Karnowski zarzutów się nie spodziewa

    Karnowski zarzutów się nie spodziewa

    Piotr Weltrowski

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Jacek Karnowski o nadziejach na obiektywne śledztwo, płytotece Julkego i jego "mocodawcach".

    Tuż po wydaniu oświadczenia Jacek Karnowski zaprosił zebranych w sopockim magistracie dziennikarzy na krótki briefing. Oświadczył, że nie zamierza zmieniać stylu swojego działania, zapewnił też, iż priorytetem jest dla niego "wielki Sopot". Jacek Karnowski zaprosił też dziennikarzy do zadawania pytań. Poniżej prezentujemy zapis fragmentów tej rozmowy.

    Panie prezydencie, kiedy będzie Pan składał wyjaśnienia w prokuraturze?

    Sam chciałbym to wiedzieć, ale o to musicie państwo pytać prokuratorów.

    Spodziewa się Pan zarzutów?
    Nie spodziewam się zarzutów, ale oczywiście prokuratura jest prokuraturą. Myślę jednak, że na podstawie materiałów, które ma, prowadzić będzie śledztwo obiektywnie.

    Jeżeli zarzuty będą, to poda się Pan do dymisji?
    Nie uprzedzajmy faktów.

    Jak Pan sobie wyobraża rządzenie miastem do czasu, aż prokuratura nie podejmie decyzji co do zarzutów?
    Będę normalnie przychodził do pracy i normalnie pracował. Nie przedstawiono mi żadnych zarzutów, nie jestem oskarżony w żadnej sprawie i nie widzę żadnego powodu, abym nie mógł pracować.

    Co z apelem pana premiera Tuska, w którym sugerował on, aby podał się Pan do dymisji?
    Apel pana premiera dotyczył ewentualności, gdyby postawione zostały mi zarzuty. Tej sprawy nie chciałem dotykać, ale skoro państwo nalegają... Człowiek dyktafon chciał również nagrać pana premiera Tuska. Pewnie wyobrażał sobie, że wywiąże się między nimi jakaś rozmowa. Nie nagrał. Nie udało mu się. Tu już każdy może sobie odpowiedzieć samemu, czy chodziło mu o to, aby nagrać mnie, czy może pana premiera.

    Co Pan miał na myśli, mówiąc o mieszkaniach podczas rozmowy ze Sławomirem Julke?

    W tej sprawie chciałbym najpierw złożyć wyjaśnienia w prokuraturze. Natomiast jej zapis jest na tyle czytelny, że nie muszę tego komentować.

    Czy nie obawia się Pan, że Julke ma więcej nagrań, które mogą Pana obciążać?
    Nie wiem, jak duża jest płytoteka pana Julkego, ale żadnych nagrań się nie obawiam. Może na nich być co najwyżej kilka ostrych słów inżyniera budownictwa, nic innego.

    Liczy Pan na powrót na łono Platformy Obywatelskiej?

    Zakładałem Platformę Obywatelską. Czy liczę na powrót... Długa, daleka droga przede mną. Jeżeli będę całkowicie oczyszczony z zarzutów, jeżeli sprawa zostanie całkowicie wyjaśniona, to wtedy zastanowię się co dalej z całą moją dalszą karierą polityczną.

    Stawiane są jednak Panu naprawdę poważne zarzuty. Uważa Pan, iż nadal przysługuje Panu w tym świetle mandat do sprawowania funkcji prezydenta Sopotu?

    Zarzuty postawili mi tylko pan Julke, pan Kurski, pan Ziobro, pan Cymański i pewna gazeta, w której jednym z redaktorów zajmujących się tą sprawą jest przyjaciel pana Sławomira Julke. Nikt inny mi zarzutów nie stawia.

    Wracając do sprawy mieszkań...
    Nie odpowiem na żadne pytanie dotyczące kamienicy czy domu handlowego, bo czekam na przesłuchanie przez prokuraturę. Nie chcę, aby prokurator poznał moje zeznania przez media, chcę, aby dowiedział się o wszystkim pierwszy.

    Kilka dni temu, przed budynkiem prokuratury, wspomniał Pan jednak o tym, iż Julke może mieć "mocodawców", czy nadal Pan tak uważa?
    Myślę, że takich rzeczy nie robi się samemu. Tyle na ten temat.

    Karnowski walczy o wszystko


    Jacek Kurski, poseł PiS

    Wysłuchałem oświadczenia pana prezydenta Karno- wskiego i przyznam, że to, co usłyszałem, było smutne, przykre, ale i tragiczne. Człowiek nie potrafi zachować się zgodnie ze standardami demokratycznymi, walczy o wszystko i wysyła do swoich kolegów sygnał: nie boję się, jak mnie wykończycie, to mam na was kwity też. Rada Miasta Sopotu zachować się nie umie. Nam chodziło tylko o to, aby rada powtórzyła słowa premiera Donalda Tuska i przyznała, że w wypadku postawienia zarzutów panu Karnowskiemu poda się on niezwłocznie do dymisji.

    Musimy po prostu czekać


    Arkadiusz Rybicki, poseł PO

    Porządek obrad sopockiej Rady Miasta został dziś zburzony przez Jacka Kurskiego, który zażądał dla siebie specjalnych przywilejów. My z Jarosławem Wałęsą zapisaliśmy się do głosu w odpowiednim punkcie porządku obrad. Jeżeli chodzi o sprawę prezydenta Karnowskiego, to musimy po prostu czekać. Zawierzmy prokuratorom i niezawisłym sądom. Nie może być tak, że każdy podejrzany biznesmen, który oskarży prezydenta miasta, spowoduje jego wyeliminowanie z życia publicznego. W takim wypadku demokracja lokalna uległaby zupełnemu sparaliżowaniu.

    To są haniebne praktyki!


    Jarosław Wałęsa, poseł PO

    Nie mieliśmy zamiaru wdawać się w pyskówki. Brzydzę się tym, że muszę się na ulicy przekrzykiwać z posłem Kurskim, ale prawda jest taka, że może się on zapisać do głosu, może go zabrać, ale zgodnie z regulaminem. Widać więc jak na dłoni, że tu nie chodzi o prawdę, nie chodzi o rzetelność czy o demokrację. Chodzi o to, żeby była rozróba. To samo się działo w Sejmie w środę, to samo dzieje się teraz i tu. To są haniebne praktyki. Tym bardziej iż wiadomo, że prawda w odpowiednim czasie zostanie i tak ujawniona. Są prokuratorzy, są sądy. Poczekajmy na ich decyzje.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo