Jeszcze starszych zaczynamy się z lekka bać. Bo tak naprawdę nie wiadomo, co z nich wyrośnie.
Obok piszemy o niecodziennym ogłoszeniu, będącym odpowiedzią na prośbę nieco starszego dziecka.
Apel jedenastoletniego chłopca, rozpaczliwie szukającego miłości nieznanych jeszcze rodziców, chwyta za serce i ściska gardło. Tomek na pytanie, czy ktoś go kocha, odpowiada krótko - nie wiem. W zamian za miłość obiecuje to, co może zaoferować chłopak w jego wieku - sprzątanie, robienie zakupów, deklaruje, że nawet nauczy się gotować. Byle ktoś chciał go pokochać i nazwać synem.
Mamy do czynienia z prawdziwym dramatem dziecka wielokrotnie skrzywdzonego.
Najpierw przez własnych rodziców, którzy nie umieli/nie chcieli/nie mogli (niepotrzebne skreślić) stworzyć mu prawdziwego domu. W dodatku przez sześć pierwszych lat życia Tomka nikt tego nie zauważał i nie wyciągał żadnych wniosków, które doprowadziłyby do zabrania go nieodpowiedzialnym biologicznym rodzicom.
W ten sposób pozbawiono dziecko szansy na znalezienie rodziców adopcyjnych. Ponadto chłopiec ma lekkie upośledzenie umysłowe. Może być dobrym stolarzem, hydraulikiem, budowlańcem, ale nigdy nie będzie genialnym inżynierem lub zdolnym humanistą. Studiów nie skończy. Nie podyskutuje o ezgzystencjaliźmie, twórczości laureata literackiego Nobla i najnowszych trendach w sztuce współczesnej. Chluby i dyplomu rodzinie nie przyniesie. Czy jednak przekreśla to jego szansę na szczęście?
Szansą, choć niezbyt dużą, dla chłopca jest jeszcze adopcja zagraniczna. Polskie dzieci, które nie znajdują rodziców w ojczyźnie, mogą wyjechać do Holandii, Niemiec, Belgii, Danii i wielu innych państw. Zapłatą za miłość będzie życie w obcym kraju, wśród ludzi mówiących nieznanym językiem. Ale i to jest lepsze od bycia synem niczyim.
Opiekunowie Tomka (zresztą nie pierwsi) są dobrymi ludźmi. Mogą dać mu dom jako rodzina zastępcza jeszcze przez 7 lat. Potem, zgodnie z prawem, osiemnastolatek będzie musiał samodzielnie zmierzyć się ze światem. Da radę - brawo. Nie da - trudno.
Trudno?
Pragnę wierzyć, że wśród tysięcy polskich rodzin znajdzie się ta jedna, jedyna, która nie tylko wzruszy się sytuacją Tomka, ale także - w odpowiedzi na ogłoszenie - ofiaruje mu rodzinny dom. I mądrą miłość.