Kino indyjskie, umownie zwane Bollywoodem, ma tyleż samo zwolenników, co przeciwników. Bez względu jednak na to, z jaką wyższością zachodni krytycy patrzyliby na naiwność fabuł, bez względu na to, jak bardzo krytykowaliby ckliwe, przydługie sceny (które potrafią niemiłosiernie wydłużyć i cały film), wreszcie: bez względu na to, jak często szermowaliby słowem "kicz" - fakty dotyczące indyjskiej kinematografii są niepodważalne.
Bollywood to dziś największy przemysł kinowy na świecie, potrafiący wyprodukować nawet do tysiąca filmów rocznie. Filmów, które - co w tym wszystkim najważniejsze - cieszą się coraz większym wzięciem w europejskim kręgu kulturowym, o czym najlepiej świadczy narastająca (także w Polsce) moda na kinowe pokazy bollywoodzkich produkcji, nierzadko połączone z eksploracją indyjskiej kultury, tradycji czy mody.
Teraz, za sprawą widowiska "The Merchants of Bollywood", które w grudniu zawitało do największych polskich miast, otrzyma-my szansę doświadczenia wyjątkowej magii Bollywood na żywo.
"The Merchants of Bollywood" to bowiem spektakl, który łączy w sobie wszystkie cechy specyficzne dla indyjskiego kina - przede wszystkim pełną przepychu i rozmachu, wręcz barokową oprawę, na którą składają się kolorowe, mieniące się od barw stroje i rozbudowana, bajeczna scenografia. Ponieważ jednak kino bollywoodzkie opiera swój sensualny charakter na oddziaływaniu na wszystkie zmysły, nie zabraknie też popisów muzyczno-wokalnych - indyjskie filmy przyjmują wszak konwencję paramusicalową. O skomponowanie i aranżację oprawy dźwiękowej do spektaklu zadbał duet wziętych indyjskich kompozytorów Salima i Sulaimana Merchantów. Możemy spodziewać się więc zabarwionej egzotyką mieszanki ludowych indyjskich rytmów i chwytliwych bollywoodzkich hitów. Mieszanki - co ważne - wykonanej na żywo z wykorzystaniem tradycyjnych instrumentów.
Oczywiście innym obowiązkowym punktem programu będą tańczone do tej muzyki skomplikowane, pomysłowe i idealnie zsynchronizowane układy choreograficzne, z których największe wrażenie robią te zbiorowe, pomyślane na kilkudziesięciu tancerzy. Na tym polu realizatorzy "The Merchants of Bollywood" także mogą pochwalić się współpracą z najlepszymi - od strony tanecznej spektakl zaplanowała bowiem najbardziej rozpoznawalna i wielokrotnie nagradzana bollywoodzka choreografka Vaibhavi Merchant.
Główne role w widowisku zagrają (i wyśpiewają) znane postaci bollywoodzkiego świata - Carol Furtado, Dipender Singh i Arif Zakari, także doskonale wpisujący się w tę indyjską mozaikę stanowiącą o tożsamości tamtejszej kinematografii.
Opowieść spektaklu będzie bazować na silnych uczuciach (nie bez powodu krytyczni recenzenci nazywają ekspresję kina bollywoodzkiego przesadnie egzaltowaną). Doświadczymy więc pełnego wachlarza emocji: od eksplozji humoru i namiętności, przez wielkie dramaty, trudną miłość i zazdrość, aż po nienawiść i przyjaźń.
Wreszcie - fabuła. Podobnie jak w przypadku bollywoodzkich produkcji, niezbyt skomplikowana, iście bajkowa i nieco wyidealizowana, choć tym razem autentyczna. I obowiązkowo silnie osadzona w realiach rodziny - wartości w kulturze Indii nadrzędnej. W spektaklu przedstawiona zostanie bowiem prawdziwa historia dynastii Merchantów - rodziny bollywoodzkich choreografów, którzy wzięli na siebie odpowiedzialność podtrzymywania antycznej tradycji tańca Kanthak, nazywanego tańcem bogów. Niestety, spuścizna jest zagrożona i jedyną nadzieją na jej ocalenie wydaje się przedłużenie linii rodu. Odpowiedzialność za to spoczywa na skłóconej ze swoim dziadkiem (guru dynastii) Ayeshy, która po latach wraca w rodzinne strony i odnajduje miłość z dzieciństwa - Udaya.
Wzruszeń na pewno więc nie zabraknie, a wszystko niechybnie skończy się happy endem, kolektywnym tańcem i wspólnie odśpiewaną piosenką. W świecie Bollywood nie ma przecież nieszczęśliwych zakończeń.
Gdynia, 14.12
Hala Gdynia, ul. Górskiego 8
Godz. 19. Bilety: 80, 109, 140 zł