Geremek unikał pierwszego planu

    Geremek unikał pierwszego planu

    Jan Kieniewicz

    Polska

    Polska

    Należał do ludzi, którzy stale zadawali sobie to pytanie: co możesz zrobić dla Polski? Dysponował wielką zdolnością formułowania myśli w szerokiej gamie, od chłodnej analizy do emocjonalnych zwrotów ocierających się o patos
    Nie wszyscy lubili jego sposób wypowiadania się. W tym jednak stosunku do słowa zawierają się trzy wymiary określające Bronisława Geremka jako postać. Wymiar emocjonalny, intelektualny i polityczny. Harmonizował je w sposób doskonały.

    Profesor nie chciał i nie umiał być graczem

    Poznałem Bronisława Geremka przed 50 laty jako młodego doktora po paryskim stażu korygującego moje notatki do pracy magisterskiej. Przedstawiał się imponująco. Między 1958 a 1968 r., czy w Paryżu, czy w Warszawie, wydawał się kimś o wielkich zaletach umysłu, ale jeszcze bardziej niedościgłych przymiotach towarzyskich.

    Przychodziło mi na myśl określenie: polski inteligent bez kompleksów.
    Kochał Polskę bez uzewnętrzniania swych emocji. To oznaczało, że chciał ją widzieć wolną i wielką. Stawiał Polsce surowe wymagania i sam usiłował im sprostać. Często określany z przekąsem jako Europejczyk Bronisław Geremek był do szpiku kości Polakiem, który rozumiał bezbłędnie konieczny związek obu tych postaw.

    Przez dwie dekady uprawiał coś trudnego do nazwania, bo przecież w dawnym ustroju polityka nie istniała. Polityką nazywano postępowania związane ze sprawowaniem władzy, czyli zgodne z linią partii. Sądził zapewne, jak wielu w początkach PRL-u, że bycie w partii pozwoli mu zyskać wpływ na bieg wydarzeń. Przekonał się szybko o swym błędzie.

    Geremek rozstał się z PZPR w 1968 r., jak wielu kolegów, rozumiejąc, że w pewnym sensie autoryzuje politykę, na którą nie ma wpływu. Uświadamiał sobie dobrze istniejącą sytuację - ten dwuznaczny stan inteligenta, który nie mogąc wypowiedzieć swych racji, usiłuje przypisać swą niemoc zniewalającej sile zewnętrznej.

    Lata Solidarności wysunęły go na plan pierwszy. Liderował środowisku doradców, ale nie przewodził. Komentując rezultat Okrągłego Stołu, przy którym był przecież jednym z architektów, podkreślał, że najważniejsze w tamtym momencie było zmuszenie władzy do powiedzenia prawdy o stanie Polski, odsłonięcie rzeczywistości dyktatury.

    Był w tym momencie najlepiej przygotowanym do objęcia steru i kierowania polską polityką. Nie stanął jednak na czele. Nie miał zdolności przywódczych i nie pragnął władzy. Przyjmując rolę polityka, dodał do wymiaru emocjonalnego i intelektualnego świadomy pragmatyzm. Nie chciał i nie umiał być graczem, choć doskonale prowadził grę dyplomatyczną.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo