Dziennik Bałtycki » Rejsy » Od Szeli do butów od Kielmana, czyli wzlot i upadek Leppera

Od Szeli do butów od Kielmana, czyli wzlot i upadek Leppera

Data dodania: 2010-02-19 12:05:21 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-02-19 13:07:34

Polska

Wiktor Świetlik

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Od Szeli do butów od Kielmana, czyli wzlot i upadek Leppera

(© Wojtek Wilczyński/Polskapresse)

Samoobrona została połknięta jako przystawka PiS, ale Andrzeja Leppera z polityki ostatecznie wypchnął sąd, który w pierwszej instancji skazał go za udział w seksaferze na dwa lata więzienia. Dlaczego stoczył się na dno, choć był już tak wysoko.

Jeśli sąd drugiej instancji podtrzyma wyrok bezwzględnego więzienia dla Andrzeja Leppera, to tylko przypieczętuje prywatne losy byłego wicepremiera, bo jako ogólnopolski polityk skończył się już dawno. Tak naprawdę nie wykończył go ani wymiar sprawiedliwości, ani - wbrew własnym przechwałkom - Jarosław Kaczyński. Leppera zniszczyły władza i pieniądze. Dowody swojego końca dawał, gdy był wicepremierem i mówił w TVN 24 o tym, że nosi "tanie buciki od Kielmana, za jedyne 1200 zł".
∨ Czytaj dalej
Na co komu Lepper szpanujący trzewikami o wartości dwóch zasiłków dla bezrobotnych? Ani nie nadaje się na obrońcę uciśnionych, ani na straszaka dla inteligenckich pociech.

Lepper przestał być wiarygodny wśród własnego elektoratu i przestały potrzebować go inne partie. A przecież wcześniej było inaczej. Lepper zawsze się komuś przydawał. Szczególnie Lechom i Leszkom - Wałęsie, Millerowi i Kaczyńskiemu. Dziś nie potrzebuje go już nikt. Choć w Samoobronie nie do wszystkich jeszcze to dotarło, to to już koniec nie tylko jej przewodniczącego, ale i tej partii.

Lepper od swojego początku fascynował - być może był najbardziej fascynującym politykiem w Polsce po 1989 roku. W 2001 roku jako dziennikarz uczestniczyłem w wieczorze wyborczym Samoobrony w słynnym podwarszawskim zajeździe U Witaszka, gdy Samoobrona weszła do Sejmu z 10-procentowym wynikiem, radykalnie różniącym się od sondażowych przepowiedni. Zaraz po ogłoszeniu wyników działacze Samoobrony wyskoczyli do góry wraz z biało-czerwonymi krawatami na ich szyjach - pomysłem Piotra Tymochowicza. Leppera noszono na rękach i podrzucano do góry.

Zabawnie to kontrastowało z minami oniemiałych dziennikarzy, niedowierzających w triumf watażki i jego bandy, w której wtedy zresztą znajdował się choćby detektyw Rutkowski, a także wielu faktycznych lokalnych liderów wiejskich - często bogatych, wpływowych właścicieli przedsiębiorstw rolnych, którzy w pewnym momencie stali się bohaterami swojej okolicy, wymuszając na skupie blokadą lepsze ceny, twardo negocjując z pobliskim hipermarketem. Ale byli też tam weterynarze czy jakiś filozofujący alterglobalista w średnim wieku, a niegdyś aktywny uczestnik Marca 1968 roku. I choć polski mieszczanin czuł przerażenie, a Kazik Staszewski śpiewał "Pierdolę Pera", to czuło się powiew prawdziwej mocnej, rewolucyjnej siły społecznej. Jeden ze znanych polskich socjologów snuł wówczas w prywatnych rozmowach analogie pomiędzy powstaniem partii Leppera a KOR.

Tyle że z tą rewolucyjną siłą od początku było tak, że co rusz się komuś przydawała i dlatego dziś wszyscy wszystkich oskarżają o budowę politycznej kariery Leppera. W 1991 roku, organizując okupacje i blokady w całej Polsce, stanowił świetną odpowiedź na frustracje tych, którzy najwięcej ucierpieli na transformacji. I w swoim przybrudzonym swetrze, zaczesując tłuste włosy plastikowym grzebykiem i organizując głodówki, był w tym dużo autentyczniejszy niż liderzy SDRP, a później SLD w krojonych na miarę garniturach i po amerykańskich stypendiach Fulbrighta. Lepper konsumował rozczarowanie kolejnymi rządzącymi ekipami. To wszystko doprowadziło jego partię do wyborczych sukcesów w 2001 i 2005 roku, a Leppera do rewelacyjnych 15 procent w wyborach prezydenckich w 2005 roku i trzeciego miejsca. Zaledwie pięć lat temu wydawało się, że przed liderem Samoobrony stoi gigantyczna kariera polityczna.
Samoobrona, partia powstała z ludzkiej frustracji, faktycznie - w przeciwieństwie do wszystkich innych stronnictw - wydawała się formacją stworzoną z niczego. Nie miała ani wielkiego odziedziczonego majątku, ani potencjału intelektualnego, nie tworzyli jej bohaterowie opozycji. Ale bogini Fortuna niezwykle jej sprzyjała. Także dlatego, że Andrzej Lepper niezwykle się przydawał innym.
1 2 3 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

endriu lajper

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

koszer (gość), 20.02.10, 08:21:37

Dyzma i tak skończył , Jarek to Kunik ..

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Dziennik Bałtycki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Bałtycki", niedziela 27.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Biuro Prenumeraty

Targ Drzewny 9/11
80-894 Gdańsk
tel. 58 30 03 694
infolinia 801 15 00 26

Prenumerata

Zamów prenumeratę

Reklama:

Biuro Reklamy Gdańsk
Gdańsk, Targ Drzewny 9/11
tel. 58 30 03 274
fax. 58 30 03 202

Biuro Reklamy Gdynia
ul. 10 Lutego 11
C.H. BATORY - III p.
(wejście od ul. Batorego)
tel. 58 660 65 11
fax 58 660 65 14

Reklama

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Bałtycki

80-894 Gdańsk
Targ Drzewny 9/11
tel. 058 30 03 300
fax 058 30 03 303

Redakcja


Oddziały lokalne redakcji

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikBaltycki.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.