Menu Region

Śmierć czai się w internecie

Śmierć czai się w internecie

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Gazeta Wrocławska

Małgorzata Moczulska

2Komentarze Prześlij Drukuj
Michał ze Strzegomia, Ania z Gdańska czy Paweł z Bytomia - młodzi, zdolni, pełni marzeń, o które już nie będą walczyć. Odebrali sobie życie, bo ktoś wrzucił do sieci kompromitujące ich filmy, które odebrały im godność. Nie udźwignęli upokorzenia, które zgotowali im znajomi i nieznajomi. Zostali całkowicie anonimowo i zupełnie bezkarnie opluci przez internautów. A że czasem ktoś nie wytrzymał tego opluwania i odebrał sobie życie? Internetowych hien, żerujących na innych ludziach, kompletnie to nie obchodzi...
Jestem w sieci. Czuję się tu panem życia i śmierci, mogę siać postrach jak cosa nostra, a co ważne - nikt mnie tu nie rozpozna. Puszczam posta, gratka będzie ostra, zaraz znajdę jakiegoś ofiarnego kozła" - fragment piosenki Katarzyny Skrzyneckiej i Mezo, dedykowanej "życzliwym" użytkownikom internetu.

***

Cmentarz w Strzegomiu. Sobota rano. Ponuro, szaro i pusto. Tylko przy jednym z grobów stoi dwóch chłopaków. Wysocy, kaptury zarzucone na głowę, palą papierosy i drepczą w miejscu. Jeden z nich zapala znicz, drugi coś klnie pod nosem. To grób 21-letniego Michała. Mimo że od pogrzebu minęły trzy tygodnie, leżą tu wciąż świeże kwiaty, stoi mnóstwo zniczy.
Kiedy podchodzę, obrzucają mnie obojętnym spojrzeniem.

- Ja pier... nie mogę, no nie mogę, co ta mała narobiła - rzuca jeden z chłopaków.
Przedstawiam się, pytam, czy zechcą porozmawiać, czy wiedzą dlaczego... Początkowo zbywają mnie, twierdzą, że wszystko o sprawie zostało już napisane, że nie ma do czego wracać, że czas, by sprawa w końcu ucichła, ale chwilę potem, pełni złości, wyrzucają z siebie wszystkie żale.

- Dlaczego? Powiem pani - mówi jeden z nich. Przedstawia się jako Jacek. - Wychodzi pani na ulicę, a wszyscy się gapią, część patrzy z ironią, część z pogardą. A nawet jak nie, to tak się pani wydaje, bo przecież wszyscy widzieli ten film, wszyscy wydali już wyrok. I co wtedy pani robi? Ja pani powiem. Człowiek myśli tylko o tym, by się schować, zapaść pod ziemię. Ucieka. Raz, drugi, ale dziesiątego dnia zwyczajnie nie daje rady. Może jedni zaczęliby pić, inni nakopali tej małolacie do dupy i zniszczyli ją, ale nie Michał. On był, k..., za dobry, przejął się tym i dlatego się zabił - dodaje kolega samobójcy.

Wychodzi pani na ulicę, a wszyscy się gapią, patrzą z ironią, z pogardą. I co pani wtedy robi?Kilka tygodni temu chłopak powiesił się we własnym pokoju. Nie zostawił listu, nikomu nie mówił, co planuje, nie prosił o pomoc... A mimo to jego znajomi i rodzina są pewni, że wszystko przez szokujący film.

- Może to niejedyny powód, ale był to ostatni kamyczek, który sprawił, że Michał się rozsypał - mówią.

Co to za szokujący film? Obraz "Zwierzenia szesnastolatki" to nakręcone telefonem komórkowym zwierzenia Pauliny, koleżanki Michała. Dziewczyna opowiada na nim w wulgarny sposób o ich seksualnej przygodzie w parku. Opis tej randki brzmi jak opis filmu pornograficznego. Z pikantnymi szczegółami mówi też o tym, jakie problemy miał jej kochanek podczas współżycia z tak młodą dziewczyną.
1 3 4 »
Reklama
2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Jeszcze jedno.

+40 / -44

Zdjęcie autora komentarza

Mirek Suchodolski  •

Słowa nie cofniesz tak, jak nie cofniesz rzuconego kamienia.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Niestety, słowa też.

+38 / -33

Zdjęcie autora komentarza

Mirek Suchodolski  •

Jestem już dorosłym i schorowanym facetem, do tego mam silną depresję. Słowa których nie cofniesz, mogą zdołować do oporu.

odpowiedzi (0)

skomentuj
Reklama
Reklama