PolskaTimes.pl

Najlepszy program TV w sieci

Serwis powstaje we współpracy z The Times

środa 16 maja 2012 r. imieniny obchodzą: Andrzej, Małgorzata, Wieńczysław

Dziennik Bałtycki » Opinie » Artykuł

Zamierzam w sobotę zostać śledziem!

Dziennik Bałtycki Adam Hlebowicz

Data dodania: 2009-07-30 13:20:40 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2009-07-31 10:55:26

2KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Zamierzam w sobotę zostać śledziem!

Adam Hlebowicz

Choć jestem z Gdańska, w sobotę chcę zostać Śledziem.

Dzień wcześniej na stadionie przy ulicy Traugutta będę w kolejnych derbach Trójmiasta kibicował Lechii, jak to czynię od wielu lat. Jedno jednak nie wyklucza drugiego.

Od kilku dni trwa kampania przeciwko Śledziom. Dlaczego idą? Dlaczego tą drogą? Po co w takiej ilości? Wyjaśnijmy, że chodzi o organizowany po raz dziewiąty Marsz Śledzia, którego idea polega na pieszo-wodnym przemarszu płycizną, która rozciąga się na Zatoce Puckiej od Kuźnicy po Rewę.
Skąd się wziął problem? Grupa ekologów z World Wildlife Fund zarzuciła organizatorom rozdeptywanie ostoi zwierząt. Zawtórowała im część internautów, a wczoraj także dziennikarz lokalnej gazety, który napisał "ostry" i wszechwiedzący tekst.
∨ Czytaj dalej
Czym w takim razie są organizowane każdego dnia przemarsze zorganizowanych grup ludzi przez fragment puszczy pierwotnej znajdującej się w Białowieskim Parku Narodowym? Takich przykładów można mnożyć wiele, w Polsce i na świecie. Jeśli chodzi o foki, to trzeba raczej zakazać przebywania ludziom na większości plaż, bo tam te zwierzęta pojawiają się o wiele częściej niż na rewskiej płyciźnie. Dlaczego organizowany dwa, trzy razy do roku wodny Marsz, gromadzący maksymalnie sto osób, nagle zaczął budzić takie emocje?

Uporządkujmy zatem fakty. Ogromną większość, czasami całość tzw. Ryfu, czyli płycizny, którą Śledzie mają maszerować i płynąć, przykrywa woda. Nie można zatem mówić o ostoi ptaków czy ssaków. Nie wspominając już o rezerwacie czy lęgowisku, bo ten teren takim po prostu nie jest. W ciągu wszystkich ośmiu dotychczasowych edycji Marszu nikt z uczestników nie widział foki. Czym innym jest strzeżenie rezerwatów, jak czyni to Grupa Badawcza Ptaków Wodnych Kuling w Ujściu Wisły. Po kilkunastu latach przerwy rzadkie ptaki w naszym kraju, jakimi są rybitwy czubate, zaczęły tam składać jaja i chować młode, efektem czego była konieczność wygrodzenia części plaży po to, żeby chronić ten obszar przed "nadmiernym, niekontrolowanym i często niecywilizowanym ruchem turystycznym" (to cytat z oficjalnego pisma Kulinga), nie pozwalając tym samym na zadeptywanie kolonii i płoszenie ptaków. Podobnie dzieje się w rezerwatach Beka i Mechelinki.

Owszem, również wśród ornitologów czy zwykłych ptakolubów toczą się dyskusje, jak często, jak blisko obserwować ptaki, fotografować je, czy w końcu nawet zbliżać się do nich. Są pewne podstawowe kanony, które trzeba przestrzegać, aby nie naruszać ekosystemu. Tu jednak pojawia się pytanie podstawowe - edukować w tym względzie ludzi, czy też nie? Jeśli edukować, to jak to robić w sposób przemyślany, odpowiedzialny i mądry. Jestem zdecydowanie za edukacją, bo tylko świadomi ludzie będą pewnych reguł przestrzegać. Birdwatching, tak bardzo popularny na Zachodzie, choć coraz bardziej popularny w naszym kraju, tak naprawdę stawia w Polsce dopiero pierwsze kroki. Brytyjskie Królewskie Towarzystwo Ochrony Ptaków liczy sobie milion członków, dla porównania Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków, którego jestem członkiem, dwa tysiące. Parę lat temu przeżyłem w Białowieży swoisty szok, kiedy wczesnym rankiem do wspomnianej powyżej puszczy pierwotnej wyszły już wszystkie grupy obcojęzyczne (hiszpańska, angielska, francuska), a nasza polska wciąż czekała, bo nie było kompletu niezbędnej liczby uczestników. Podobnie dzieje się nad Biebrzą w czasie wiosennych roztopów, gdzie około połowa napotykanych grup obserwujących ptaki to cudzoziemcy.

