Budowa przeprawy - wraz ze wszystkimi drogami dojazdowymi - będzie kosztowała 306 mln zł. Inwestycję poprowadzi Budimex, który do pomocy wybrał sobie hiszpańską firmę Ferrovial Agroman. Umowę podpisali prezes Budimeksu Dariusz Blocher i przedstawiciel inwestora Franciszek Rogowicz, szef gdańskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. - Starania o ten most to była istna droga przez mękę, ale finał jest szczęśliwy.
W dodatku przeprawa będzie interesująca od strony architektonicznej i nowoczesna. Dotąd w Polsce nie powstał most tego typu o tak dużej odległości między przęsłami, która liczy 204 m - podreśla Franciszek Rogowicz.
Cała konstrukcja będzie miała ponad 800 metrów długości. Przeprawa przez Wisłę powstanie w ciągu drogi krajowej nr 90. Oprócz mostu, trzeba będzie zbudować główną trasę dojazdową o długości ok. 11,9 km oraz kilka mniejszych dróg lokalnych o łącznej długości ok. 10 km. Most połączy Kwidzyn z autostradą A1 i znacznie skróci podróż do Trójmiasta oraz rozładuje ruch samochodów ciężarowych wokół miasta.
Zgodnie z podpisaną umową, wszystko ma być gotowe w grudniu 2012 roku, czyli - uwaga - ponad 20 lat od rozpoczęcia starań o tę inwestycję. Samorządowcy z Kwidzyna po raz pierwszy o konieczności budowy stałej przeprawy przez Wisłę wspomnieli na początku lat 90., jednak przez ponad 10 lat projekt nie wyszedł poza ramy ogólnej koncepcji. Sprawa ruszyła do przodu dopiero w 2002 roku. To wtedy powstał pierwszy projekt mostu, ale na inwestycję wciąż brakowało środków.
Temat mostu powrócił na nowo w 2005 roku - m.in. dzięki naszej redakcyjnej akcji zbierania podpisów pod apelem do ówczesnego ministra transportu Jerzego Polaczka. Minister też zapowiadał rychłe rozpoczęcie budowy, ale zamiast tego do kosza trafił projekt. Uznano, że jest zbyt drogi.
- Przełomowy dla mostu był rok 2007, bo wtedy prace nad przygotowaniem inwestycji nabrały tempa i tej rozpędzonej machiny już nic nie zdołało zatrzymać - mówi nam burmistrz Kwidzyna Andrzej Krzysztofiak.
Jednak nawet w ciągu tych trzech lat wszystkim walczącym o most nie brakowało trosk i zmartwień. Na zatwierdzenie ostatecznego projektu trzeba było czekać kolejny rok, bo w tym czasie rozpatrywano aż trzy różne warianty. W końcu zapadła decyzja, że w okolicach Kwidzyna powstanie most typu extradosed, a we wrześniu 2008 roku minister infrastruktury Cezary Grabarczyk ogłosił, że budowa rozpocznie się za rok.
Słowa nie dotrzymał, bo z racji tego, że most miał stanąć na obszarze chronionym unijną dyrektywą Natura 2000, do akcji wkroczyły organizacje ekologiczne. Najpierw protestowali obrońcy minoga rzecznego, a potem obrońcy ptaków. Wiele z ich postulatów zostało uwzględnionych, ale gdy we wrześniu 2009 roku wójt gminy Kwidzyn wreszcie podpisała ten dokument, to ekolodzy i tak zgłosili swoje weto.
- Na szczęście uzgodnienia udało się obronić przed Samorządowym Kolegium Odwoławczym - przypomina wójt Ewa Nowogrodzka.
Ostatnie problemy pojawiły się już po ogłoszeniu zwycięzcy przetargu. W ostatniej chwili protest złożył jeden z jego uczestników, austriacka firma Alpine Bau i podpisanie umowy zaplanowane na 27 lipca trzeba było odłożyć.
Teraz wszyscy mają nadzieję, że budowa mostu przebiegnie bez zakłóceń.