Dziennik Bałtycki » Aktualności » Marsz śledzia: Człowieku nie wchodź nam na łóżko!

Marsz śledzia: Człowieku nie wchodź nam na łóżko!

Data dodania: 2009-07-23 13:36:40 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2009-07-23 13:38:04

Dziennik Bałtycki

Paweł Średziński, Specjalista ds. Public Relations WWF Polska

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka

Marsz Śledzia, zagraża przyrodzie - alarmuje WWF Polska. Inicjatywa ta koliduje z przyrodniczą funkcją tego miejsca jako ostoi ptaków i fok w tej części wybrzeża. Mimo to, impreza zostanie po raz kolejny zorganizowana w tym samym kształcie i to pod patronatem Dyrektora gdyńskiego Urzędu Morskiego - ustawowego organu sprawującego nadzór nad ochroną i użytkowaniem morskich obszarów Natura 2000!

Marsz śledzia to coroczna impreza przygotowana przez Stowarzyszenie Studiów i Analiz Bezpieczeństwa. Według organizatorów Marszu ma on otworzyć dla turystyki i rekreacji płyciznę na Zatoce Puckiej, ciągnącą się między Kuźnicą na Półwyspie Helskim a Rewą koło Gdyni.

Problem w tym, że organizatorzy zapomnieli o przyrodniczej funkcji tego miejsca i rozdeptują jedyne miejsce w tej części wybrzeża, gdzie foki mogły dotąd znaleźć bezpieczne wytchnienie.
∨ Czytaj dalej
Miejsce to zwane Ryfem Mew (Mewią Rewą, Rybitwią Mielizną, Suchą Rewą) to, przy niskim poziomie morza, parokilometrowa piaszczysta łacha.

Współcześnie ssaki te nie mogą nigdzie w Polsce znaleźć naturalnego miejsca na odpoczynek. Ani jeden metr naszych brzegów nie jest chroniony przed ingerencją człowieka. Gdziekolwiek foki próbują wyjść na brzeg i odpocząć, są płoszone przez plażowiczów albo amatorów sportów wodnych.

Ryf Mew to ich historyczne ich siedlisko - "łóżko" o dwóch funkcjach - służące rekreacji sił oraz rodzeniu i odchowowi młodych. Jednocześnie jest to obszar Nadmorskiego Paku Krajobrazowego, chroniony dyrektywami tzw. siedliskową i ptasią UE w ramach systemu NATURA 2000.

Uczestnicy marszu, jest ich około 100, mają przejść środkiem tego miejsca. Obecność tylu ludzi, hałas i zniszczenia dokonane przez idących to niebezpieczeństwo nie tylko dla fok, ale też dla odpoczywającego na tej piaszczystej łasze wodnego ptactwa - łabędzi, kormoranów, mew, rybitw, czapli, sieweczek, biegusów i kaczek.

Czy ktoś z nas chciałby, aby po jego kanapie odbywał się spacer dziesiątków lub setek ludzi? - pyta Paweł Średziński z WWF Polska. - Bardzo trudno zrozumieć, dlaczego trasy tego marszu nie można było poprowadzić tak, aby omijała to wrażliwe i cenne miejsce. Czyżby organizatorom, w tym władzom Urzędu Morskiego zależało na zniszczeniu tego niezwykłego siedliska?

Na trasę marszu nadawałyby się świetnie szlaki położone na lądzie. Amatorzy turystyki ekstremalnej mogliby też pomóc w ratowaniu linii brzegowej Półwyspu Helskiego od strony Zatoki Puckiej, gdzie właściciele miejscowych kempingów zasypują piaskiem miejsca rozrodu i schronienia ryb, niszcząc je bezpowrotnie..

Marszu Śledzia w tej formie być nie powinno - mówi Paweł Średziński z WWF Polska. -Strefa brzegowa i wody Bałtyku należą do najbardziej zatłoczonych miejsc na świcie. Są eksploatowane ponad zdolność regeneracji. W cywilizowanych krajach myśli się o zmianach. Rząd Francji masowo wykupuje tereny brzegowe z rąk prywatnych, aby były one publiczną przestrzenią i stosownie do potrzeb zarządzane i chronione.

Organizatorzy Marszu Śledzia z roku na rok starają się swoje przedsięwzięcie nagłośnić i powiększyć liczbę jego uczestników, wplątując w swój "wyczyn" jakiś polityków lub instytucje. - zwraca uwagę Anna Dębicka, kierownik projektu WWF "Ssaki bałtyckie".

- W tym roku przynętę podłożono Dyrektorowi Urzędu Morskiego. Zamiast ją obwąchać nosem swoich ekspertów od ochrony środowiska połknął haczyk a organizatorzy dostali przyzwolenie na podeptanie dziewiczego piasku - niechybnie przyszłego rezerwatu.

Marsz ściągając uwagę turystów na Ryf, spokojne miejsce tradycyjnych połowów żakowych lokalnych rybaków, generuje więcej potencjalnych szkód niż pożytku - dodaje dr Krzysztof Skóra ze Stacji Morskiej Uniwersytetu Gdańskiego w Helu. - Zapowiadane i anonsowane sprzątanie byłego poligonu Kriegsmarine a potem Marynarki Wojennej RP to raczej pro-ekologiczny blef, choć organizatorzy na swojej stronie internetowej zapewniają, że są "świadomi ekologicznie".

WWF

Komentarze

przejdź na forum

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Rozrywka

Dziennik Bałtycki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Bałtycki", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Biuro Prenumeraty

Targ Drzewny 9/11
80-894 Gdańsk
tel. 58 30 03 694
infolinia 801 15 00 26

Prenumerata

Zamów prenumeratę

Reklama:

Biuro Reklamy Gdańsk
Gdańsk, Targ Drzewny 9/11
tel. 58 30 03 274
fax. 58 30 03 202

Biuro Reklamy Gdynia
ul. 10 Lutego 11
C.H. BATORY - III p.
(wejście od ul. Batorego)
tel. 58 660 65 11
fax 58 660 65 14

Reklama

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Bałtycki

80-894 Gdańsk
Targ Drzewny 9/11
tel. 058 30 03 300
fax 058 30 03 303

Redakcja


Oddziały lokalne redakcji

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikBaltycki.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.