Dziennik Bałtycki » Rejsy » W górach jest wszystko, co kochał...

W górach jest wszystko, co kochał...

Data dodania: 2010-03-04 21:42:52 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-03-05 11:11:14

Polska

Anna Majewska

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka

Historia Władka byłaby jedną z wielu tragedii, jakie widziałam, pracując dla hospicjum. Wybór bohatera, czyli wyróżnienie i naznaczenie kogoś reportażem, wydawało mi się najtrudniejszą częścią tego przedsięwzięcia. W marcu tego roku dowiedziałam się, że wykryto raka u mojego Ojca. W lipcu miała Mu się urodzić pierwsza wnuczka. Onkolog nie dał mu żadnych szans na jej zobaczenie i niestety się nie pomylił.

2/2
W górach jest wszystko, co kochał...

Studiuje psychologię na Uniwersytecie Śląskim.

(© Wojciech Matusik)

Anna Majewska, autorka reportażu "W górach jest wszystko co kochał" zdobyła Grand Prix IV edycji konkursu im. Macieja Szumowskiego. Temat tegorocznej edycji konkursu brzmiał "Kryzys. Historie dramatów i zwycięstw". Zdobywczyni głównej nagrody, Anna Majewska, studentka psychologii na Uniwersytecie Śląskim, opisała osobiste przeżycia związane ze śmiercią taty.

Kto kochał to wszystko?
∨ Czytaj dalej

Mój Ojciec.

A dlaczego już nie kocha?
Bo nie żyje.

Wtorek

We wtorek w schronisku po sezonie. Tytuł piosenki, którą pamiętałam jeszcze z harcerstwa. Ładna, smętna, gitarowo-deszczowa. Dobra do jesiennego grzańca lub herbaty z rumem. We wtorek przestałam modlić się o cud i zaczęłam przepraszać. Przepraszać za to, że modliłam się o cud. Samolubnie i przeciwko badaniom histopatologicznym. Jednoznacznym. Cztery, pięć tygodni.
We wtorek udzieliłam mu pozwolenia. Powiedziałam: odchodź w pokoju. Życzenia, które musiałam mu złożyć. To, że odejdzie, było pewne, więc niech chociaż w pokoju. Odchodź w pokoju, ale nie odchodź, proszę.
Oczy emocjonowały mi się dopiero na schodach, reszta była dzielna. Mówiłam do widzenia, do jutra, trzymaj się Tatku, ubierałam kurtkę i buty, zamykałam drzwi i buczałam całą drogę do siebie. Szłam wesołym krokiem, tak żeby Tato - spoglądający czasem za mną przez okno - niczego się nie domyślił. Okno na czwartym piętrze, okno na świat. Na piaskownicę, na kasztany i na wierzbę plączącą obok ławki.

Córuś, zrób mi zdjęcie tych gór, które widać z balkonu. Kasik, przywieź mi proszę gałązkę z lasu, taką pachnącą. Albo szyszkę. Dziecko, zapnij mi sandały...


Te same, które traktował jako kapcie w schroniskach. Odpoczynek dla stóp po całym dniu w ciężkich skarpach. Wygodne, zapinane na rzepy. Jedyne pasujące teraz na napuchnięte limfą nogi.

To nie wina komandosa, że go postrzelili w akcji

Tak Mu odpowiadałam, kiedy przepraszał, a przepraszał za wszystko. Za to, że nie zrobi mi herbaty. Za to, że mnie prosi o zrobienie herbaty sobie. Za to, że Mu zapinam sandały, i za to, że Go widzę w takim stanie. To nie wina komandosa, Tatku, że go postrzelili w akcji.

Wiesz, kiedyś sobie wymyśliłem, że jak się dowiem, że mam raka, to pójdę przy minus dwudziestu w Tatry. Na Czerwone Wierchy na przykład. Stamtąd jest piękny widok na słowacką stronę.

Tato dowiedział się o gruczolaku i przerzutach w marcu. Śnieg już stopniał, pojawiły się pierwsze bazie. Wiosna, że aż się chciało robić kiczowate zdjęcia. Na kolejne minus dwadzieścia musiałby czekać co najmniej do grudnia. Dziewięć miesięcy. A dostał cztery, pięć tygodni. Będzie tylko cieplej.

Nigdy nie chciałem, żebyście mnie takiego oglądały. Już Ci mówiłam, że to nie wina komandosa...

To nie wina komandosa, że go zawinęli w pampersy i karmią słoiczkami dla niemowląt. Pięćdziesiąt lat, metr osiemdziesiąt osiem, osiemdziesiąt dwa kilo, ciśnienie sto dwadzieścia na osiemdziesiąt, co drugi weekend i każdy urlop w górach. Trochę narzekał na żołądek. Że jak poje i popije, to coś go tam pobolewa. Odporność na ból po ojcu partyzancie i matce Ukraince.

Wejdź dziecko na mój profil w komputerze i tam na pulpicie jest plik "filmy o Bieszczadach", jeśli Ci się uda jakieś znaleźć, to ja je chętnie obejrzę.

W dwa dni zdobyłyśmy z siostrą większość produkcji. Te, których nie było w wypożyczalni, w Empiku czy w sklepach internetowych, ściągnęłyśmy z sieci. Bezprawnie, ale na legalne sposoby nie było czasu. "Wilcze echa" Aleksandra Ścibora-Rylskiego można dostać chyba tylko w archiwum łódzkiej filmówki, a my miałyśmy kilka tygodni. Nie wiem, czy płakał, kiedy oglądał filmy kręcone na połoninach, bo chciał je oglądać sam.
1 2 3 »

Komentarze

przejdź na forum

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Rozrywka

Dziennik Bałtycki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Bałtycki", środa 23.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Biuro Prenumeraty

Targ Drzewny 9/11
80-894 Gdańsk
tel. 58 30 03 694
infolinia 801 15 00 26

Prenumerata

Zamów prenumeratę

Reklama:

Biuro Reklamy Gdańsk
Gdańsk, Targ Drzewny 9/11
tel. 58 30 03 274
fax. 58 30 03 202

Biuro Reklamy Gdynia
ul. 10 Lutego 11
C.H. BATORY - III p.
(wejście od ul. Batorego)
tel. 58 660 65 11
fax 58 660 65 14

Reklama

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Bałtycki

80-894 Gdańsk
Targ Drzewny 9/11
tel. 058 30 03 300
fax 058 30 03 303

Redakcja


Oddziały lokalne redakcji

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikBaltycki.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.