Dziennik Bałtycki » Blogi » Z panem Blogiem » Zaduszki w Danzig i Westpreußen

Zaduszki w Danzig i Westpreußen

Data dodania: 2009-11-02 16:58:48 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2009-11-03 12:56:15

Dziennik Bałtycki

Dariusz Szreter

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Zaduszki w Danzig i Westpreußen

Poniedziałek 2 listopada 2009

Zaduszki zacząłem dwa tygodnie temu za sprawą powieści "Mój przyjaciel trup", Krzysztofa Wójcickiego. Równolegle z lekturą prowadziłem korespondencję mailową z autorem, co zaowocowało wywiadem. Rzecz dotyczy Albrechta grafa von Krockow. Nie chcę się rozpisywać o szczegółach. Można to sobie poczytać w internetowym wydaniu Rejsów lub ewentualnie zapoznać się z książką. Przy okazji chciałbym jednak nawiązać do tematu, który nurtuje mnie od jakiegoś czasu.

Zacznijmy od tego, że rodzina von Krockow żyła na Kaszubach od 700 lat. Przywędrowali z tu z krzyżakami, ale służyli także królom polskim, książętom zachodniopomorskim, wreszcie Prusakom i kaiserowi.
∨ Czytaj dalej
A kiedy w myśl Traktatu Wersalskiego ich Heimat trafił w granice Polski senior rodu orzekł krótko: no to będziemy Polakami. Starali się 20 lat, ale kiedy przyszedł tu führer ze swoimi stalowymi zastępami, okazało się, że nie tylko trzeba było sobie wybić polskość z głowy, ale jeszcze udowodnić, że się zasługuje na miano prawdziwego Niemca. Reinhold von Krockow, który we wrześniu 1939 r. walczył w polskim mundurze, ostatecznie - by zachować majątek - zgłosił się do Waffen SS. A potem przyszedł Iwan i 700 lat tradycji stało się historią.

Trudno nie postawić sobie pytania dlaczego tak się stało. Skąd to przerwanie ciągłości? Czemu przez tyle lat, tyle zmian granic, władców, wiary i języków panujących, rodzinie von Krokow udawało się trwać na włościach, a w połowie XX wieku zostali stamtąd usunięci? Niedawno poruszałem podobny temat przy okazji recenzji wystawy zdjęć materialnych zabytków kultury protestanckiej w Gdańsku.

Przez 400 lat protestanci nadawali ton temu miastu, teraz pozostały po nich jedynie "materialne ślady". Napisałem wtedy, że to kara za grzech poparcia Hitlera. Jednak już pisząc te słowa miałem świadomość, że to tylko taka efektowna metafora, nie do końca prawdziwa. Bo czy gdyby niemieckojęzyczni gdańszczanie podchodzili do idei narodowosocjalistycznej z mniejszym entuzjazmem, lub zgoła bez niego, to czy by ich stąd nie wygnano po 1945? Oczywiście, że by wygnano, tak jak starego grafa Doeringa von Krockow, mimo iż w czasie okupacji starał się chronić swoich polskich pracowników i sąsiadów, a za to, że ośmielił się zaprotestować przeciw egzekucjom w Piaśnicy (która należała do jego dóbr), został dotkliwie pobity na gdańskim gestapo.
1 2 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

"pomiędzy"

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

kztsu - bo krócej:) (gość), 04.11.09, 20:59:09

Czytając materiał w "Rejsach" (tak, tak - czytam już znów na bieżąco; sprawa prenumeraty została załatwiona, ale to temat sam w sobie na bloga sie nadający i pewnie niejedna cenną uwagę dla Sz. Redakcji udało by się tą drogą pozyskać) przypomniałem sobie, jak trzymając nowe wydawnictwo w rękach w swojej ulubionej księgarni (tzn. tam gdzie mam rabat 20%) pomyślałem, że Darek wkrótce na pewno o tym napisze. No widać trochę się znamy. Książki niestety nie kupiłem kierując się wieloma kryteriami wyboru - dla mnie nie kupienie czegoś co mam w rękach to zawsze zły wybór, ale pojemność mojego konta i pomieszczcenia, które zajmujemy jest w równym stopniu ograniczona. Małżonka twierdzi, nie bez racji, że przeczytałem już i przesłuchałem większą połowę naszego nowego domu, który mógłby być naszym nowym domem, gdybym w dalszym ciagu nie czytał i nie słuchał. "Nobody is perfect - my name is nobody" - to z mojego syna.
W sumie do skreślenia tych kilku słów - a wyszło kilka zdań - skłoniła mnie Twoja uwaga o totalitaryźmie. Powoli skłaniam się ku twierdzeniu, że jesteśmy świadkami takiego na szczęście małego odłamu tego zjawiska w polskim wydaniu. Hm, czy na pewno małego? Zwarcie na bazie i po linii doszło do momentu "dead or alive" - i worek dobrych pomysłów na biznes temu, kto mi wytłumaczy o co naszym tzw. politykom chodzi? Staram sie śledzić to wszystko z radia i gazet, czasami www - informacje i tzw. publicystyka w TV są już od kilku tygodni jest dla mnie powodem niestrawności stałej, zostały eliminowane za 100% poparciem wszystkich mieszkańców i gości naszego domu. Efekt działań totalitarnych w skali globalnej jest wszystkim znany - naszej deklasie politycznej życzę, aby kiedyś stwierdzili, że sztuka dla sztuki jest sztuką w porównaniu z tym co wyczyniają. Na wstyd chyba za późno, na opamiętanie chyba jeszcze za wcześnie. A początek końca - "chyba" po raz 3 - dopiero przed nami raczej. Żal - to z moich córek.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Dziennik Bałtycki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Bałtycki", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Biuro Prenumeraty

Targ Drzewny 9/11
80-894 Gdańsk
tel. 58 30 03 694
infolinia 801 15 00 26

Prenumerata

Zamów prenumeratę

Reklama:

Biuro Reklamy Gdańsk
Gdańsk, Targ Drzewny 9/11
tel. 58 30 03 274
fax. 58 30 03 202

Biuro Reklamy Gdynia
ul. 10 Lutego 11
C.H. BATORY - III p.
(wejście od ul. Batorego)
tel. 58 660 65 11
fax 58 660 65 14

Reklama

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Bałtycki

80-894 Gdańsk
Targ Drzewny 9/11
tel. 058 30 03 300
fax 058 30 03 303

Redakcja


Oddziały lokalne redakcji

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikBaltycki.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.