Dziennik Bałtycki » Rejsy » Konflikt między studentami prawa i ich wykładowcą na UG

Konflikt między studentami prawa i ich wykładowcą na UG

Data dodania: 2010-05-02 10:37:51 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-05-07 15:42:09

Dziennik Bałtycki

Tomasz Słomczyński

75KomentarzyPrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Konflikt między studentami prawa i ich wykładowcą na UG

(© T. Hołod)

Audiatur et altera pars: niechaj druga strona też zostanie wysłuchana - głosi łacińska maksyma. Obu stron konfliktu między studentami prawa i ich wykładowcą wysłuchał Tomasz Słomczyński.

Witam. Jestem studentem pierwszego roku prawa na Uniwersytecie Gdańskim. Na uczelni panuje jeden wielki problem, z którym nie idzie nic zrobić. Studenci nie mają się do kogo zwracać o pomoc, bo nikt im nie chce pomóc. Sprawa dotyczy warunkowego egzaminu z historii prawa polskiego u prof. Dariusza Szpopera, za który uczelnia kasuje ponad ćwierć miliona złotych. Profesor na pierwszym i drugim terminie oblewa 80% studentów, a wszystko po to, aby szkoła znacznie się wzbogaciła na egzaminie warunkowym, za który trzeba zapłacić 600 zł. Nie jest ważne, czy ktoś opanował materiał wzorowo, bo wtedy profesor stwierdza, że praca jest zbyt dobra i niesamodzielna, a gdy praca jest średnia, to profesor daje 9,5 pkt, podczas gdy od 10 punktów zalicza, i mówi: "mógł się pan/pani bardziej postarać".
∨ Czytaj dalej
Wykładowca wywiera tak wielką presję na studentach, że wszyscy się boją zwracać gdziekolwiek o jakąś pomoc, żeby nie pogarszać swojej sytuacji. Wielu nie wytrzymuje nerwowo i zmienia uczelnię. Może ktoś się w końcu zainteresuje tym problemem.
Nie podpisano.
Taki list trafił na moje redakcyjne biurko.

Po białych bluzkach i garniturach poznasz ich

- Mam taką prośbę. Jestem dziennikarzem, chciałbym poprosić panią o informacje dotyczące wyników egzaminów z historii prawa polskiego.
Zdziwienie. Jak zwykle w takich sytuacjach.
- No, ja nie wiem... muszę zapytać prof. Szpopera... Ja nie mogę panu udzielać takich informacji bez pozwolenia profesora i dziekana!

W dziekanacie, oprócz mnie i pani sekretarki, jest jeszcze jedna osoba, wygląda na studentkę. Wypełnia jakieś kwity. Uśmiecha się pod nosem, spogląda ukradkiem. Potem pytam kogoś, gdzie przyjmuje prof. Szpoper. Słyszę w odpowiedzi, że w pokoju na piętrze, ale akurat wszedł do księgarni. Tam go zagaduję, proszę o rozmowę na temat wyników egzaminów. W księgarni jest sporo osób, studenci się nam przypatrują. Pół godziny później odnoszę wrażenie, że tu wszyscy już wiedzą, co mnie sprowadziło na uczelnię. Czuję na sobie spojrzenia. Jednak niewielu studentów chce otwarcie mówić o profesorze.

- A pan nasze wypowiedzi chce publikować?
- Na razie się zastanawiam, czy to w ogóle jest temat do gazety.
- No bo... to może być na naszą niekorzyść, pan profesor będzie sprawdzać prace przez dwa tygodnie, a jeśli to by się na przykład za tydzień ukazało...
- To co może się stać?
- No nie wiem, no... wszystkiego można się spodziewać...
Szukałem ich tak, jak mi poradzili inni studenci w barze. "Niech pan szuka dziewczyn w białych bluzkach albo chłopaków w garniturach. To będą ci, którzy mają u Szpopera egzamin. Dziś jest termin "pierwszego warunku".
- Co to jest "pierwszy warunek"? - pytam dwóch dziewcząt w białych bluzkach, które przed chwilą miały obawy, czy dobrze robią, rozmawiając z dziennikarzem. Wyciągnąłem je z czytelni, wyszliśmy przed gmach, osobno, żeby nikt ich nie widział w towarzystwie dziennikarza. Teraz stoją przed budynkiem, lękliwie rozglądają się dookoła.
- Jest tak. Najpierw jest normalny egzamin w czasie sesji. Potem jest poprawka egzaminu - bezpłatna. Jak się nie zda poprawki, to można zgłosić wniosek o dwa dodatkowe terminy za sześćset złotych. Czyli jest trzecie i czwarte podejście.
- A jak ktoś nie zda czwartego z kolei egzaminu?
- To wylatuje z uczelni.
- I nic się z tym nie da zrobić?
- Pisaliśmy petycję i została odrzucona. Prosiliśmy, żeby obniżono poziom zaliczenia z 50 proc. poprawnych odpowiedzi do 30 proc.
- I co?
- I nic. Dziekan się nie zgodził.
Podczas całych studiów prawniczych na Uniwersytecie Gdańskim dwa egzaminy uważane są za najtrudniejsze.
- To jest prawo pracy na czwartym roku i historia u Szpopera na pierwszym. U Szpopera są trzy podręczniki, w sumie 1500 stron. Odpowiedzi są oceniane według modelu punktowego. Są tam wyszczególnione kryteria i można coś napisać, mieć ogólne pojęcie, ale jeśli nie trafi się w model, w te kryteria, to dostaje się zero punktów.
- Wiesz, jeśli jest pytanie o datę, to albo się pomylisz, albo napiszesz właściwą odpowiedź... - jestem sceptyczny wobec spiskowej teorii dotyczącej prof. Szpopera.
- Nie, nie, pytania są inne, np. rozwój sądownictwa w Królestwie Polskim od tego do tego roku. Ale nie wystarczy napisać, że sądy były takie i takie, tylko, że ustawa - weszła taka i taka, nowelizacja, w tym roku... i tak dalej. A są okresy, kiedy wszystko co trzy lata się zmieniało. Było pytanie na przykład o jakieś kodeksy Napoleona - i były punkty odejmowane za to, że ktoś nie napisał, że jakiejś tam księgi... nazwy kodeksu nie wymienił. To jest nie do nauczenia się. Bo to jest linijka na tle tych 1500 stron... Każdej linijki nie da się zapamiętać.

Z Magdą rozmawiam telefonicznie.
- Ja przyjechałam na studia do Gdańska z Warszawy. Lekarze zalecili mi przeprowadzkę nad morze ze względów zdrowotnych. Tam studiowałam prawo, byłam już na drugim roku, zdałam historię bez problemu. Wszystkie przedmioty zaliczone w Warszawie zostały mi tu przepisane, oczywiście za wyjątkiem historii u prof. Szpopera. Poszłam do profesora z pytaniem, czy rzeczywiście muszę jeszcze raz zdawać ten przedmiot. To był mój błąd. Profesor ma w zwyczaju, że patrzy z góry, krzyczy. Zapamiętał mnie sobie. Musiałam chodzić na zajęcia. W pierwszym terminie oblałam. Wylądowałam w szpitalu - przyczyną był stres. Odpuściłam sobie. Za pół roku wracam do Warszawy, tam będę kontynuować studia. To nie jest normalnie prowadzony przedmiot i to nie jest normalny stres. To jest nienormalne. Wiem na pewno, że oprócz mnie, w szpitalu, z tych samych powodów wylądowało dwóch chłopaków i jedna dziewczyna. Ludzie nie wytrzymują tego napięcia.
Dwie dziewczyny siedzą na ławce, grzeją się w słońcu. Kiwają ze zrozumieniem głowami, tak, wiedzą, dlaczego chcę pisać o prof. Dariuszu Szpoperze.

- Jest to człowiek, który sprawia największe problemy, bo o ile prawo pracy to jest ważny przedmiot, o tyle historia blokująca dostęp do zawodu jest czymś bardzo niesprawiedliwym... Problem polega na tym, że nie ma instytucji odwołania się od tego, gdyż to jest prodziekan i nikt nie chce ingerować w jego decyzje, profesorowie, którzy mogliby, mówią, że to jest jego sprawa i oni nie mogą merytorycznie podważać ocen profesora. Umywają ręce.

Profesor Dariusz Szpoper jest prodziekanem do spraw studentów. Do jego obowiązków należy współpraca z komisją stypendialną, z kołami stypendialnymi, z samorządem studenckim. Jak się dowiaduję, do dziekana, prof. Jarosława Warylewskiego, żadne niepokojące informacje nie docierają, ocenia pracę prof. Dariusza Szpopera bardzo dobrze.
1 2 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Pan Profesor jest wspaniałym człowiekiem

zgłoś +8 / -17

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

student (gość), 11.02.11, 10:31:29

Mądrość Pana Profesora polega na tym, iż docenia ludzi inteligentnych i potrafi z nimi rozmawiać. Jego misją jest dopuścić do dalszej nauli tylko tych, którzy na to zasługują. Nikt nigdy nie nauczy się wszystkiego i Pan Profesor o tym doskonale wie. Na egzaminie najważniejsze jest wyciąganie wniosków i posługiwanie się instytucjami historycznymi w odniesieniu do teraźniejszości.
Pan Profesor nie wymaga nauki na pamięć tylko umiejętności posługiwania się wiedzą. Dlatego są pytania otwarte, opisowe bo one pozwalają ocenić prawdziwą wartość studenta.
Wszystkie opisy stwierdzające, że trzeba wykuć na blachę 1500 str. są nieuzasadnione i bez pokrycia.

pozdrawim inteligentnych studentów

odpowiedzi (0)

ocena: 32%

Tak: 8

Nie: 17

skomentuj
Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Maniek (gość), 05.02.11, 19:00:44

Ponoć oblewanie kogo się da, marginalny odsetek studentów zalicza, ponoć w tym roku miało być jeszcze trudniej w akcie zemsty za wspomniany artykuł - a jednak ponad 40% studentów zdało. Czy to mało? Cóż, przy 270 osobach na roku wynik ów daje ok. 110 studentów, z których przecież nie wszyscy ukończą studia. A i rynek pracy nie jest przystosowany do rokrocznego przyjmowania takiej ilości (zauważmy, że mowa o tylko jednym kierunku na tylko jednej z ponad 400 polskich uczelni) magistrów.

odpowiedzi (0)

ocena: 0%

Tak: 0

Nie: 2

skomentuj

Pół prawda...

zgłoś +4 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

portowiec (gość), 05.02.11, 17:06:06

Nie jest prawdą, że egzamin ten jest ,,nie do zaliczenia". Ja sam nie jestem wybitnie uzdolniony, kolokwium z tego przedmiotu musiałem poprawiać i generalnie jestem trójkowym studentem, ale udało mi się w tym roku egzamin u Szpopera zaliczyć. Czy dużo wymaga? Tak, moim zdaneim za dużo, za dużo jest tzw. ,,pierdół" które się trzeba nauczyć, a które nie mają praktycznie nic wspólnego z prawem sądowym czy ustrojem (np. pytanie: ,,Lokacja wsi na prawie wołoskim). Materiału jest bardzo dużo, do tego czasem trzeba wgłębić się w szczegóły, ale nie jest prawdą, że trzeba znać daty wszystkich ustaw i nowelizacji do nich. Ja tak się nie uczyłem, a na pytanie z 19 w. odpowiedziałem dobrze. Częstop może wystarczyć ogólne pojęcie, ,,trend" zmiany treści kodeksó, które często są do siebie podobne i analogiczne. Poza tym nie ukrywam, że na egzaminie trzeba mieć po prostu farta. Skoro z całęj książki, któa liczy powiedzmy 350str. pada jedno pytanie to możesz mieć farta, bo akurat to przeczytałeś i zgłębiłeś.

Co do wykładów to ich poziom jest żenujący. Ktoś tu pisał że Szpopi ,,naprowadza nas" na to co najważniejsze? Bzdura, jedyne tematy poruszane na wykłądach dotyczyły ,,żródeł prawa" i ,,rozwój dyscypliny naukowej jaką jest hpipp". Na wykłądy chodzić zwyczajnie nie warto, bo pan profesor po prostu co rok odczytuje swoje (mam nadzieję, żę swoje) notatki. Wszyscy mają już je zapisane na laptopach od starszych kolegów i tylko czasem dotawią przecinek lub skrobną jakąś uwagę na marginesie.

Prawda jest brutalna: trzaba ten materiał powtarzać po kilka razy, przeczytanie tego raz czy dwa nic nie da, trzeba sobie robić notatki, siedzieć nad tym do znudzenia. W tym roku pierwszego terminu nie zaliczyło 66% studentów. Niektórzy się nie uczyli i olali to, inni mieli pecha, inni za późno się zabrali, jeszcze innych zjadł stres. Na prawie powinni pozostać najlepsi, któzy będą taki materiał w stanie ograrnąć. Cięzko jest się przestawić z poziomu liceum, ale dzięki hpp ,,nauczyłem się uczyć". Teraz już żaden egzamin nie będzie mi straszny. Żadna w tym zasługa Szpopera, ale niewątpliwie strach przed tym egzaminem pomógł mi i wziąłem się w garść. teraz z ulgą rozpoczynam nowy semestr...

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 4

Nie: 0

skomentuj
Autor komentarza nie dodał zdjęcia

łukasz (gość), 24.01.11, 13:44:35

"Co tydzień do przeczytania 250 stron, jak ktoś ma skrypty to do wkucia na blachę zostaje tylko 100 tygodniowo, gdzie istnieją jeszcze inne przedmioty." LOL

btw, jutro piszemy :)

odpowiedzi (0)

skomentuj

To wszystko niestety prawda

zgłoś +2 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Prawda (gość), 10.01.11, 21:24:19

Po I roku studiowania prawa, przekonałem się, że artykuł ten ukazuje w 100% samą prawdę.

odpowiedzi (0)

ocena: 50%

Tak: 2

Nie: 2

skomentuj

DLA Tych dla ktorych to skandal

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

lolek (gość), 06.01.11, 13:17:04

czy oblewanie ludzi za to, ze napisali zbyt dobrze albo za to, ze "jak dal pan rade sie nauczyc na teraz to da pan rade napisac poprawke" jest podnoszeniem poziomu edukacji?
Tym, ktorzy bronia S. twierdzac, ze "ponosi poziom" brakuje rzetelnosci i obiektywizmu - z powodu sympatii (?) poddaja pod watpliwosc opinie dziesiatek studentow w mysl zasady "Szpoper ma zawsze racje, a jak nie ma - patrz wyzej". Czasy, kiedy slowo urzednika, polityka, partii, wykladowcy jest "sluszne i jedyne" przeciw slowom "ludu" szczesliwie minely ponad dwie dekady temu. Jesli jest tyle glosow na "nie" to czas przemyslec pewne sprawy.

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

Zakompleksiony

zgłoś +2 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

okul (gość), 06.01.11, 13:01:35

Stary, tłusty, sfrustrowany facet, który dowartościowuje się gnojąc innych. Za ten artykuł studenci już zostali pociągnięci do odpowiedzialności. Zwrócić się do rzecznika praw studenta UG? TOŻ TO SZPOPER, sprytnie wykombinowane...

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 2

Nie: 0

skomentuj

podziekowania

zgłoś +2 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

studentka (gość), 12.12.10, 13:55:11

Bardzo dziekujemy osobie, ktora napisala ten artykul, za to ze pozbawila nas 2 dodatkowych terminow.

odpowiedzi (0)

ocena: 66%

Tak: 2

Nie: 1

skomentuj

wielkie podziekowania dla autora tekstu

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

studentka WPiA (gość), 23.10.10, 09:13:21

już na ostatnim wykładzie Pan profesor powiedział : ze względ na tekst w lokalnej gazecie, który bardzo zirytował radę wydziału, egzaminów warunkowych nie ma. Tak więc pozostały nam tylko 2 terminy żeby zdac ...

odpowiedzi (0)

skomentuj

Demagogia i tragiczne skutki interwencji

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Studentka UG (gość), 20.10.10, 17:35:00

1. To ,co mówi prof.dr.hab Dariusz Szpoper jest tylko częściową prawdą... Trudno żeby w grupie 270 osób wszyscy się uczyli. Zawsze będą tacy, którzy przyjechali imprezować ,ale to jest maks 50 osób, a nie 250...
Teraz pan profesor na wykładach powiedział nam,że WARUNKÓW JUŻ NIE BĘDZIE, bo już gazety piszą ,jak to się nie uczymy, tak więc gratuluję i dziękuję studentowi, który napisał do gazety. Przedmiot rzeczywiście bardzo lekki. Co tydzień do przeczytania 250 stron, jak ktoś ma skrypty to do wkucia na blachę zostaje tylko 100 tygodniowo, gdzie istnieją jeszcze inne przedmioty. Egzaminy wstępne? Chyba niewiele by zmieniły... Pozycja na liście rankingowej nie ma wpływu na zdawalność, więc tym bardziej egzaminy wstępne by nie pomogły, a chyba,że dostawałoby się wtedy mniej dziewczyn, bo niektórzy wykładowcy wolą widzieć na tym kierunku tylko chłopców.
Pozdrawiam wszystkich...

odpowiedzi (0)

skomentuj
« 1 2 3 4 5 ... 7 »

Rozrywka

Dziennik Bałtycki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Bałtycki", środa 23.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Biuro Prenumeraty

Targ Drzewny 9/11
80-894 Gdańsk
tel. 58 30 03 694
infolinia 801 15 00 26

Prenumerata

Zamów prenumeratę

Reklama:

Biuro Reklamy Gdańsk
Gdańsk, Targ Drzewny 9/11
tel. 58 30 03 274
fax. 58 30 03 202

Biuro Reklamy Gdynia
ul. 10 Lutego 11
C.H. BATORY - III p.
(wejście od ul. Batorego)
tel. 58 660 65 11
fax 58 660 65 14

Reklama

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Bałtycki

80-894 Gdańsk
Targ Drzewny 9/11
tel. 058 30 03 300
fax 058 30 03 303

Redakcja


Oddziały lokalne redakcji

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikBaltycki.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.