1. Kamikadze tygodnia: Marek Migalski. Eurodeputowany, choć nieumocowany partyjnie, skrytykował bezlitośnie Prezesa. Oczywiście dostał po nosie, ale coś mi się widzi, że wyznaczył już sobie miejsce miękkiego lądowania.
2. Czarny koń tygodnia: Piotr Duda. Śląski działacz Solidarności ma spore szanse, by już niebawem zastąpić w fotelu przewodniczącego Janusza Śniadka. Lepsze wrogiem dobrego?
3.Kontrowersja tygodnia: Maraton Solidarności. Wspominaliśmy już w zeszłym tygodniu o nierównym podziale nagród w tym biegu pomiędzy większość (przypadkowo mężczyzn) i mniejszość (zupełnie przypadkowo kobiet). Rozgorzał bój, lekkoatletyka przeszła płynnie w boks.
4. Bubel tygodnia: ścieżki rowerowe w Rumi. Wytyczono, wykonano, oddano do użytku. Jeden szkopuł: sł abo nadają się do jazdy rowerem. A za jazdę rowerem po jezdni obok ścieżki - mandat!
5. Liczba tygodnia: 484. Tyle dni czekała Arka Gdynia, by w tabeli piłkarskiej ekstraklasy znaleźć się wyżej od Lechii Gdańsk. Nad Motławą istnieją obawy dotyczące bicia rekordu w drugą stronę.
6. Rozczarowanie tygodnia: eurodeputowany Jacek Kurski. Jak się okazuje, polityk ten nie wystartuje w wyścigu prezydenckim w Gdańsku. Kampania straci na kolorach, to pewne.
7. Cytat tygodnia: "Przecież ja nigdy nie mówiłem, że jestem zawodowym aktorem". Zarzeka się Rafał Mroczek, rzeczywiście na takim uroczym nonsensie jeszcze go nie złapaliśmy.
8. Odsiecz tygodnia: Joanna Senyszyn. Lewicowa europosłanka broniła w Gdyni plażowej zjeżdżalni zagrożonej likwidacją. Wspaniale komponowała się w letniej kreacji w agresywną kratę z tłem przypominającym wesołe miasteczko.
9. Ersatz tygodnia: Krzysztof Rutkowski. Detektyw zaangażowany w niezwykle medialną sprawę zaginięcia Iwony nie posiada licencji detektywistycznej. Sprawdźmy prawo jazdy Kubicy!
10. Zjawisko tygodnia: grad. Zimne kulki z nieba zdemolowały to i owo w Wejherowie i Redzie. Przyjemniej było pisać o Gradzie i Katarze.