Milicjanci w PRL rzeczywiście solidnie sobie zapracowali na niechęć społeczną, a liczba dowcipów na ich temat była odwrotnie proporcjonalna do sympatii, jaką darzyli ich obywatele.
Pamiętacie? No, to posłuchajcie. Przychodzi milicjant do księgarni i pyta:
- Jest "Pan Tadeusz"? Sprzedawczyni odwraca się w stronę zaplecza i woła: - Panie Tadziu, przyszli po pana.
Albo inny. Dlaczego milicjanci chodzą trójkami? Bo jeden umie czytać, drugi pisać, a trzeci pilnuje tych dwu cholernych intelektualistów, by nie spiskowali.
Jeszcze inny żarcik. Zza płotu słychać okrzyk: - Zielonym do góry, idioci, zielonym do góry!!!
A to milicjanci pod wodzą kaprala sadzą drzewka w czynie pa
rtyjnym.
Coś w tej smutnej konstatacji Krasnodębskiego, niestety, jest, bo choć Milicja Obywatelska szczęśliwie zniknęła, niepodległa Rzeczpospolita ma już 20 lat, a cywilni ministrowie MSWiA (w tym tak dobrzy jak Marek Biernacki) nie szczędzili wysiłków, by opinię o policji zmienić, nie za bardzo się to udało. Oczywiście, zdziczały siedemnastolatek nie pamięta PRL i nic o niej nie wie, ale szacunku dla policji nie ma, a policjantów nazywa psami.
Niedawno na przystanku tramwajowym w Warszawie został w bestialski sposób zadźgany nożem młodszy aspirant policji Andrzej Struj, który się ośmielił zwrócić uwagę dwóm nastolatkom, żeby nie wybijali szyb. Po kliku dniach w innym mieście młodociani bandyci znowu zaatakowali funkcjonariuszy, potem w jeszcze innym, ktoś zamierzył się w policjanta siekierą…
To już nie żarty. Resort sprawiedliwości chce radykalnego zaostrzenia kar za napaść na policjanta. To dobry pomysł, ale natychmiast pojawiły się głosy, że sama tylko zmiana prawa nic nie da.
Ale przecież można równolegle do tego zająć się wychowywaniem młodych ludzi.
Tylko… kto ma to robić? Nauczyciele, którzy także nie mają autorytetu i którym uczniowie wsadzają na głowę kosze na śmieci? Rodzice, których często to nic nie obchodzi? Jakby tego było mało, w gazetce dla skaterów (miłośników deskorolek) ukazuje się taka oto reklama: młody człowiek celuje z pistoletu w głowę policjanta, wołając: - Na kolana, psie!
Reklama, po protestach, została zdjęta, ale na myśl, że mogła się w ogóle ukazać, włos się jeży na głowie. Jej autor tłumaczy, że to miał być żart. Dobry żart tynfa wart.
Wolę już dowcipy o milicjantach.