PolskaTimes.pl

Najlepszy program TV w sieci

Serwis powstaje we współpracy z The Times

niedziela 12 lutego 2012 r. imieniny obchodzą: Damian, Nora, Modest

Magda Steczkowska: Siostra to nie jest dobry pomysł na lansowanie

Magda Steczkowska: Siostra to nie jest dobry pomysł na lansowanie

(© http://www.magdaindigo.pl/)

Dziennik Bałtycki Ryszarda Wojciechowska

2010-08-14 19:52:57, aktualizacja: 2010-08-14 19:52:57

Z wokalistką Magdaleną Steczkowską, o tym jak to jest, kiedy zaczyna się solową karierę po trzydziestce - rozmawia Ryszarda Wojciechowska

Zastanawiam się, czy jest miejsce na głównej scenie dla dwóch sióstr Steczkowskich?
Myślę, że jest jeszcze miejsce dla wielu innych nazwisk, nie tylko dla Steczkowskich. Kasia Stankiewicz, na przykład, też ma bardzo zdolną siostrę. Ale to na pewno droga mocno wyboista i pod górkę.

Bo jedno z rodzeństwa zawsze jest w cieniu drugiego?
To zależy od tego, jakie się ma podejście do tej sprawy. Nigdy nie czułam się kimś, kto żyje w cieniu kogokolwiek. A już na pewno nie w cieniu mojego rodzeństwa. Jeżeli ktoś tak na to patrzy, jego sprawa. Ja wiem, co chcę robić. I robię to, konsekwentnie.

Podobnie jak siostra, wybrała Pani przed laty drogę artystyczną.
To droga artystyczna mnie wybrała.
∨ Czytaj dalej
Reklama
W dzieciństwie nie stawałam przed lustrem z dezodorantem w ręku jak z mikrofonem. Nie robiłam takich rzeczy. Ale w mojej rodzinie wszyscy śpiewali od małego. To było całkiem naturalne, że i ja śpiewałam. Ale to, że zaczęłam śpiewać w chórkach polskich gwiazd było przypadkiem. I tak powoli, powoli się rozkręcało. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że już nie wystarcza mi śpiewanie w chórkach. Chcę już śpiewać solo i to takie piosenki, jakie mi w duszy grają.

Kobiecie nie powinno się przypominać, ile ma lat, ale chciałabym zapytać...

Proszę bardzo, nie mam z tym problemu.

...35-letnia wokalistka, w show-biznesie już czasami odcina kupony od kariery. A Pani ją dopiero zaczyna.
Proszę spojrzeć na Zachód. Kylie Minoque zaczęła tak naprawdę karierę w tym wieku. Madonna wciąż jest aktywna, a nie odcina kuponów. A nasza Maryla Rodowicz?

Ale one zaczynały jako dwudziestolatki.
To na mnie nie robi wrażenia. Uważam, że ważne jest to, co się ma do pokazania. A nie to, ile ma się lat.
Podoba mi się to, co Pani mówi, ale muszą być jednak jakieś obawy.
To nie są wyuczone spostrzeżenia. One są moje. Dziesięć lat temu, kiedy byłam młoda, w takich kategoriach, o jakich pani przed chwilą mówiła, nie miałam nic do pokazania. I wtedy, gdybym cokolwiek zrobiła, szybko bym poległa. Nie byłam gotowa psychicznie na robienie kariery, mimo że miałam propozycje od wszystkich w Polsce istniejących wytwórni muzycznych. Może to, co bym wówczas śpiewała, byłoby nawet ładne. Ale byłoby obok mnie. Bo ja wtedy nawet nie wiedziałam, co chcę śpiewać. Teraz wiem. Dlatego śpiewam.

Trzeba więc dojrzeć do śpiewania?
Uważam, że wiele osób powinno się czasami zastanowić nad tym, czy nagrali to, co chcieli. Wielu moich kolegów popełnia błędy, po których się podnosi bądź nie. Ktoś, kto zaczyna, mając osiemnaście lat, to naprawdę nic o show-biznesie nie wie. Bardzo łatwo go wykorzystać. I tak się często dzieje.

Pani opowiada o śpiewaniu w chórkach, za czyimiś plecami, jak o czymś bardzo przyjemnym. A to tylko drugi plan.
Na początku śpiewanie w chórkach było dla mnie samą radością. Poznawałam świat, głównie wtedy przy boku Maryli Rodowicz. To była szkoła życia i zawodu. Ale kiedy zdałam sobie sprawę, że już mnie to nie zadowala, poszłam w inną stronę. Tu nie ma żadnej teorii spiskowej. Po prostu tak czułam. Byłam młoda, uczyłam się, zwiedzałam świat i jeszcze zarabiałam. Byłam sama, nie miałam rodziny na utrzymaniu, więc to był cudowny czas bez zobowiązań i obowiązków. To nie znaczy, że chciałabym do niego wrócić.

No i do emerytury nie da się chyba śpiewać w chórkach.

Dlaczego? Proszę znowu spojrzeć na Zachód. Warto czasami brać z nich przykład. Może pani była albo słyszała o koncercie Hot George'a Michaela. Tam wszyscy mieli powyżej czterdziestki. Świetnie się ruszali, świetnie wyglądali. A jak śpiewali, tego już nie da się opowiedzieć.

Pani śpiewała w chórkach nie tylko u Maryli Rodowicz, ale też u siostry, Ryszarda Rynkowskiego, Grzegorza Turnaua czy Edyty Górniak. U kogo było najlepiej?

Dla mnie najbardziej rozwojowe było śpiewanie u Maryli Rodowicz. Maryla jest bardzo wymagająca, a to sprawiało, że wciąż uczyłam się nowych rzeczy. Jej repertuar liczy już ponad 600 piosenek. Oczywiście wszystkich nie znam, ale większość na pewno. Obserwując Marylę, można się było wiele nauczyć. Poza tym Maryla to niezwykle pogodna osoba. Co dla mnie jest ważne, bo ułatwia pracę. Czasami człowiek naprawdę nie ma siły, kiedy jedzie z koncertu na koncert, śpiąc tylko po parę godzin. I patrząc na Marylę, która tak samo jak my była w trasie zmęczona, tyle samo kilometrów musiała przejechać...

Ale na scenie była energetyczna...

To był i jest wulkan energii. Przy niej od razu mi się włączała lampka - jak mogę narzekać, skoro ona wychodzi na scenę i daje show nieporównywalny z tym, co ja robię z tyłu. I od razu przechodziło mi narzekanie.

Siostra nie namawiała wcześniej, Magda wyjdź z cienia?

Nie rozmawiałam z nią na takie tematy. Jeżeli ktoś nawet wspominał jej: namów siostrę, Justyna zawsze odpowiadała: Magda wie, co robi.

Nie zazdrościła Pani Justynie tak po ludzku, może nawet po siostrzanemu?

Ani po ludzku, ani po siostrzanemu nie zazdrościłam. Patrząc na show-biznes zza kulis już na samym początku podjęłam decyzję, że nigdy nie będę stać z przodu. Bo to nie dla mnie taka męka. Oczywiście z wiekiem człowiek się zmienia. Założyłam rodzinę, urodziłam dzieci, zmieniło się moje podejście do życia.

Załóżmy, że Pani kariera solowa będzie się ładnie rozwijać...
Nie ma innego wyjścia (śmieje się).

To jest Pani gotowa na ten sukces, na tabloidy? Na to, że wyciągają znanym ludziom gołą pupę, cellulit czy inne przypadłości?

Mam cellulit, to trudno. Pokazali goły biust, bo akurat z sukienką było coś nie tak. Mam do tego zdrowe podejście. Nie czytam takich rzeczy. Staram się takie historie od siebie odganiać. Naprawdę mam ważniejsze rzeczy na głowie, na przykład małe dzieci. A to, czy ktoś pokazał moje mankamenty? W wieku 35 lat mam prawo je mieć. Nie ruszają mnie stwierdzenia w stylu, że nie zrobię kariery, ponieważ mam mały biust. Przykro mi, ale nie pobiegnę go sobie zaraz powiększyć. Ja go lubię. W naszym kraju tak jest, że jeżeli się komuś powiedzie, to od razu jest na niego nagonka. A ja bardzo gratuluję Piotrkowi Rubikowi, bardzo się cieszę z sukcesów Feela czy Agnieszki Chylińskiej. Oni na swój sukces pracowali latami. Więc to, że jakaś gazeta może napisać o mnie źle, nie bardzo mnie rusza. Najważniejsze jest to, co myśli o mnie mój mąż i co myślę sama o sobie.

No i co myślą dzieci. Bo teraz, kiedy mama postawiła na karierę solową, będzie jej mniej w domu.
To kwestia organizacji...

Steczkowskie tak mają, że potrafią i śpiewać, i wychowywać?

Mogę mówić tylko za siebie. Mam męża, który jest również muzykiem, perkusistą zespołu Brathanki. Do tego jest dobrze zorganizowanym człowiekiem. Dokładnie wie, z czym co się je w biznesie. Jest szefem naszego zespołu. Zarządza moim kalendarzem. A ja mogę się skupić na tym, co jest najważniejsze. Jak mam gdzieś jechać na koncert, to jadę. Jak jest wywiad, to go udzielam. Nie zastanawiam się nad tym, co powinnam zrobić. Bo to jest na jego głowie. Ja w tym czasie mogę wziąć wózeczek i iść do teściowej na kawkę. Co zresztą robię prawie codziennie.

Czego się Pani boi w tej nowej, solowej roli?

Niczego się nie boję. Mam tylko cały czas ogromną wiarę w to, że ludzie będą mogli usłyszeć moją muzykę. Niestety, stacje radiowe nie dają polskim artystom takiej możliwości, w bardzo wielu przypadkach. Mój przypadek nie jest więc odosobniony. I wtedy potrzeba ogromnej pracy menedżerów, żebyśmy mogli zaistnieć. Pokazywanie się w tabloidach, na bankietach czy w "Tańcu z gwiazdami" nie interesuje mnie, choć wiem, że w obecnych czasach muszę iść na pewne kompromisy. Ja bym się chciała pokazać poprzez moją muzykę, koncerty.

Co trzeba wiedzieć o show-biznesie, kiedy się chce zrobić karierę?

Trzeba mieć przede wszystkim ogromny dystans, na co młody człowiek nie ma większych szans. Bo człowiek młody jest, po prostu, młody. Wszystkim ufa i we wszystko wierzy. A ja dopiero po tylu latach wiem, czego unikać. Co może mi zrobić dobrze, a co źle. Ale podejrzewam, że mimo mojego doświadczenia i tak jeszcze popełnię błędy. Z tym, że teraz jestem na nie gotowa. Optymizm jest w show-biznesie bardzo ważny. No i twardy tyłek, nie ma się co oszukiwać.

Kto może uderzyć?
W tym fachu wszyscy. Ataku można się spodziewać z każdej strony. Ale to nie jest tak, że ja się rozglądam na boki i myślę, kto mi może zaszkodzić. Staram się widzieć dobre strony. A jak się pomylę, to sobie mówię - przynajmniej się starałam. Mam wspaniałego męża i dwie córki. I kiedy mam ciężkie chwile, wystarczy, że sobie na nie spojrzę i od razu mi się humor polepsza. Nawet po najcięższym dniu, po największych problemach mam do kogo wrócić i mam się czego trzymać. Więc jakie to może mieć znaczenie, że jakiś tabloid napisze, że człowiek ma cellulit czy nie?

Wielu artystów się nieustannie lansuje. Pani chce się tego ustrzec, żeby nie za wszelką cenę się lansować?

Gdybym chciała, to już dawno byłabym na okładkach kolorowych czasopism, ponieważ od gazet otrzymywałam wiele propozycji sesji z moją siostrą. I na to się nie zgodziłam.
A może to dobry sposób, wspólne zdjęcia ze sławną już siostrą.
To nie jest dobry sposób. Siostra mi dobrze życzy, ale to wszystko na ten temat.

Rozmawiała Ryszarda Wojciechowska

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Rozrywka

Dziennik Bałtycki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Bałtycki", poniedziałek 13.02.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Biuro Prenumeraty

Targ Drzewny 9/11
80-894 Gdańsk
tel. 58 30 03 694
infolinia 801 15 00 26

Prenumerata

Zamów prenumeratę

Reklama:

Biuro Reklamy Gdańsk
Gdańsk, Targ Drzewny 9/11
tel. 58 30 03 274
fax. 58 30 03 202

Biuro Reklamy Gdynia
ul. 10 Lutego 11
C.H. BATORY - III p.
(wejście od ul. Batorego)
tel. 58 660 65 11
fax 58 660 65 14

Reklama

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Bałtycki

80-894 Gdańsk
Targ Drzewny 9/11
tel. 058 30 03 300
fax 058 30 03 303

Redakcja


Oddziały lokalne redakcji

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Czy zakaz eksponowania symboli religijnych przez personel linii lotniczych jest słuszny?