Edukujmy się zatem, a nie szukajmy problemu w ekskluzywnym Marszu, który głównie służy poznaniu.

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Czym jest ostoja

zgłoś 0 / 0

Szymon Bzoma (gość), 31.07.09, 14:18:45

Witam, W połowie lat 1990-tych przywołana w tekście Grupa KULING, w której imieniu piszę, organizowała obozy ornitologiczne na półwyspie Szpyrk - tym samym gdzie zaczyna się Ryf Mew. Sam Szpyrk raz był pod wodą, a raz nie - co nie zmienia faktu, że chwytaliśmy tam po kilka tysięcy ptaków siewkowych rocznie (czyli od lipca do września). Rekordowe dni pozwalały na schwytanie kilkuset pierzastych wędrowców podczas ich odpoczynku między Syberią a Afryką. Ile dziś ptaków siewkowych można spotkać na Szpyrku? Żadnego. Wszędzie są płoszący je ludzie. Podobnie jest w każdym zakątku Zatoki Gdańskiej - wszędzie można dopłynąć skuterem czy dojechać quadem. Wszędzie gdzie ląd styka się z wodą są setki chętnych na "bycie" tam. Skuteczna ochrona miejsc takich jak "Mewia Łacha" przed wstępem niewinnych turystów, często kochających przyrodę i ptaki, już w pierwszych latach dała zaskakujące nawet nas samych efekty - gnieżdżą się ptaki z wielu gatunków, ich młode widywane są później od Europy po RPA. Pojawiło się stado fok liczące nawet do 9 osobników. Zatoka Gdańska ma olbrzymi potencjał - ale miejsc realnie dobrych dla ptaków - jest coraz mniej. Zadziwia mnie przekonanie autora tekstu co do "nieszkodliwości" marszu śledzia, jakoby rzekomo okresowo zalewany Ryf Mew nie był siedliskiem fok i ptaków. Otóż jest, albo byłby, gdyby nie łazili tam ludzie. Zło, jakie dziś czyni Marsz Śledzia, a pół roku temu przejazd quadem wzdłuż całego polskiego wybrzeża (inny równie bezsensowny pomysł), nie niesie zagrożenia fizycznym zniszczeniem czegokolwiek. Zniszczenie nie dokonuje się od jednego przemarszu. Marsz to "tylko" promocja zachowań, które powielane potem legalnie i nielegalnie, w swojej masie, a nie pojedyncze z osobna, pozbawiają dzikie zwierzęta kolejnych spłachetków, na których można odpocząć po trudach wielokilometrowych wędrówek. A że nie widać tam fok - cóż, one są tam u siebie i pierwsze widzą chmarę ludzi. www.kuling.org.pl

odpowiedzi (0)

skomentuj

Zamiast komentarza

zgłoś 0 / 0

SMIOUG (gość), 31.07.09, 13:37:03

link; http://hel.hel.univ.gda.pl/ryfmew/ryfmew/inicjal.htm


odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Dziennik Bałtycki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Bałtycki", środa 16.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Biuro Prenumeraty

Targ Drzewny 9/11
80-894 Gdańsk
tel. 58 30 03 694
infolinia 801 15 00 26

Prenumerata

Zamów prenumeratę

Reklama:

Biuro Reklamy Gdańsk
Gdańsk, Targ Drzewny 9/11
tel. 58 30 03 274
fax. 58 30 03 202

Biuro Reklamy Gdynia
ul. 10 Lutego 11
C.H. BATORY - III p.
(wejście od ul. Batorego)
tel. 58 660 65 11
fax 58 660 65 14

Reklama

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Bałtycki

80-894 Gdańsk
Targ Drzewny 9/11
tel. 058 30 03 300
fax 058 30 03 303

Redakcja


Oddziały lokalne redakcji

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama