Jeszcze niedawno włodarze, trenerzy i koszykarze Polpharmy Starogard Gd. wraz z kibicami świętowali wywalczenie historycznego medalu. Wprawdzie krążek był tylko z brązowego kruszcu, ale radość była olbrzymia, bo przed sezonem nikt nie śmiał marzyć o miejscu na podium. Po wspaniałym okresie nadszedł jednak wielki kryzys organizacyjny.
Klub niemal na pewno wycofa się z udziału w europejskich pucharach, nie zatrzyma większości zawodników i pożegna się z ojcem sukcesu - trenerem Miliją Bogiceviciem. Powodem jest brak pieniędzy.
Po zajęciu trzeciego miejsca Polpharma otrzymała prawo gry w Pucharze Europy (wcześniej Puchar ULEB). Władze chętnie przystąpiłyby do tych rozgrywek, lecz europejskie puchary wiążą się z wielkimi kosztami, na które nie stać drużyny. Sponsor zarazem tytularny nie zamierza wykładać większych pieniędzy.
- Nie jesteśmy zainteresowani grą w europejskich pucharach - mówi dyrektor ds. PR ZF Polpharma Krzysztof Jakubiak.
Znalezienie kolejnego inwestora, który zapewni dodatkowe pieniądze, graniczy z cudem.
Władze miasta dotychczas nie wspierały finansowo klubu, ale ostateczna decyzja w tej sprawie ma zapaść 10 czerwca.
To nie jedyny problem starogardzkiej drużyny.
Do Poznania niemal na pewno przenosi się Bogicević. Już w trakcie sezonu Serb był kuszony przez czołowe drużyny Tauron Basket Ligi, w tym Anwil Włocławek. Najmocniej jednak o Bogicevicia zabiegał PBG Basket, który dysponuje większym budżetem niż Polpharma i w ten sposób daje szansę rozwoju młodemu i ambitnemu szkoleniowcowi. Wszystko wskazuje na to, że Serb przyjmie ofertę klubu ze stolicy Wielkopolski.
Szeregi Kociewskich Diabłów opuści Łukasz Majewski, który po znakomitym sezonie na brak intratnych propozycji nie może narzekać. Kapitan SKS najprawdopodobniej wybierze Anwil, zespół wicemistrza Polski. Śladem Bogicevicia prawdopodobnie podąży Łukasz Wiśniewski, który prowadzi zaawansowane rozmowy z włodarzami PBG Basketu. Niewykluczone, że tym tropem pójdzie również inny były podopieczny serbskiego trenera, Tomasz Ochońko.
W Starogardzie Gd. odbudował się i zyskał uznanie za granicą Patrick Okafor, najlepszy strzelec Kociewskich Diabłów. Nigeryjczyk jest kuszony przez kluby ligi francuskiej i ukraińskiej, lecz najbliżej mu do Turowa Zgorzelec.
Groźniejszy niż przewidywano jest uraz Damiana Kuliga. Polski skrzydłowy nie zagra przez około 6-8 miesięcy, a to oznacza, że na pewno straci początek sezonu, a może nawet całą pierwszą rundę.
To nie pierwszy przypadek, kiedy klub, po odniesieniu wielkiego sukcesu, nie może zrobić kroku naprzód. Tak było w 2008 roku z Polpakiem Świecie. Zespół ten zajął czwarte miejsce w lidze, ale brakowało wsparcia ze strony miasta, a właściciela rozzłościła zła organizacja rozgrywek (brak sponsora i umów z telewizją). Ostatecznie klub stracił głównego inwestora, wycofał się z ekstraklasy i wylądował w... drugiej lidze. Podobnie było w przypadku Śląska Wrocław, 17-krotnego mistrza Polski. Na tak drastyczny scenariusz w stolicy Kociewia się nie zapowiada, ale ten przypadek potwierdza, że sytuacja w polskim baskecie ciągle jest zła.