Trzyletni malec pod okiem pijanego taty

    Trzyletni malec pod okiem pijanego taty

    Grzegorz Janowczyk

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Policjanci z Chojnic nie mogli uwierzyć własnym oczom. Na krawężniku siedział kompletnie pijany mężczyzna, a obok niego biegał mały chłopczyk. Funkcjonariusze nie zastanawiali się ani chwili.
    - Odwieźliśmy ich do komendy - relacjonuje komisarz Tomasz Kąkolewski z chojni-ckiej policji. - Okazało się, że 44-letni mężczyzna ma aż ponad cztery promile alkoholu w wydychanym powietrzu! Był kompletnie pijany. Przerażające, że w takim stanie opiekował się swoim trzyletnim synkiem, i to w takim miejscu. Mężczyznę zatrzymaliśmy do wytrzeźwienia, a chłopca odwieźliśmy do jego matki. Rodzice malca nie mieszkają pod jednym dachem.

    Według policji, pijany ojciec naraził swojego syna na poważne niebezpieczeństwo utraty zdrowia, a nawet życia. Do tego stwarzał zagrożenie dla ruchu samochodów na ulicy i nie wywiązywał się z obowiązku opieki nad małym dzieckiem.

    - Mężczyzna zostanie ukarany pięciusetzłotowym mandatem, ale na tym nie koniec - zapewnia komisarz Kąkolewski. - Skierujemy sprawę do Sądu Rodzinnego. Uważamy, że ani ojciec, ani najprawdopodobniej także matka nie wywiązują się ze swoich rodzicielskich obowiązków, nałożonych na nich prawem. Przypuszczamy, że w chwili, kiedy matka oddawała syna pod opiekę jego ojcu, ten był już na tyle pijany, że trudno było tego nie zauważyć. Taki poziom - cztery promile alkoholu w wydychanym powietrzu - może świadczyć o tym, że mężczyzna zaczął pić już poprzedniego dnia. Na szczęście tym razem nikt nie ucierpiał. Nietrudno sobie jednak wyobrazić dramatyczne konsekwencje totalnej niefrasobliwości rodziców.

    Dwa lat temu mieszkańcami Chojnic wstrząsnęła podobna historia. Środkiem ul. Strzeleckiej szła pijana Elżbieta L. z dwuletnią córeczką na ręku. Kiedy zbliżyli się do niej powiadomieni przez jednego z kierowców policjanci, upuściła dziecko na chodnik. Kilka minut później dziewczynka była już w szpitalu. Była wychłodzona i miała wysoką gorączkę. Kobieta i ojciec dziewczynki mieli ograniczone prawa rodzicielskie. Elżbieta L. nie pierwszy raz naraziła swoje dziecko na niebezpieczeństwo. Wcześniej uciekała przed policją i skacząc przez płot także upuściła córkę. Na szczęście wówczas też nic się jej nie stało.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo