1. Święto tygodnia: Walentego. Jeszcze nie jest dniem wolnym od pracy. Może tak się stanie, gdy przyrost naturalny spadnie jeszcze bardziej?
2. Bogusław tygodnia: Piąty i Dziesiąty (ex aequo). W Słupsku rozgorzał spór pomiędzy dwoma konkurencyjnymi stowarzyszeniami, którym z książąt pomorskich należy się pomnik. Więc postaciom ze średniowiecza wyciąga się haki. Też można.
3. Plama tygodnia: parkingi w Trójmieście. Nie są odśnieżane, nawet zwozi się na nie śnieg, mimo to pozostają płatne. A kierowcy mielą przekleństwa w ustach.
4. Czarny koń tygodnia: Jacek Kurski. Trudno orzec, czy chce kandydować na prezydenta Gdańska. Pewne za to, że nim nie zostanie.
5 Cytat tygodnia: "Grupę, która ze mną współpracowała, mógłbym całować po nogach". Powiedział uszczęśliwiony Adam Małysz. Czy istnieją granice wdzięczności?
6. Plajta tygodnia: Notts County. Szacowny angielski klub futbolowy, najstarszy na świecie zresztą, upada, gdyż okazało się, że bajecznie bogaty inwestor, który miał go kupić, nie istnieje. Czegoś wam ta historia nie przypomina?
7. Wyposażenie tygodnia: maczeta. Policja zatrzymała 20-letniego kierowcę, który wyskoczył z półmetrową maczetą na wyprzedzającego go innego użytkownika drogi. Suchy raport policyjny nie informuje, czy w bagażniku miał trójkąt odblaskowy i apteczkę.
8. Ofiara tygodnia: Kevin Costner. Odwołano rockowy koncert filmowego gwiazdora planowany w Gdyni na marzec. Przyczyną była śladowa sprzedaż biletów na to wydarzenie, podobno spowodowana atakiem zimy. Niczym innym?
9. Sporna tygodnia: pierogarnia. Jeśli podoba wam się to słowo, moim zdaniem nieco sztuczne i niezgrabne, to powtórzcie je teraz dowolną liczbę razy. Niebawem może zostać opatentowane i wtedy za każde użycie trzeba będzie płacić. Więc: pierogarnia, pierogarnia, pierogarnia...
10. Tęga głowa tygodnia: Szymon Jessa. Gdańszczanin dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej prowadzi zaawansowane badania nad sztuczną inteligencją. Tworzy ją w komputerze, a tacy komuniści, na przykład, bardzo wiele sztucznej inteligencji powołali do życia tzw. realu. Nie, żebym chciał wrócić do tamtych eksperymentów...