Czyż można wyobrazić sobie lepszy tego przykład niż odkryte właśnie przestępstwo na budowie autostrady A1. Mechanizm prosty jak konstrukcja cepa. Wykonawca robót wysypywał w dzień na nasyp pod autostradę dolomitowe kruszywo, a w nocy wybierał je koparką, wywoził ciężarówkami, które na jego miejsce wysypywały zwykłą ziemię. Następnego dnia znowu przywoził ten sam dolomit, zrzucali w kolejne miejsce, nocą wywozili, zastępowali ziemią itd. Wymagało to pewnej sprawności logistycznej, bo noce latem są krótkie, ale interes kręcił się nie najgorzej. Żeby było jasne - dolomit jest sporo droższy od ziemi, i ten sam był wielokrotnie sprzedawany.
Złodzieje wpadli, część autostrady trzeba będzie rozkopać i zbudować ponownie.
Ktoś pójdzie siedzieć, z wyegzekwowaniem odszkodowania mogą już być pewne problemy. Firma była zapewne spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, a prywatne majątki właściciele chyba zawczasu przepisali na ciotki emerytki. Gdyby o to nie zadbali, srodze by mnie zawiedli.
Prowadzący śledztwo prokurator dzieli się z mediami troską o to, czy aby odkryte oszustwo nie jest częścią większej całości. I nie chodzi mu o zorganizowaną na skalę ogólnopolską grupę. Zastanawia się, czy poprzednio zbudowane autostrady nie zostały wykonane tym samym chytrym sposobem. Chce to sprawdzić. I tylko trzeba się cieszyć, że tak mało autostrad udało nam się w kraju zbudować. Gdybyśmy zasuwali jak Chińczycy, koszty śledztwa mogłyby zachwiać budżetem państwa. A tak do sprawdzenia będzie kilkadziesiąt kilometrów. To jest jedyny optymistyczny element w całej sprawie.
Natomiast trudno przypuszczać, że złapano "wynalazców" takiego rozwiązania. Nie można chyba założyć, że to byli pionierzy, najinteligentniejsi spośród naszych budowlańców. Chociaż na najprostsze rozwiązania często trudno wpaść. Na tym polegał geniusz wielu odkrywców, że potrafili dostrzec coś nowego w tym, co widzieli wszyscy.
Wielkie budowy zawsze były polem do popisu dla najróżniejszych kanciarzy. W przypadku autostrad kontrolowanie placu budowy jest trudne i kosztowne. Sprawdzanie każdej ciężarówki mało prawdopodobne. Jak zatem zapobiegać złodziejstwu? Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Natomiast zacznę z większą ostrożnością poruszać się po polskich drogach, z obawy, że akurat może ten kawałek, po którym jadę, może się zapaść, rozpaść lub rozmyć. Dodatkowe ryzyko, ponad to, które wynika z niezliczonych wystających lub wklęśniętych studzienek zdobiących nasze szosy i ulice.
No to, miłych podróży!