PolskaTimes.pl

Najlepszy program TV w sieci

Serwis powstaje we współpracy z The Times

sobota 11 lutego 2012 r. imieniny obchodzą: Maria, Lucjan, Łazarz

Trójmiasto: Gdy sala obrad zamienia się w cyrk

Trójmiasto: Gdy sala obrad zamienia się w cyrk

(© T. Bołt)

Dziennik Bałtycki Szymon Szadurski

2010-09-03 09:24:49, aktualizacja: 2010-09-03 09:24:49

Do nerwowych lub humorystycznych sytuacji na posiedzeniach Rady Miasta w Gdańsku, Gdyni, Sopocie i okolicach przyczynia się nie tylko atmosfera dyskusji, ale też niespodziewani goście. W ostatnich latach z tych właśnie powodów podczas posiedzeń rajców nastąpiło co najmniej kilka spięć. Niecodziennym sytuacjom, do których dochodziło na sesji w Trójmieście, postanowiliśmy się przyjrzeć po tym, jak w zeszłym tygodniu wprowadzono w Gdyni specjalny regulamin zachowania się dziennikarzy w trakcie posiedzeń.

Gdyńscy samorządowcy stwierdzili bowiem, że przeszkadzają im żurnaliści i fotoreporterzy, krzątający się po sali obrad i robiący nachalnie zdjęcia. Dlatego dziennikarze będą teraz pilnowani przez pracowników zespołu prasowego Urzędu Miasta Gdyni. Bez ich zgody nie można im wchodzić na salę posiedzeń ani umawiać się na wywiady z radnymi.

Nowe uregulowania z miejsca wywołały wielkie kontrowersje.
∨ Czytaj dalej
Reklama
Nic jednak dziwnego, bo okazuje się, że samorządowcy, zanim podjęli próbę dyscyplinowania dziennikarzy, powinni wcześniej uderzyć się we własne piersi. Mogliby też pomyśleć o lepszym zabezpieczeniu posiedzeń rad, po to, by nie każdy mógł swobodnie wchodzić na salę z przeznaczonych dla publiczności miejsc.

Lista zachowań radnych i gości sesji, dalece gorszych od utrudnień powodowanych przez dziennikarzy, jest długa. Powszechnie wiadomo, iż radni z Trójmiasta i okolic podczas swoich posiedzeń rozmawiają przez telefony komórkowe, czytają gazety, korzystają z laptopów, wychodzą z sali nawet podczas głosowań. Przypadki te były kilka razy przez "Dziennik Bałtycki" opisywane. Zdarzają się jednak i inne gorszące sytuacje. Przykładem może być sytuacja z jednej z sesji w Rumi w 2008 r. Do oczu skoczyli sobie wtedy radni Józef Chmielewski i Witold Reclaf. Według relacji świadków, gdyby nie zostali rozdzieleni przez innych uczestników sesji, niechybnie doszłoby do rękoczynów. W bulwersujących okolicznościach przebiegała też w 2008 r. jedna z sesji Rady Miasta Sopotu. Do pracy po urlopie wracał wtedy prezydent Jacek Karnowski, na którym ciążyły podejrzenia o korupcję, a między radnymi PO i PiS doszło do ostrych utarczek. Pojawili się nawet parlamentarzyści obu partii. Przewodniczący rady Wieczesław Augustyniak nie dopuścił do głosu posła PiS Jacka Kurskiego, a gdy ten wyszedł na zewnątrz, aby zorganizować konferencję prasową, z ust przedstawicieli PO żegnały go okrzyki "Wracaj, tchórzu!". Co ciekawe, podczas tak gorącej sesji dziennikarzy dyscyplinować nie trzeba było. - Nie odnotowaliśmy większych problemów, związanych z obecnością przedstawicieli mediów - przyznaje Magdalena Jachim, rzecznik UM w Sopocie.
Do gorących scen doszło także w grudniu 2009 i styczniu tego roku na posiedzeniu Rady Miasta Gdańska, tym razem jednak nie z powodu wybujałych temperamentów radnych, lecz wizyty anarchistów. Domagali się m.in. konsultacji społecznych w sprawie podwyżek czynszów w mieście, a gdy chcieli wejść do budynku rady, drzwi zablokowali im strażnicy miejscy. Doszło do przepychanek. W końcu protestującym udało się wtargnąć na salę, zakłócili przebieg obrad, na miejsca przeznaczone dla publiczności wyprowadziła ich dopiero siłą policja. Komendant Straży Miejskiej w Gdańsku Leszek Walczak zapowiedział wtedy, iż przeciwko członkom akcji protestacyjnej skieruje wniosek o ściganie za naruszenie nietykalności cielesnej jednego z funkcjonariuszy.

Słynne są też wizyty znanego społecznika Andrzeja Skuchy na sesjach Rady Miasta Gdyni i Rumi. Także i w tych wypadkach zdarzały się interwencje Straży Miejskiej. W styczniu 2006 r. Skucha i jego współpracownicy, nie zważając na próby zatrzymania ich przez strażników, weszli na salę obrad wyposażeni w komplet rękawic roboczych oraz dwie szufle do odśnieżania ulic, z napisem "Władzo, mamy zimę". Próbowali wręczyć je prezydentowi Gdyni Wojciechowi Szczurkowi i przewodniczącemu rady Stanisławowi Szwabskiemu. Sesja została przerwana, m.in. dlatego, iż Szczurek na tak nietypowy widok uciekł z zajmowanego miejsca. Szwabski natomiast zareagował ostro, określając Skuchę mianem osoby niezrównoważonej, za co musiał go potem przepraszać w efekcie przegranego procesu sądowego.

W Rumi na sesji Skucha pojawił natomiast w grudniu 2008 r., przebrany za św. Mikołaja i w towarzystwie dwóch uroczych śnieżynek. Okazało się jednak, że pozory mylą, śnieżynki były bowiem bokserkami klubu Sokół Gdynia. W związku z tym zaproponowano pięściarski pojedynek między nimi a radnymi Reclafem i Chmielewskim, którzy chcieli bić się kilka sesji wcześniej. Obaj radni ostatecznie jednak odmówili konfrontacji ze śnieżynkami, choć ich koledzy z Rady Miasta gotowi byli przyjmować zakłady.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Rozrywka

Dziennik Bałtycki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Bałtycki", poniedziałek 13.02.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Biuro Prenumeraty

Targ Drzewny 9/11
80-894 Gdańsk
tel. 58 30 03 694
infolinia 801 15 00 26

Prenumerata

Zamów prenumeratę

Reklama:

Biuro Reklamy Gdańsk
Gdańsk, Targ Drzewny 9/11
tel. 58 30 03 274
fax. 58 30 03 202

Biuro Reklamy Gdynia
ul. 10 Lutego 11
C.H. BATORY - III p.
(wejście od ul. Batorego)
tel. 58 660 65 11
fax 58 660 65 14

Reklama

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Bałtycki

80-894 Gdańsk
Targ Drzewny 9/11
tel. 058 30 03 300
fax 058 30 03 303

Redakcja


Oddziały lokalne redakcji

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Czy zakaz eksponowania symboli religijnych przez personel linii lotniczych jest słuszny?