    REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


    Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Swoi - swojego

      Belchatowski Kaszub (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2

      Ukladanka jest przasnie prosta: Zydzi wybrali Zyda.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      JP II to też była polityka

      lechu (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2

      Papieża naszego też wybrano politycznie, zrobił nieświadomie co miał zrobić. To samo będzie i teraz

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama