PolskaTimes.pl

Najlepszy program TV w sieci

Serwis powstaje we współpracy z The Times

sobota 11 lutego 2012 r. imieniny obchodzą: Maria, Lucjan, Łazarz

Moje Kochane Spójniki

Moje Kochane Spójniki

Dariusz Szreter

2010-08-30 21:25:46, aktualizacja: 2010-08-31 17:03:22

Poniedziałek, 30 sierpnia 2010

"Gazeta Wyborcza", od bodaj dwóch miesięcy, prowadzi rodzaj akcji pod hasłem "najpiękniejsze polskie słowo". Początkowo postanowiłem ją zignorować. Nie dlatego, że to pomysł tytułu konkurencyjnego w stosunku do redakcji, w której pracuję, ale dlatego, że wydał mi się jałowy. Jak zresztą wszystkie konkursy piękności. Cykl trwał sobie jednak w najlepsze, o swoich ulubionych słowach mówiły różne znane, mniej znane lub zgoła całkiem nieznane osoby, a ja coraz bardziej uświadamiałem sobie, że powinienem zająć jakieś stanowisko. Mam w końcu swoich ulubionych muzyków (z rozpisaniem na poszczególne kategorie instrumentalne), płyty (także z rozbiciem na style i dekady), filmy, reżyserów, książki, pisarzy, malarzy, kierunki filozoficzne, religie, audycje radiowe, strony www, kluby piłkarskie, czy miasta, w których chciałbym mieszkać, gdybym nie mieszkał tu, gdzie mieszkam.
∨ Czytaj dalej
Reklama
A przecież wszystko to można zaliczyć do generalnej kategorii "hobby". Natomiast polskie słowa to dziedzina, którą zajmuję się profesjonalnie i to w dwójnasób: jako autor dobierający słowa do tekstów własnych i redaktor, oceniający i poprawiający cudze. Krótko mówiąc, tu wymigiwać mi się nie wypada.
Pozostało zatem zakasać rękawy i zabrać się do roboty. Tylko jakie zastosować kryterium? Najprościej byłoby wybrać jakieś piękne słowo-symbol: miłość, czułość, macierzyństwo, przyjaźń, lojalność, honor, ojczyzna... Z drugiej strony czemu nie synczyzna? Nie, poszukiwanie w świecie idei to najkrótsza droga to wpakowania się w jakąś wojenkę ideologiczną. Podobne niebezpieczeństwa czyhają przy wyborze innych rzeczowników - zamiast myśleć o słowie, kierują nas ku jego desygnatowi, rzeczy. To samo zresztą dotyczy czasowników, przymiotników i przysłówków. Trzeba raczej szukać słów, które tkwią wewnątrz języka, kleją go, spinają, umożliwiając myślenie, a nie tylko nazywanie.
Zatem jaki jest mój ulubiony spójnik? Pewnie ten, którego używam najczęściej. Oczywiście tam, gdzie jest wybór. To także ten, który najczęściej wykreślam ze swoich tekstów w czasie ponownej lektury, żeby uniknąć jego zbyt licznych powtórzeń. Do głowy przyszły mi dwa takie słowa. Pierwsze z nich to "bowiem". "Bowiem" rozpoczyna uzasadnienie tezy wyjściowej, daje rację, otwiera możliwość argumentacji, zaprasza do dyskusji. Jest zatem wyrazem racjonalności myślenia. Jednocześnie samo słowo ma w sobie jakieś wewnętrzne dostojeństwo, godność, której brakuje zarówno potocznemu, żeby nie powiedzieć prostackiemu "bo", jak i szkolnemu, sztywnemu "ponieważ".
Drugie słowo to "jednak". Wyraża ono krytyczność w myśleniu. Jest narzędziem intelektualnej samokontroli. Pozwala spojrzeć na sprawę z drugiej strony, albo nawet z kilku różnych stron. Uniejednoznacznia. Relatywizuje. Ja wiem, że "relatywizm" w niektórych kręgach to obelga, ale cóż, rzeczywistość rzadko bywa czarno-biała, a mowa: "tak - tak, nie - nie", najczęściej (co nie znaczy, że zawsze) wynika z emocji, uprzedzeń, fobii, kompleksów, skłonności do autorytaryzmu, potrzeby poczucia plemiennej jedności albo zwykłego lenistwa w myśleniu. "Jednak" pokazuje też, że myślenie (i rzeczywistość) może mieć charakter paradoksalny, że nie wszystko da się sprowadzić do prostego wynikania.
"Jednak", z niewiadomych dla mnie przyczyn, jest słowem prześladowanym w polszczyźnie: "nie zaczyna się zdania od jednak". Ma też kilka zamienników, jednak, jak na mój gust, nieco zbyt wyszukanych: "jednakże", "aczkolwiek", "jakkolwiek". A już humorystycznie brzmią próby przywrócenia staropolskiego "atoli", szczególnie w tekstach dziennikarskich. Dlatego, jeśli już dochodzę do wniosku, że nasadziłem w tekście byt dużo "jednak", najchętniej zamieniam je na zwrot "z drugiej strony". Staram się bowiem pamiętać, że stron jest wiele i dobrze, żeby każda, byle rozsądna, miała swój głos.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Komentarze (2)
Przejdź do dyskusji na forum

Wyświetl od:
Zwiń wszystkie wątki

Obrona "bo" :)

Porfirion (gość) 12.01.11, 10:19:03

Smuci mnie, że spójnik "bo" wielu (zwłaszcza dziennikarzy), uważa, za potoczny, "żeby nie powiedzieć prostacki". Niestety, nowomowa i skłonności do "napuszonego" przeintelektualizowanego czy pseudonaukowego stylizowania wypowiedzi sprawiają, że taki zwyczajny i ekonomiczny (w wielu słownikach wcale nie klasyfikowany jako potoczny) spójnik zastępuje się tekstach użytkowych szkolnym, książkowym "ponieważ" czy - moim zdaniem - bardziej pretensjonalnym "bowiem", nie mówiąc o "albowiem" bądź "gdyż". Co prawda konteksty, w jakich jest najcześciej używany oraz szkolne nauczanie, które odżegnuje go od czci i wiady sprawiły, że odbierany jest jako kolokwializm, jednak stosowanie go w tekstach dziennikarskich, zwłaszcza typu felietoniarskiego, wcale nie uważam za prostackie. Pozdrawiam, Porfirion.

0 / 0 zgłoś naruszenie odpowiedz

słowa

kztsu (gość) 01.09.10, 12:27:51

Posługiwanie się językiem tak aby odbiorcy dotrwali do końca choćby pierwszego akapitu to wileka sprawa. Zaczynam sobie zdawać sprawę, sądząc po wynikach sprzedaży czasopism, że ciężkie czasy dla autorów nadchodzą, bowiem jeśli nawet nie wszyscy zajmują się sprawami codziennymi, na widok których nawet ja interesujący się światem coraz częściej "zwracam" (to za jedną z mieszkanek Pragi), to coraz chyba trudniej przekonac czytelników do poszukania innych treści. Jeżeli nawet się do tego zmuszą to cierpliwość muszą mieć iście anielską aby w poszukiwaniach dotrwać do upragnionego celu. Niestety coraz częściej zauważam, zę jedyną polską gazetę, którą wciąż prenumerujemy (obok 7 tytułów angielskich) - DB, czytam czasami krócej niż FAKT - no, poza wydaniem piątkowym oczywiście, i nie jest tajemnicą , że jest to ukłon w stronę Pana Redaktora. Moim zdaniem jest coraz gorzej - rzeczywistośc i jej twórcy z obu stron barykady skutecznie hamują czytelnictwo gazet w Polsce, a wydawcy nie chcą jakoś zauważyć, skąd się to bierze.

0 / 0 zgłoś naruszenie odpowiedz

Dodaj komentarz

Rozrywka

Dziennik Bałtycki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Bałtycki", poniedziałek 13.02.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Biuro Prenumeraty

Targ Drzewny 9/11
80-894 Gdańsk
tel. 58 30 03 694
infolinia 801 15 00 26

Prenumerata

Zamów prenumeratę

Reklama:

Biuro Reklamy Gdańsk
Gdańsk, Targ Drzewny 9/11
tel. 58 30 03 274
fax. 58 30 03 202

Biuro Reklamy Gdynia
ul. 10 Lutego 11
C.H. BATORY - III p.
(wejście od ul. Batorego)
tel. 58 660 65 11
fax 58 660 65 14

Reklama

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Bałtycki

80-894 Gdańsk
Targ Drzewny 9/11
tel. 058 30 03 300
fax 058 30 03 303

Redakcja


Oddziały lokalne redakcji

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Czy zakaz eksponowania symboli religijnych przez personel linii lotniczych jest słuszny?