Kto podkręcił towarzysza Gomułkę

    Kto podkręcił towarzysza Gomułkę

    Barbara Madajczyk- Krasowska

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Kto podkręcił towarzysza Gomułkę
    Jak to możliwe, że w Grudniu '70 w Gdańsku, Gdyni, Elblągu i Szczecinie zabito ponad 40 osób i ponad tysiąc raniono, że wojsko i milicja strzelały do robotników? W Gdyni, gdzie nie było żadnych protestów ani zamieszek, zginęło 18 osób. Tu pierwszy ogień wojsko skierowało do udających się do pracy stoczniowców i spieszących do szkoły uczniów.
    Kto podkręcił towarzysza Gomułkę
    Nawet jeśli założymy, że Stanisława Kociołka wprowadzono w błąd, że był ofiarą wewnątrzpartyjnej prowokacji, że kiedy poprzedniego dnia apelował, by stoczniowcy poszli do pracy, nie wiedział, iż drogę zagrodzą im czołgi i transportery opancerzone, to czy na pewno nie mógł zapobiec masakrze? Po co podawano komunikaty o przerwaniu pracy w stoczni przez megafony na peronach? Czyż nie byłoby prościej zatrzymać pociągów, by nie podążały w kierunku przystanku Gdynia Stocznia?

    Kto chciał strącić Gomułkę
    Wiesława Kwiatkowska, nieżyjąca dziennikarka, autorka książek o Grudniu, wielokrotnie mówiła, że tragedia w Gdyni była przez komunistów zaplanowana, bo chodziło o przetasowania na szczytach władzy. Żeby strącić Władysława Gomułkę było za mało ofiar w Gdańsku, trzeba było jeszcze masakry w Gdyni.

    Jeśli rzeczywiście tak było, to źródłem grudniowej tragedii była struktura systemu władzy. System ten nie dopuszczał społecznej kontroli nad aparatem władzy. A państwo zachowywało się wobec swoich obywateli jak terrorysta.

    Oczywiście nikt nie wyciągnąłby ludzi na ulicę, gdyby żyli w kraju dostatnim. Sytuacja ekonomiczna była wtedy katastrofalna, a wprowadzenie podwyżki cen podstawowych artykułów żywnościowych przed świętami Bożego Narodzenia musiało być zarzewiem społecznego wybuchu. Czy zatem społeczne niezadowolenie zostało wykorzystane przez towarzyszy, którzy chcieli strącić Gomułkę?

    Bezpieka w akcji

    Wszystko wskazuje na to, że tak i że niebagatelną rolę odegrali szefowie resortu spraw wewnętrznych. Dzisiaj już wiemy, że Władysław Gomułka, który zdecydował o użyciu broni, otrzymał nieprawdziwe informacje. Mianowicie osobisty sekretarz Gomułki Walery Namiotkiewicz sporządził notatkę, w której informował, że 14 grudnia w Gdańsku, w okolicach Komendy Miejskiej MO, zginęło 2 milicjantów i 140 zostało rannych.

    A tego dnia nie było ofiar śmiertelnych nie tylko wśród milicjantów, ale także wśród cywilów. Sekretarz Gomułki nieprawdziwą informację oparł na relacji płk. Stanisława Koncewicza, dyrektora gabinetu ministra spraw wewnętrznych. Po latach Koncewicz podczas zeznań u prokuratora wypiera się autorstwa. Który z nich kłamie? Tego nie wiemy. Ale to gen Tadeusz Pietrzak, komendant główny MO i wiceminister spraw wewnętrznych, szef akcji o kryptonimie "Jesień 70" (operacyjnie rozpracowywanie Grudnia) powielał tę spreparowaną informację o zabitych milicjantach.

    Pewne jest jedno: 15 grudnia rano towarzysz Gomułka miał tę informację na swoim biurku. Tego dnia w obecności szefów resortów siłowych, w tym gen. Jaruzelskiego, sekretarzy KC, premiera Józefa Cyrankiewicza Gomułka podejmuje decyzję o użyciu broni. Oczywiście to w niczym nie usprawiedliwia Gomułki, ale niewątpliwie komuś zależało, by I sekretarza "podkręcić".

    Pomocne wojsko

    Zbigniew Branach, autor wielu książek o grudniowej zbrodni, zwraca uwagę na pewien istotny szczegół, mianowicie już dzień przed naradą u Gomułki dowódca Pomorskiego Okręgu Wojskowego wydaje dyspozycje dotyczące użycia broni sztabowcom dywizji wchodzącym w skład Grupy Operacyjnej skierowanej do Trójmiasta. Jednostki 48 pułku śmigłowców zgrupowane w Pruszczu Gdańskim są wyposażone w broń palną. A na odprawach i zbiórkach wydawano dyspozycje dotyczące użycia broni. Informację tę Branach podaje na podstawie meldunków milicyjnych i zapisów w dziennikach bojowych dowódców pułków działających w Gdańsku.

    Kto tak profesjonalnie przygotował żołnierzy i milicję? Przecież nie sekretarz robotnik. Milicję zapewne wyszkolił resort spraw wewnętrznych, a wojsko? Obecny na naradzie (15 grudnia) u Gomułki gen. Wojciech Jaruzelski nie sprzeciwił się użyciu broni przez wojsko. Więcej, podjął decyzje zmierzające w kierunku eskalacji działań armii. A Jaruzelski kłamie, gdy mówi, że wojsko strzelało, by powstrzymać akty wandalizmu. Po co w takim razie wojsko z ciężkim sprzętem, czołgami i transporterami opancerzonymi użyto do blokady zakładów?

    Prof. Jerzy Eisler uważa, że Jaruzelski w Grudniu '70 był młodym ministrem obrony i nie odegrał kluczowej roli. Poza tym nie był dygnitarzem politycznym: członkiem Biura Politycznego czy Komitetu Centralnego. Skoro tak, to dlaczego obrońcy generała w procesie grudniowym i sam oskarżony robili wszystko, by proces opóźnić? Teraz z jego powodu proces jest zawieszony, bo Jaruzelski przebywa na zwolnieniu lekarskim. Generał może, ale nie musi uczestniczyć w rozprawie, zwłaszcza że sędzia, na życzenie obrońców, czyta mechanicznie akta sprawy.

    Interes Jaruzelskiego

    Historycy zapewne jeszcze długo będą się spierać o rolę gen. Jaruzelskiego w grudniowej masakrze, ale to w interesie generała powinno być, by proces grudniowy zakończył się jak najszybciej i żeby sąd zweryfikował zarzuty oskarżyciela.

    Za zabicie ludzi w Grudniu nikt nie został skazany, wręcz przeciwnie - większość odpowiedzialnych za masakrę została wyróżniona i awansowała. Tylko jedyny pułkownik Bolesław Fałdasz, jeden z obecnie czterech oskarżonych o "sprawstwo kierownicze" w procesie grudniowym (w zastępstwie dowódcy wydał rozkaz strzelania w okolicach przystanku Gdynia Stocznia: strzały spowodowały śmierć na miejscu Zbigniewa Godlewskiego ) odmówił przyjęcia odznaczenia, bo miał powiedzieć, że nie można brać wyróżnień za rozlaną krew. W procesie zaprzeczył, by powiedział te słowa. Faktem jednak jest, że jego kariera wojskowa się zatrzymała.

    Mimo że od zbrodni minęło 40 lat i wydano o Grudniu około 60 książek, wciąż nie wiemy, komu tak naprawdę zależało na masakrze ludzi na Wybrzeżu. Czy byli to jedynie nasi "przywódcy", czy władcy na Kremlu? Kto jeszcze, poza MSW, odegrał decydującą rolę? I wreszcie: jaki był udział następcy Gomułki, Edwarda Gierka? Jedno jest pewne: milicja, wojsko, a przede wszystkim ich przełożeni walczyli z obywatelami jak terroryści.


    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      grudzien 1970

      marian (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 3

      czekam na wiecej tego typu artykulow przyblizajacych prawde

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      zdrajca narodu.......

      qxas. (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 2

      Gen.Jaruzelski ps"Wolski" byl politycznym rezydentem KGB /GRU/na terenie PRL, to wlasnie on wykonywal rozkazy i polecenia swoich podwladnych z Moskwy dotyczace Grudnia 70"i 81"

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama