Tysiące balonów fruwających nad Gdańskiem obwieściło zakończenie Jarmarku św. Dominika. Podczas wczorajszej ceremonii na Długim Targu z miastem żegnali się wszyscy, którzy uczestniczyli w tej niezwykłej imprezie.
Jarmark przyciągnął w tym roku ponad osiem milionów turystów. Kilkaset z nich pojawiło się właśnie na uroczystości zakończenia handlowego święta. Paradny orszak z udziałem prezydenta Gdańska, a także szczudlarzy, werblistów i krzykaczy miejskich przeszedł ulicą Długą aż pod Zieloną Bramę.
Prezydent Paweł Adamowicz zatrzymał klepsydrę czasu odmierzającą 23 handlowe dni i pożegnał jarmarkowego Koguta.
Turyści i mieszkańcy na Długim Targu zebrali się gromadnie również w sobotę. Bacznie obserwowali pięciu adeptów, którzy musieli pokonać drogę pełną przeszkód i tortur. Przedwczoraj odbył się bowiem tradycyjny Chrzest Drukarza. Musiał przejść go każdy, kto chciał dołączyć do braci drukarskiej. - Cieszę się, że już niebawem zostanę przyjęta do drukarskiego grona, choć muszę przyznać, że diabły wyglądają w tym roku wyjątkowo groźnie - mówiła przed przemarszem Bogumiła Wohlert, jedna z adeptów. Drukarze w asyście dokuczających im diabłów musieli bowiem przejść na kolanach po ulicy Długiej. Nie obyło się również bez drukarskiej farby. Każdy z adeptów dostał jej porcję prosto na głowę. - Zawód drukarza to poważna sprawa, trzeba się więc do niego dobrze przygotować - tłumaczył Mariusz Furmański, pełniący rolę diabła.
Żadne z jarmarkowych świąt nie odbyłoby się jednak bez pomocy księcia Świętopełka II. To on nadał bowiem Gdańskowi prawa miejskie i sprowadził na Pomorze zakon dominikanów. W niedzielę pomnik księcia stanął na skwerze przy ul. Szerokiej. Po uroczystej mszy, odprawionej z elementami języka kaszubskiego, spod kościoła św. Mikołaja wyruszyli wszyscy ci, którzy chcieli podziękować księciu za możliwość uczestniczenia w jarmarkowej imprezie.
Zakończenie imprezy obwieszczały również promocje, na jakie można było trafić na co drugim jarmarkowym kramie. - Wyprzedajemy te rzeczy, które ciężko zabrać z powrotem do domu - tłumaczy Malwina Jaskólska, sprzedawczyni okularów. Na Głównym i Starym Mieście można było dostrzec również służby porządkowe, które szykowały się do sprzątania po jarmarkowej imprezie.
Organizatorzy pomimo zmęczenia myślą już o następnej edycji jarmarku. - W tym roku powstało mnóstwo nowych inicjatyw. Są one dobrym prognostykiem na kolejne lata - podkreślał Andrzej Kasprzak, wiceprezes zarządu MTG.
W podzięce dla wszystkich osób, które pomogły w przygotowaniach do jarmarkowej imprezy, a także tych, które wzbogaciły jej wygląd, organizatorzy wręczyli nagrody i medale.
Nagrodę Grand Prix Jarmarku św. Dominika 2010 za najatrakcyjniejszy dominikowy wyrób otrzymała Wytwórnia Kapeluszy "Almina" z Łodzi.
Medal im. Jacoba Kabruna dla przyjaciół i partnerów jarmarku dostał natomiast m.in. "Dziennik Bałtycki".