Przesilenie

Data dodania: 2010-10-24 21:37:49 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-10-24 21:42:21

Dariusz Szreter

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Przesilenie

Niedziela, 24 października 2010

Kiedy w 1989 r. ostatnie wojska sowieckie opuściły Afganistan, któryś z politologów zwrócił uwagę, że to pierwszy raz od powstania tego imperium, kiedy musiało ono oddać zdobycz. Wcześniej zdarzało się mu hamować, rezygnować z niektórych planów podbojów, ale kąska raz chwyconego, nigdy już, do tamtej właśnie pory, nie wypuściło. Zdaję sobie sprawę, że to dość karkołomne, żeby nie powiedzieć prowokacyjne porównanie, ale jakoś mi się samo nasunęło, kiedy przeczytałem o krakowskiej szkole, w której ze ścian klas zdjęto krzyże.
Od 20 lat Kościół katolicki systematycznie poszerzał zakres swojego posiadania w wyzwolonej spod sowieckiego wpływu Polsce.
∨ Czytaj dalej
Katecheza w szkołach, za państwowe pieniądze, ale bez jakiegokolwiek wpływu państwowych instytucji oświatowych na program i dobór kadry. Powoływanie w większości świeckich instytucji kapelanów, opłacanych za publiczne pieniądze. Zapis o konieczności respektowania wartości chrześcijańskich w ustawie o radiofonii i telewizji. Jedna z najbardziej restrykcyjnych ustaw antyaborcyjnych w Europie (jak na ironię nazywana "kompromisową"). Krzyż na sali obrad plenarnych Sejmu i w ogromnej większości urzędów publicznych, w tym szkół. Konkordat. Zatarcie świeckiego charakteru państwa przez wpisanie ceremonii religijnych w scenariusz większości uroczystości państwowych. Kontrowersyjna działalność grupy medialnej ojca Rydzyka, zarówno w kwestii programowej, jak i finansowej, praktycznie bez konsekwencji prawnych. Agitacja polityczna w kościołach. Uprzywilejowanie podatkowe instytucji kościelnych. No i wreszcie ogromna skala zwrotu, czy może bardziej słuszne byłoby napisanie: "darowizny", instytucjom kościelnym ziem i majątków, przy niedostatecznej administracyjnej kontroli tego procederu.
Hierarchowie kościelni rościli sobie przy tym nie tylko prawo do pouczania innych, ale też do wpływania na kształt ustaw, a nawet konstytucji, przy jednoczesnym domaganiu się uznania ich swoistej "eksterytorialności", wyjęcia spod publicznego osądu. Przykładem choćby sprawa arcybiskupa Petza. Nigdy nie ogłoszono wprost, jaka była przyczyna jego przeniesienia w stan spoczynku. Że to chyba oczywiste? W tym wypadku "chyba" robi ogromną różnicę.
Dopóki na czele Kościoła powszechnego stał Jan Paweł II ta sytuacja wielu Polakom wydawała się uzasadniona jego autorytetem, zaufaniem, że przecież pod jego skrzydłami nic złego dziać się w Kościele nie może. Zaufaniem nieco naiwnym. Watykan leży jednak z dla od Polski. Papież, choć żywo interesował się tym, co dzieje się w kraju, nie zawsze miał tego dostatecznie jasny obraz. Przykładem zaskakujący fragment z homilii wygłoszonej w maju 1995 w Skoczowie, gdzie mówił o nietolerancji wobec katolików i ich spychaniu na margines życia społecznego w Polsce. Zastanawiająca, żeby nie powiedzieć gorsząca, była też opieszałość kurii rzymskiej w rozwiązywaniu wspomnianej sprawy apb. Petza.
Dziś polski Kościół, jest pozbawiony tamtego autorytetu, uwikłany w spory polityczne, wciąż próbujący narzucać swoje zdanie, ale unikający odpowiedzialności tam, gdzie może to być dla niego kłopotliwe (np. sprawa krzyża pod Pałacem Prezydenckim). Mało tego, większość hierarchów uśpiona zdobyczami "na państwie" nie zauważyła i nie doceniła zagrożenia, jakie niósł ze sobą towarzyszący temu ogrom hipokryzji. Oddając w przestrzeni oficjalnej rację Kościołowi Polacy w prywatnym życiu, bez zbędnego afiszowania się, żyją po swojemu. Świadczy o tym choćby skala związków przedmałżeńskich. Zeświecczenie w sferze prywatnej faktycznie zaszło nieporównanie dalej, niż ktokolwiek był skłonny głośno przyznać.
W ostatnich miesiącach jesteśmy świadkami przesilenia. Wydarzenia po katastrofie smoleńskiej, uzmysłowiły społeczeństwu, że to jedna - z nikim niekonsultowana - decyzja metropolity krakowskiego decyduje o tym kto jest, a kto nie jest godny pochowku na Wawelu, miejscu - choć formalnie należącym do Kościoła - odczuwalnym jako symboliczna własność wszystkich Polaków. Ceremonie pogrzebowe, szczególnie ta wawelska, z zastępami purpuratów kroczącymi i zasiadającymi w pierwszych rzędach, też w jakimś stopniu obrazowały skalę zdominowania państwa przez hierarchię duchowną. Nieskuteczność kościelnej agitacji w wyborach prezydenckich, bezradność warszawskiej kurii wobec tzw. "obrońców krzyża", wreszcie masowość "antykrzyżowego" happeningu, pokazały, że siła opinii biskupów i proboszczów jest przeszacowana. "Panie Donku, pan się nie boi" - pisałem w sierpniu. I wykrakałem. Oto premier zapowiada, że poprze wersję ustawy in vitro potępianą przez biskupów. Nie on jeden. Głos episkopatu jest nadal ważnym głosem w dyskusji, ale już nie zamyka ust politykom, nie odbiera im własnego zdania. To ważny moment w dziejach polskiej demokracji. Również na jej dolnych piętrach, takich jak wspomniana na wstępie krakowska szkoła.
Zdaję sobie sprawę, że dla wielu chrześcijan, to co działo się w Polsce w ostatnich miesiącach wokół krzyża jest sprawą szalenie bolesną. Tym bardziej słuszny wydaje się powrót krzyża do tych miejsc, które są jego naturalnym azylem: kościołów, kapliczek, prywatnych domów ludzi wierzących. Tam jest przedmiotem czci i adoracji. Jeśli natomiast będzie się go traktować jak totem, oznaczający zasięg terytorium posiadania, możemy coraz częściej być świadkami rozmaitych gorszących scen, które nikomu chwały nie przynoszą.

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

teamt + Krzyż

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

kztsu - bo krócej:) (gość), 05.11.10, 23:42:01

Krzyż - jeżeli komus jest tensymbol potrzebny to powinien byc przez tych którym jest on potrzebny, szanowany. Nie powinien byc chroniony bezgranicznie - ale jeżeli jest postponowany i znieważany, pomimo, ze został gdziekolwiek postawiony bez stosownego pozwolenia to nie powinnno sie dopuszczać do zdarzeń, jakie miały miejsce.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Dziennik Bałtycki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Bałtycki", środa 23.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Biuro Prenumeraty

Targ Drzewny 9/11
80-894 Gdańsk
tel. 58 30 03 694
infolinia 801 15 00 26

Prenumerata

Zamów prenumeratę

Reklama:

Biuro Reklamy Gdańsk
Gdańsk, Targ Drzewny 9/11
tel. 58 30 03 274
fax. 58 30 03 202

Biuro Reklamy Gdynia
ul. 10 Lutego 11
C.H. BATORY - III p.
(wejście od ul. Batorego)
tel. 58 660 65 11
fax 58 660 65 14

Reklama

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Bałtycki

80-894 Gdańsk
Targ Drzewny 9/11
tel. 058 30 03 300
fax 058 30 03 303

Redakcja


Oddziały lokalne redakcji

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikBaltycki.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.