Lasy wyschły już na wiór

    Lasy wyschły już na wiór

    Mateusz Węsierski

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Kawałek szkła czy niedopałek papierosa może doprowadzić do tragedii. W pomorskich lasach wilgotność spadła miejscami do zaledwie 5 procent! To aż o 13 procent mniej od wilgotności kartki papieru.
    Leśnicy łapią się za głowy i robią co mogą, by zapobiec zagrożeniu i zdusić je w zarodku. Na razie ta sztuka udaje się, ale bez zwykłego rozsądku nie ma szans na uniknięcie pożaru. Aby zapobiec tragedii, zaczyna się wprowadzać zakazy wstępu do lasu.
    - Nie dość, że od 4 czerwca zakazaliśmy wchodzić na teren parku, to jeszcze nasi pracownicy nie mogą opuszczać swoich stanowisk. Zakupy robią im bliscy, bo oni muszą pozostać na straży - mówi Janusz Kochanowski, dyrektor Parku Narodowego Bory Tucholskie. - Przykro nam, że musieliśmy postawić szlaban turystom, bo przecież większość z nich zachowuje rozsądek. Zagrożenie jest jednak tak wielkie, że trzeba dmuchać na zimne.
    Pod Chojnicami spaliły się już 3 hektary lasu. Kilkadziesiąt kilometrów dalej, w Miastku, brak rozsądku objawił się bardzo poważnym zagrożeniem.
    - W okolicy są małe zakłady produkujące węgiel drzewny. Właściciel jednego z nich wpadł na "cudowny? pomysł wypalania węgla przy 40 stopniach Celsjusza w słońcu. Skończyło się na pożarze ugoru pod lasem. Dzięki szybkiej interwencji straży pożarnej i pracowników nadleśnictwa, którzy oborali pole, nie doszło do potężnego pożaru lasu. Mogło być jednak inaczej - zaznacza Roman Ostrowski, komendant Jednostki Ratowniczo - Gaśniczej Państwowej Straży Pożarnej w Miastku.
    Miasteccy strażacy, podobnie jak ich koledzy z regionu, już kilkanaście razy wyjeżdżali do pożarów. Były to niewielkie zarzewia ognia, bo w pracy strażaków bardzo pomagają wieże obserwacyjne leśników. Każdy, nawet mały dym traktowany jest teraz jak wielki pożar. Tego wymaga sytuacja.
    - Dzięki temu gasimy ogień, który się jeszcze nie rozprzestrzenił. Naszym wrogiem, oprócz upału, jest wiatr, który momentalnie rozdmuchuje płomienie - dodaje Ostrowski.
    Źle jest też we wschodniej części Pomorza. Praktycznie codziennie na terenie powiatu nowodworskiego gaszone są pożary płonących traw, trzcinowisk i poszycia leśnego. Wczoraj paliło się 100 m kw. lasu w okolicach Sztutowa. W Lubieszewie i Drewnicy gaszono wyschnięte trawy.
    - Niestety, lista tego typu zdarzeń powiększa się. Jest też jednak i pozytywny aspekt - dzięki temu, że mieszkańcy szybko alarmują nas o groźnej sytuacji, udaje nam się błyskawicznie opanować ogień - podkreśla Tomasz Komoszyński z Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Dworze Gd.
    W ten weekend znowu ma być gorąco i sucho. Oznacza to wciąż wzrastające zagrożenie pożarowe, więc leśnicy zawczasu apelują o zachowanie zdrowego rozsądku - to określenie zaczyna być odmieniane przez wszystkie przypadki. Apele są kierowane do tych osób, które mają zamiar zaczerpnąć świeżego powietrza.
    - Pod żadnym pozorem nie wolno używać otwartego ognia w lesie. Obojętnie czy jest to grill, ognisko, zapalniczka, zapałka czy papieros. Na razie mamy szczęście, bo wielkich pożarów nie było. Jedyne, jakie się przytrafiły, miały miejsce w prywatnych lasach, ale zostały szybko zagaszone. Żyjemy nadzieją, że w przyszłym tygodniu będą zapowiadane burze i deszcze. Jeśli nie, to przy obecnej wilgotności, trzeba będzie wprowadzić zakaz wstępu do lasu - podkreśla Elżbieta Gostkowska, zastępca nadleśniczego w Kartuzach.
    W wielu pomorskich nadleśnictwach powołano specjalne sztaby kryzysowe, które pracują od godziny 8 do 21. Procedury mówią, że gdy wilgotność przez kilka dni utrzymuje się na poziomie poniżej 10 proc., to trzeba zastanowić się nad zamknięciem lasów. Te warunki już są spełnione, ale leśnicy liczą na razie na to, że ludzie zachowają się w lasach odpowiedzialnie. I że choć trochę popada.
    - Układy baryczne są zablokowane. Na wschodzie mamy silny wyż, ciągle się odnawiający. Na zachodzie potężny, chłodny niż z deszczami i burzami. Kręcąc przeciw sobie, utrzymują tzw. komin północny, nie dający deszczu. "Popadło" to akurat na tereny północne, szczególnie Kaszuby. Rezultat jest bardzo niekorzystny - mówi Piotr Grygiel, meteorolog. - Liczę na przełom w pogodzie i deszcz od niedzieli. Będzie on jednak, niestety, krótkotrwały .
    W pomorskich lasach nie ma jeszcze ani grzybów, ani jagód. Na dary lasu jest zdecydowanie za sucho, a jeżeli szybko nie spadnie deszcz, nie będzie ich w ogóle.
    Mateusz Węsierskinawet tak dramatycznie niska jest już wilgotność ściółki w lasach Pomorza

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo