Gdańsk: Zamykają BOM dla wygody

    Gdańsk: Zamykają BOM dla wygody

    Ewelina Oleksy

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    W BOM nr 5 swoje sprawy załatwia teraz więcej mieszkańców, ale pracowników nie przybędzie

    W BOM nr 5 swoje sprawy załatwia teraz więcej mieszkańców, ale pracowników nie przybędzie ©Grzegorz Mehring

    Jedna czwarta biur obsługi mieszkańców, czyli miejsc, w których najemcy lokali komunalnych załatwiają administracyjne sprawy związane z mieszkaniami, zniknęła z mapy Gdańska. Miasto zlikwidowało właśnie trzy z dwunastu BOM. Pod nóż poszły siedziby w Oliwie i Wrzeszczu. A w tych, które zostały, zmieniono granice obszarów im podlegających.
    W BOM nr 5 swoje sprawy załatwia teraz więcej mieszkańców, ale pracowników nie przybędzie

    W BOM nr 5 swoje sprawy załatwia teraz więcej mieszkańców, ale pracowników nie przybędzie ©Grzegorz Mehring

    Na jedno biuro przypada więc teraz nawet kilkanaście lokalizacji, nierzadko bardzo od siebie odległych. Przykładem może być BOM nr 5, przy ul. Kartuskiej - wspólny m.in. dla mieszkańców Aniołków, Kokoszek i Kiełpina, czy BOM nr 6, przy ul. Batorego, gdzie mają się zwracać zarówno mieszkańcy Wrzeszcza, jak i Klukowa.

    Urzędnicy odpierają zarzuty, że taka decyzja to rzucanie kłód pod nogi najemców mieszkań komunalnych. Zapewniają też, że kolejek zdezorientowanych i zdenerwowanych mieszkańców się nie spodziewają, bo zmiany są niewielkie.
    - Zlikwidowaliśmy biuro w Oliwie, bo mamy tam najmniejsze zasoby w całej aglomeracji , w związku z tym nie było ono tam niezbędne - mówi Tadeusz Piotrowski, rzecznik Gdańskiego Zarządu Nieruchomości Komunalnych, i dodaje, że miasto co roku sprzedaje około 2 tys. mieszkań komunalnych, dlatego BOM nie musi być już tyle co wcześniej.

    - Statystycznie najwięcej lokali sprzedanych zostało we Wrzeszczu, stąd też decyzja o zlikwidowaniu dwóch biur tam się mieszczących - wyjaśnia.

    BOM nr 5, przy ul. Kartuskiej, nowy rok rozpoczął nie tylko z nowymi mieszkańcami do obsłużenia, ale i z nowym kierownikiem, który dotychczas szefował w jednym ze zlikwidowanych biur we Wrzeszczu.

    - Takie nowości na pewno na początku wprowadzają bałagan i trochę utrudnień dla mieszkańców, ale się przyzwyczaimy - twierdzi Zbigniew Gwoździński, kierownik BOM nr 5. - Ludzi nam przypisanych przybyło, ale pracowników więcej nie będzie. Musi wystarczyć tylu, ilu jest.
    GZNK zapewnia, że się nie boi bałaganu, jaki może powstać, gdy mieszkańcy zlikwidowanych BOM będą musieli pocałować w nich klamkę.

    - Nie obawiamy się tego, bo o zmianach wcześniej informowaliśmy. Były ogłoszenia prasowe i na drzwiach budynków - przypomina Tadeusz Piotrowski.

    Stopniowa likwidacja BOM jest konsekwencją realizacji planów miasta, które w najbliższych latach planuje się pozbyć około 12 tys. mieszkań komunalnych.

    - Program na lata 2009-2013 zakłada zmniejszenie liczby lokali komunalnych o prawie połowę. Do 2013 roku gmina ma ich mieć około 15 tysięcy. Reszta powinna zostać sprzedana najemcom za 10 procent wartości - mówi Michał Piotrowski z gdańskiego magistratu.
    W Gdańsku jest około 26 tys. mieszkań komunalnych.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo