Do osiedlowego śmietnika podjeżdża samochód. Lata świetności ma za sobą, ale nie wygląda na zaniedbany. Wysiada ubrana w roboczy strój kobieta. Wygląda jak pani inżynier na budowie, brakuje tylko kasku. Wchodzi do wiaty śmietnikowej, a samochód z kierowcą odjeżdża.
Pani inżynier grzebie skrupulatnie w blaszanych pojemnikach, metodycznie wyszukuje skarbów. Niestety zrezygnowana wychodzi po kilku minutach, zapala papierosa i wyjmuje telefon komórkowy.
Przystawia do ucha i wydmuchując dym mówi:
- Czwórka czysta. Ktoś już był. Jedź na czternastkę, ja sprawdzę ósemkę.
Żargon bardzo specjalistyczny, jak i nowy zawód, który para reprezentuje.
***
***
Tego samego dnia dowiaduję się w kiosku od sprzedawczyni:
- Proszę pana, czy wie pan ile ci śmieciarze zarabiają? Więcej niż pan i ja razem! Oni wyciągają po dwieście złotych dziennie - kolejka po gazety się wydłuża, ale wszyscy są zainteresowani tematem. - Nie ma pan pojęcia, co oni na tych śmietnikach znajdują.
Jeden z klientów się włącza:
- Bo ludzie wyrzucają takie rzeczy, że czasem sam mam ochotę pogrzebać. Jeden z moich znajomych złoto w śmieciach znalazł!
- A ja słyszałem, że para śmieciarzy ostatnio pojechała do Egiptu na wczasy...
***
Wracam z pracy. Przy śmietniku siedzi brodaty myśliciel zaczytany w kolorowym tygodniku siedząc na swoim wózku, na którym ma cały swój dobytek. Głęboko zamyślony wygląda jak model Augusta Rodina.
***
Spotkanie ze znajomymi. Rozmowa o głupotach domowych. Jedna z kobiet szczerze opowiada:
- Nie mogłam spać, bo mąż oglądał telewizor w sypialni. Wyrzuciłam na śmietnik, a mężowi powiedziałem, że się zepsuł. Jakoś nie dopytywał...
***