Polecamy
    TOP OF THE TOP Sopot Festival 2018

    Gwiazdy i wzruszające momenty na festiwalu w Sopocie

    Rozwiń
    Prezes Starkomu bez zarzutów

    Prezes Starkomu bez zarzutów

    Jacek Legawski

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    W firmie miejskiej Starkom w Starogardzie Gdańskim nie dochodziło do korupcji, prywaty, nepotyzmu i niegospodarności, a takie zarzuty w lutym tego roku postawili zarządowi spółki pewni pracownicy, którzy jednak woleli pozostać anonimowi.
    W liście otwartym zaatakowali oni przede wszystkim Kazimierza Borowskiego, dyrektora Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych Starkom. Poza zarzutami natury "osobistej", pojawił się nawet zarzut, że w niejasnych okolicznościach zniknęło 22 tysiące litrów paliwa, a w spółce "liczy się jedynie grupa uprzywilejowanych osób na czele z dyrektorem, która przyznaje sobie olbrzymie zarobki nieadekwatne do wykonywanej pracy".

    Te zarzuty wywołały burzę, zajęła się nimi rada nadzorcza spółki, skierowano nawet sprawę do prokuratury, by ta wyjaśniła najpoważniejsze zarzuty. Związek zawodowy Solidarność także zareagował. Tylko że już w lutym br. przedstawiciele związku, który często wchodzi z dyrektorem w spory, uznali, że taki atak jest nieuzasadniony.

    - Nasz związek takich metod walki nie uznaje - powiedział nam wówczas Zdzisław Czapski, starogardzki lider Solidarności. - Jeżeli mamy zastrzeżenia do kierownictwa firmy, to potrafimy to oficjalnie powiedzieć.

    Tak samo zareagowała Danuta Gabriel, szefowa związków branżowych, a Kazimierz Borowski uznał te wszystkie zarzuty pod swoim adresem za bezpodstawne. Zaproponował, by zweryfikować je na miejscu - w firmie. Po czterech miesiącach już wszystko wiadomo - żaden z zarzutów stawianych przez część pracowników nie znalazł potwierdzania w faktach.

    Prokuratura Rejonowa umorzyła postępowanie ze względu na niepotwierdzenie się ich zasadności. Także rada nadzorcza spółki i właściciel - samorząd - nie dostrzegli w działaniach Kazimierza Borowskiego zarzucanych mu nieprawidłowości.

    - Cieszę się, że chcecie o tym napisać - mówi Kazimierz Borowski. - Wszystkie zarzuty pojawiły się także w lokalnej prasie. Będę się czuł lepiej psychicznie, gdy pojawią się informacje w poważnej prasie, że były one niezasadne.

    Dyrektor wcale nie uważa, że kieruje firmą idealnie. Uzasadnionej krytyki się nie boi, ale cieszy się, że został oczyszczony z pomówień, co wcale nie oznacza, że "nie musi się pilnować".

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo