Piotr Dwojacki: Strategia Gdańska to auta, nie komunikacja...

    Piotr Dwojacki: Strategia Gdańska to auta, nie komunikacja miejska [ROZMOWA]

    rozm. Jacek Wierciński

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Z Piotrem Dwojackim, działaczem społecznym, wiceprzewodniczącym Rady Dzielnicy Dolny Wrzeszcz rozmawia Jacek Wierciński.
    Piotr Dwojacki: Strategia Gdańska to auta, nie komunikacja miejska [ROZMOWA]

    ©P. Świderski/archiwum DB

    Prawdopodobnie jeszcze w lutym gdańscy radni głosować będą nad 104 stronicowym kompleksowym "Planem zrównoważonego rozwoju publicznego transportu zbiorowego dla Miasta Gdańska na lata 2014-2030". Pan apeluje, by dokument odrzucili i twierdzi, że "podporządkowany jest trzem zasadom: chaosu, przypadku i ogólników". Dlaczego?

    Ten dokument wyłącznie "sprawia wrażenie". Wszelkie zestawienia, informacje, analizy są zebrane bez żadnej myśli przewodniej. Zawarte w dokumencie informacje o szkołach, firmach i instytucjach to dane z książki telefonicznej. Z samego faktu, że one istnieją niewiele wynika, jeżeli chodzi o planowanie czegokolwiek. Brakuje związku logicznego między stanem obecnym a kierunkiem, w jakim chcemy zmierzać. Zresztą, z ponad 100 stron dokumentu plany na przyszłość to niespełna 10, bardzo ogólnych stron...

    Brakuje konkretnej wizji?

    Wizja jest konkretna: Gdańsk wspiera indywidualną komunikację samochodową.

    To nie kwestia poparcia, ale statystyk: dziś w Gdańsku mamy 508 samochodów na każdy tysiąc mieszkańców, a według planistów z Biura Rozwoju Gdańska do 2035 roku ta liczba jeszcze wzrośnie - co najmniej do 530, a możliwe, że nawet 680.


    …czyli do poziomu wiele wyższego, niż w metropoliach europejskich. Planiści z BRG są znani z tego, że lubią projektować szerokie drogi pod coraz więcej samochodów. Czekam, aż zaplanują, że powierzchnia dróg będzie większa niż powierzchnia miasta.

    Jednak budujemy tramwaj na Morenę, planujemy kolejne połączenie na ul. Jabłoniową. Nie chce Pan chyba powiedzieć, że nie rozwijamy komunikacji miejskiej?

    To prawda, ale w przypadku Piecek-Migowa poważnie się zastanawiam, czy budowa tramwaju i ograniczenie linii autobusowych nie wpłynie na decyzję o przesiadaniu się do samochodów. W końcu bardzo możliwe, że sprzed mojego bloku zniknie przystanek, a dojazd komunikacją publiczną będzie dla mnie oznaczał 300 metrów do przejścia na tramwaj, a później jeszcze przesiadkę z tramwaju w autobus... W planie nie ma też zapisów o stałych na wiele lat liniach autobusowych, a to sprawia, że jeśli ktoś planuje gdzieś zamieszkać, nie jest pewien czy będzie tam dojeżdżał autobus. Więc zdecyduje się na auto.

    W przyszłym roku otwarcie nowej linii tramwajowej i Pomorskiej Kolei Metropolitalnej. Czy planowanie linii autobusowych bez wiedzy, jak te inwestycje wpłyną na zachowania pasażerów, nie byłoby działaniem na wyrost?

    PKM rodzi kolejne pytanie: czy będzie dogodna droga na przystanek? Kolejka jest świadomie odcięta od Dolnego Tarasu. Stacje, na których będzie się zatrzymywać, są dość daleko od skupisk ludzkich. Może przystanki są zaplanowane z myślą o przyszłych budowach w Kiełpinie czy Osowej, ale na dzisiejsze potrzeby nie odpowiadają najlepiej, zresztą mówili o tym radni dzielnic. Choć sama inwestycja bardzo mi się podoba, obawiam się, że jej ranga jest przeceniana. Zaryzykowałbym tezę, że podróż z Osowej do Wrzeszcza autem, przez korki na wybudowanej ostatnio Trasie Słowackiego, może być wygodniejsza, niż skorzystanie z PKM.

    Plan zakłada, że w ciągu 7 lat ZKM kupi 29 tramwajów, w tym 13 fabrycznie nowych, a do 2028 - w kilku partiach - 143 autobusy. Trudno chyba mówić, że nie stawia na komunikację publiczną?

    To dobrze, że inwestujemy w tabor, ale nie wynika z tego, że przystanki tramwajowe będą dostępne dla większej liczby osób, a pamiętajmy, że za kilkanaście lat będzie nas o dziesiątki tysięcy więcej starszych i niepełnosprawnych. Nie chodzi mi tylko o przystanki, ale też dojście do nich - błoto, złe odśnieżanie, nierówne chodniki...

    To sprawy dla ZDiZ, nie przewoźnika...

    Ależ to plan miejski, a nie Zarządu Transportu Miejskiego! Plan powinien te zagadnienia ująć wszechstronnie. Tymczasem w dokumencie autorzy zbyt mocno oparli się o dane, które nie mają wiele wspólnego z ideą i celem dzieła. To słabo napisana praca licencjacka.

    Treści, za które warto zapłacić!
    REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


    Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Budyn tu ...budyn tam... Budyn zatruwa zycie nam .

    Erddill

    Zgłoś naruszenie treści / 3

    " Prawdopodobnie jeszcze w lutym gdańscy radni głosować będą nad 104 stronicowym kompleksowym "Planem zrównoważonego rozwoju publicznego transportu zbiorowego dla Miasta Gdańska na lata 2014-2030"....rozwiń całość

    " Prawdopodobnie jeszcze w lutym gdańscy radni głosować będą nad 104 stronicowym kompleksowym "Planem zrównoważonego rozwoju publicznego transportu zbiorowego dla Miasta Gdańska na lata 2014-2030". Pan apeluje, by dokument odrzucili i twierdzi, że "podporządkowany jest trzem zasadom: chaosu, przypadku i ogólników". Dlaczego? "

    Pan Jacek Wierciński w roli "adwokata diabla" ..gratuluje odwagi zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo