Dziennik Bałtycki » Rejsy » Marzyciele się nie mażą

Marzyciele się nie mażą

Data dodania: 2010-09-03 11:30:44 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-09-03 11:39:51

Dziennik Bałtycki

Irena Łaszyn

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka

Czasami jest to różowy laptop albo popcorn z keczupem, czasami pływanie z delfinami albo spotkanie z kotem. O marzycielach i tych, którzy marzenia spełniają pisze Irena Łaszyn

Nie był to całkiem zwyczajny kot. Był jej przyjacielem i nazywał się Zdzicho. Spędzali razem sporo czasu. Ale któregoś razu, gdy dziewczynka wróciła ze szkoły, okazało się, że kota nie ma. Rodzice powiedzieli, że musieli go sprzedać. Nie sądzili, że jest dla niej tak ważny, przez ich dom przewijało się przecież sporo zwierzaków. Dziewczynka najpierw wpadła w rozpacz, potem jednak starała się ze stratą pogodzić.
∨ Czytaj dalej
Tak się przynajmniej innym wydawało. Ona zawsze była dzielna. Zwłaszcza gdy zachorowała i mnóstwo czasu zaczęła spędzać w szpitalu.

Minęły trzy lata. Któregoś dnia do dziewczynki, która stała się już całkiem dużą dziewczynką, przyszła dobra wróżka. Zapytała, jakie jest jej największe marzenie. A ta całkiem duża dziewczynka wyjawiła: Spotkanie z kotem. Nie - jakimś tam kotem, lecz Zdzichem, który był jej przyjacielem.
- To było wielkie wyzwanie - nie ukrywa Marcelina Osak z sopockiej Fundacji "Trzeba Marzyć". - Ale kto powiedział, że ma być łatwo? Postanowiliśmy Zdzicha odszukać. Na jego ślad trafiliśmy w… Ministerstwie Zdrowia.

Marcelina uważa, że mieli farta. Okazało się bowiem, że nowi właściciele mieszkali za granicą i potrzebowali dla Zdzicha stosownych papierów. Tam były wszelkie dane, wystarczyło do tych ludzi dotrzeć. Pertraktacje trwały trzy miesiące.
- Oni się chyba obawiali, że im tego kota odbierzemy - mówi Marcelina. - Długo musieliśmy ich zapewniać, że chodzi jedynie o spotkanie z chorą dziewczynką, która chce się ze swym przyjacielem pożegnać. W końcu nas zaprosili.

Wyprawa była dosyć męcząca, ale spotkanie - sympatyczne. Dziewczynka głaskała i tuliła kota, on przyjmował te czułości z zainteresowaniem, choć bez większych emocji. Może dlatego, że nie był to już dawny Zdzicho, tylko wypasiony Bruno, który miał tam swoje zagraniczne, wygodne życie? Dziewczynka szybko to zrozumiała. Nie płakała, nie próbowała niczego zmieniać. Pożegnała się z dawnym pupilem, pożegnała z jego właścicielami. Wróciła do Polski w refleksyjnym nastroju. Pogodna. Chore dziewczynki rozumieją więcej, niż się innym wydaje.
Wolontariusze, którzy pomagają marzenia spełniać, wiedzą to najlepiej.
- Większość naszych marzycieli to pacjenci Kliniki Pediatrii, Hematologii i Onkologii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku - mówi Rafał Dadej z Fundacji "Trzeba Marzyć". - Czasami musimy się bardzo spieszyć, by spełnić ich życzenia.
« 1 2 3 4 »

Komentarze

przejdź na forum

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Rozrywka

Dziennik Bałtycki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Bałtycki", środa 23.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Biuro Prenumeraty

Targ Drzewny 9/11
80-894 Gdańsk
tel. 58 30 03 694
infolinia 801 15 00 26

Prenumerata

Zamów prenumeratę

Reklama:

Biuro Reklamy Gdańsk
Gdańsk, Targ Drzewny 9/11
tel. 58 30 03 274
fax. 58 30 03 202

Biuro Reklamy Gdynia
ul. 10 Lutego 11
C.H. BATORY - III p.
(wejście od ul. Batorego)
tel. 58 660 65 11
fax 58 660 65 14

Reklama

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Bałtycki

80-894 Gdańsk
Targ Drzewny 9/11
tel. 058 30 03 300
fax 058 30 03 303

Redakcja


Oddziały lokalne redakcji

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikBaltycki.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.