Hel: Miłośnicy survivalu z bronią wtargnęli na teren ośrodka...

    Hel: Miłośnicy survivalu z bronią wtargnęli na teren ośrodka prezydenckiego

    Piotr Niemkiewicz

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Taką broń mieli przy sobie mężczyźni, którzy wtargnęli na teren ośrodka prezydenckiego
    1/6
    przejdź do galerii

    Taką broń mieli przy sobie mężczyźni, którzy wtargnęli na teren ośrodka prezydenckiego ©materiały policji

    Na Półwyspie Helskim policjanci zatrzymali dwóch elblążan. Mężczyźni uszkodzili ogrodzenie ośrodka prezydenckiego i weszli na jego teren. Miłośnicy survivalu mieli przy sobie wyposażenie militarne w tym także broń pneumatyczną. Obaj trafili do policyjnego aresztu.
    Dla dwóch dorosłych elblążan to miała być zima życia. Pod namiotem w lasach na półwyspie planowali spędzić kilka dni w ekstremalnych warunkach. Kłopot w tym, że miejsca na "działania taktyczne" szukali sobie pod bokiem... prezydenta Bronisława Komorowskiego.

    W środową noc mężczyźni zatrzymali swoje auto na bocznej drodze naprzeciwko rezydencji. Panowie w wojskowych strojach i z militarnym ekwipunkiem, m.in. nożami i bronią krótką, ruszyli na zwiady. Przecięli siatkę w ogrodzeniu i bez ceregieli weszli na tereny okalające polski Camp David. A potem zaczęli zwiedzać okolice.

    W tym czasie obecność intruzów odnotował monitoring.
    - Biuro Ochrony Rządu natychmiast nas zaalarmowało o wtargnięciu - relacjonuje asp. Łukasz Dettlaff z puckiej policji. - Na miejscu byli jednak już policjanci, których wcześniej poinformowano, że jakiś samochód blokuje dojazd do dawnej jednostki wojskowej.

    Funkcjonariusze mocno się zdziwili, gdy w aucie zobaczyli pochowaną broń długą i taktyczne kamizelki, które na wyposażeniu mają m.in. agenci ochrony. Tymczasem survivalowcy przerwali rekonesans i wrócili do samochodu. Tu już czekali na nich policjanci. - Rozbroili mężczyzn i zabezpieczyli broń - mówi asp. Dettlaff. - Były to repliki, broń pneumatyczna na plastikowe kulki i śrut.

    Mężczyźni spędzili noc w puckiej komendzie, a wczoraj ich przesłuchano. Śledczy postawili im zarzuty uszkodzenia mienia oraz wtargnięcia na ogrodzony teren. Grozić im może od roku do pięciu lat pozbawienia wolności. - Tłumaczyli, że weszli przez przypadek i nie wiedzieli, gdzie dokładnie są - mówi Łukasz Dettlaff. To pierwszy w ostatnich latach taki przypadek odnotowany przez policję. Wcześniej granice prezydenckiego ośrodka przekraczano... latem. - Turyści na kajakach i skuterach zapędzali się za daleko na wodzie - mówi policjant.

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Niech dziękują bogu

      irasiad (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 78 / 76

      że Polska policja nie stosuje metod z USA. Tam zapewne zostali by zastrzeleni na miejscu.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Niereformowalne Debile

      Żaba (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 72 / 51

      Powinni się cieszyć że jeszcze żyją...Za dobrze jest chroniony ten obiekt przejeżdżam tam tędy jak jadę i wracam z pracy i widzę jak patroluja teren pieszo czy na quadzie dzien i noc.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      hahah

      miki (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 78 / 60

      Stare a głupie

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama