Muszą opuszczać lekcje, aby dojechać do domu

    Muszą opuszczać lekcje, aby dojechać do domu

    Agata Cymanowska

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Według jednych to wina niedopasowanych rozkładów jazdy. Inni uważają, że to wina szkoły. Niektórzy twierdzą, że odpowiedzialni są rodzice. Kto jest winny temu, że niepełnosprawne dzieci nie mogą uczestniczyć we wszystkich zajęciach?
    Bus pod OREW przyjeżdża przed godz. 13, a ośrodek jest czynny do godz. 16

    Bus pod OREW przyjeżdża przed godz. 13, a ośrodek jest czynny do godz. 16 ©tomasz bołt

    Spóźniają się na zajęcia, wychodzą w trakcie lekcji. Spędzają w szkole mniej godzin, niż gwarantuje podstawa programowa. Niepełnosprawne dzieci i młodzież przez niedostosowanie rozkładów jazdy darmowego transportu i planu zajęć tracą lekcje i godziny rehabilitacji - żalą się dyrektorzy placówek w Gdańsku, a władze samorządowe odpowiedzialne za zapewnienie transportu twierdzą, że robią, co mogą.

    - To, że dzieci się spóźniają lub wychodzą z zajęć za szybko nie jest jeszcze takim problemem - mówi Grażyna Bejster, dyrektor Ośrodka Rehabilitacyjno-Edukacyjno - Wychowawczego w Gdańsku. - Kłopot jest, gdy dzieci fizycznie są w ośrodku za krótko, bo tak odbiera je bus.


    Damian do OREW dojeżdża z Jagatowa - 2,5 godziny w jedną stronę. Jest jednym z ok. 40 podopiecznych ośrodka, którym już udało się optymalnie dopasować dojazd do zajęć.

    Ciągle jednak ok. 10 dzieci traci cenne godziny. Ośrodek jest czynny od godz. 7, zajęcia rozpoczynają się już o 8-8.30, a dzieci przyjeżdżają o 9.45. Wśród "spóźnialskich" są podopieczni z Domu Dziecka w Oliwie. W ośrodku są 3,5 godz., a mogłyby spędzić tu 7 godzin.

    - Miasto przeznacza na podopiecznych OREW subwencję oświatową, także na niestandardowe usługi, a my musimy wybierać pomiędzy rehabilitacją a rewalidacją- żali się Grażyna Bejster. - Mamy własny mikrobus, ale nie jest on dostosowany do przewożenia dzieci na wózkach. - Z naszej strony jest wola, by dostosować rozkład jazdy do zajęć - usłyszeliśmy w firmie Ates, która wygrała przetarg na dowóz dzieci.- Możemy przyjeżdżać o godz. 16.30, ale dyrekcja poinformowała nas, że pracuje do godz. 16.

    - Praca OREW może być zorganizowana do godz. 17, ale rodzice nie zgadzają się na to, by ich dzieci docierały do domu dopiero ok. godz. 18-18.30 - odpowiada na zarzut dyrektor OREW.

    Uczniowie tracą cenne godziny także w Zespole Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych przy ul. Krasickiego.

    - Mamy uczniów, którzy są w szkole 6 godzin, podczas gdy w klasie bilingwalnej powinni być 7,5 godziny, aby spełnić obowiązek szkolny - mówi Ewa Szymska, dyrektor placówki. - Zwróciliśmy się z prośbą o rozwiązanie tego problemu do Wydziału Edukacji Urzędu Miejskiego w Gańsku.

    Zarząd Transportu Miejskiego, który odpowiada za dowóz dzieci z orzeczeniem o niepełnosprawności, zapewnia, że będzie starał się dostosowywać godziny dowozu, ale... - Ułożenie tras i harmonogramu dla wszystkich nie jest łatwe - mówi Alina Żarnoch - Garnik, rzecznik ZTM. -Każda zmiana dla chociażby jednego pasażera danego pojazdu pociąga za sobą konieczność dostosowania do innych pasażerów.
    W ubiegłym roku z takich przejazdów korzystało w Gdańsku 250 osób, obecnie jest 309.

    Rzecznik ZTM podkreśla, że bardzo często zdarzają się przypadki nadużywania możliwości przejazdu takimi mikrobusami, które z założenia mają stanowić uzupełnienie komunikacji zbiorowej, a nie ją zastępować.- Chodzi o zwykłą wygodę - mówi - a nierzadko zdarzają się sytuacje, gdy przejazd tramwajem z miejsca zamieszkania do szkoły wynosi poniżej 10 min lub odległość do szkoły czy placówki wynosi 150 m, dziecko posiada lekki stopień niepełnosprawności, a rodzice występują o zapewnienie transportu do szkoły.

    Na tego typu nadużycia zwracają też uwagę władze Gdyni. - Kiedyś matka jechała prywatnym autem z dzieckiem, które miało być wożone taksówką na koszt miasta - mówi Ewa Łowkiel, wiceprezydent Gdyni.

    Dzieci niepełnosprawne dowożone są tu w zależności od placówki szkolnym autobusem, busem, przez ZKM lub właśnie taksówkami. - Początkowo mieliśmy problemy w jednej z placówek, gdzie część rodziców była niezadowolona z czasu dojazdu, a zimą z powodu nieodśnieżonych dróg rodzice musieli doprowadzać dzieci do przystanków, ale poza tym wszystkie problemy staramy się rozwiązywać na bieżąco - tłumaczy Łowkiel.

    - To trudne zadanie. Nie potrafię jednak stwierdzić, że wszystkie dzieci przebywają w szkole tak długo, jak przewiduje to podstawa programowa. Zapewnienie im tego to obowiązek dyrektorów szkół.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama