- Właściciel do tej pory nie zrobił nic, by chociażby odpowiednio zabezpieczyć budynki dawnej zajezdni - mówi Marcin Tymiński, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Gdańsku. - Konserwator daje właścicielowi miesiąc na zabezpieczenie wszystkich obiektów, tak by nie popadały one w dalszą ruinę. W tym czasie musi także przedstawić dokładny plan zagospodarowania terenu, m.in. co zamierza tam zrobić i w jakich terminach.
Jeżeli firma Easy.pl nie wywiąże się z narzuconych przez konserwatora zadań, konserwator podejmie pionierskie w skali kraju działania. Do wywłaszczenia właścicieli zabytków w Polsce dochodzi bowiem niezwykle rzadko, przede wszystkim dlatego że procedura wywłaszczeniowa jest trudna i czasochłonna (ewentualne wywłaszczenie właściciela dawnej zajezdni może potrwać nawet kilka lat), a do tego kosztowna.
Tymczasem właściciel zajezdni oraz gruntu, na którym stoi, może na wywłaszczeniu sporo... zarobić.
- Zgodnie z konstytucją, właściciela można wywłaszczyć tylko za odszkodowaniem - wyjaśnia mecenas Roman Nowosielski. - Właściciel może otrzymać kwotę odpowiadającą wartości rynkowej obiektu.
Odszkodowanie, opiewające na pokaźną sumę (zajezdnia mieści się na atrakcyjnym terenie, przy głównej trasie z Gdańska do Gdyni), zostałoby pokryte ze Skarbu Państwa.
- W wyniku rażących nieprawidłowości i wręcz ostentacyjnego lekceważenia prawa przez właściciela terenu jesteśmy zdeterminowani, by wdrożyć procedurę wywłaszczeniową - tłumaczy Tymiński. - Mamy jednak nadzieję, że nasze działanie, jeśli okaże się skuteczne, "przetrze szlaki", by w ten sposób egzekwować od niesolidnych właścicieli zabytków obowiązki, jakie nakłada na nich prawo.- Nie wpłynie to jednak na sytuację osób, mieszkających na terenie zajezdni.
Do Krzysztofa Mielewczyka dzwoniliśmy wczoraj kilkakrotnie. Niestety, nie odbierał telefonu.
Zajezdnia pochodzi z XIX wieku (około 1870 rok). Początkowo działała tu fabryka mydła, składająca się z budynku fabrycznego (Grunwaldzka 537) i mieszkalnego dla pracowników fabryki (Grunwaldzka 535).
Po tym jak w Oliwie zaczął działać tramwaj konny, budynek przeznaczono na zajezdnię tramwajową. Pod koniec lat 90. miasto odsprzedało obiekt fundacji Pro Publico Bono, a ta niedługo potem odsprzedała go firmie Easy.pl. Zajezdnia jest wpisana do rejestru zabytków.