Raport z bajkoterapii - Magia

    Raport z bajkoterapii - Magia

    Henryk Tronowicz

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Norwegom to dobrze. Rodzą się od razu z nartami na nogach. W każdym razie chłopak w kraju śnieżnych fiordów staje się w pełnym tego słowa znaczeniu Norwegiem z chwilą, kiedy opanuje szusowanie na deskach.
    Anegdot takich miło było wysłuchać kilka dni temu na Uniwersytecie Gdańskim na międzynarodowej konferencji "Polska i norweska książka obrazkowa - uczynić dzieci czytelnikami".
    Otóż Norwegowie potrafią dbać o swoje pociechy. Gdy słuchałem wystąpień przybyszy z Oslo, przypomniał mi się chrześcijański filozof Emmanuel Mounier, który pół wieku temu spostrzegł, że pedagogia to jedna z największych pasji w krajach północy.

    Występujący w Gdańsku Gaute Heivoll, autor spolszczonej poetyckiej opowieści dla dzieci "Niebo za domem", ujawniając tajemnice swego warsztatu, wyznał, że dla niego główny motyw tworzenia to magia. Chociaż - dodał zaraz - magia to czysta kwalifikowana głupota.
    Skąd ta kwalifikowana głupota jednak się bierze? Ano z dzikich fantazji twórczej wyobraźni, nękanej przez irracjonalne strachy i lęki. Dodam od siebie, że wyobraźni nie zabrakło również edytorowi "Nieba za domem". Książka Heivolla liczy stron sto. Połowę tej setki wypełniają ilustracje.

    Norweska literatura dla najmłodszych liczy lat dwieście. Dawniej dominowały w niej ideały narodowe, cechy takie, jak niezależność, niezłomność, pokora wobec natury. Ostatnio zaś - mówiła w Gdańsku o tym pani Kristin Orjasĺter - do twórczości dla dzieciaków wtargnął wszędobylski relatywizm. I nie byłoby w tym niczego karygodnego, gdyby odejście od tradycji owocowało projektami pozytywnymi. Z kolei jednak Hanne Kiil (również przedstawicielka Instytutu Literatury Dziecięcej z Oslo) w ewolucji tej postrzega walory. Nowe prądy kształtują w świadomości młodego czytelnika odporność przed kompleksami, urojonym poczuciem winy, wstydu.

    Obrady wzbogaciła autorka słynnej "Bajkoterapii", dr Maria Molicka, która omówiła rozliczne funkcje literatury w budzeniu wrażliwości moralnej dziecka. Molicka przypomniała Alberta Einsteina, który skłaniał rodziców do czytania dzieciom baśni, a pytany, jak wychować dziecko wybitnie inteligentne, radził dawkę baśni po prostu zwiększać. Wszak superinteligentną matką baśni jest Szeherezada. A ojcem? Ha! Don Kichot...

    Niech mi będzie wolno odnotować, że wystąpienia gości z Oslo przyswajały słuchaczom po polsku Weronika Bugno oraz Karolina Drozdowska, studentki V roku gdańskiej skandynawistyki. Tłumacząc z norweskiego na żywo, obie błysnęły klasą. Współorganizatorem konferencji była gdańska Fundacja Inicjatyw Społecznie Odpowiedzialnych.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo