Konserwator nie jest na

    Konserwator nie jest na

    Zdjęcie autora materiału

    Dziennik Bałtycki

    Odpowiedź konserwatora zabytków na artykuł o jego sprzeciwie wobec elektrowni jądrowej
    W tekście p. Jacka Kleina i Roberta Kiewlicza opublikowanym na łamach "Dziennika Bałtyckiego Polska" 30 marca br., zatytułowanym "Konserwator zabytków blokuje budowę elektrowni atomowej", znalazło się szereg błędnych informacji, nie wynikających żywię nadzieję z resyntementu do konserwatora, a podyktowanych jedynie troską o los tej znaczącej dla Pomorza inwestycji. Niniejszym pragnę wyjaśnić więc co następuje.


    Po pierwsze, nawet samemu konserwatorowi nie jest wiadomo, by blokował budowę elektrowni atomowej. Sentencja pisma w tej sprawie jaka wyszła z WUOZ w Gdańsku, brzmi jak następuje: "Postanawiam odmówić uzgodnienia projektu zmiany planu zagospodarowania przestrzennego województwa pomorskiego. Po uwzględnieniu uwag przedstawionych w poniższym uzasadnieniu możliwe będzie uzgodnienie projektu przedmiotowego planu".

    Mówimy więc o dokumencie planistycznym, a nie o elektrowni jako takiej, a ściślej dwóch elektrowniach: atomowej i węglowej. Poczytajmy teraz, co w uzasadnieniu mówi się o rzeczonych elektrowniach: "przedstawiona do uzgodnienia wersja zmiany planu stwarza możliwość realizacji inwestycji stanowiących zagrożenie dla ochrony krajobrazu i dziedzictwa kulturowego oraz zabytków.

    Są to:
    1. Elektrownia węglowa w Opaleniu
    2. Elektrownia jądrowa w rejonie Żarnowca".
    Koniec cytatu. Oto zgłoszone zastrzeżenia:

    Ad. 1 - W odpowiedzi na kroki planistyczne podejmowane przez Burmistrza Miasta Gniew w sprawie lokalizacji elektrowni węglowej w dolinie Wisły, pomiędzy Gniewem a Kwidzynem, urząd konserwatorski informował już w piśmie z 23 września 2008, ze ta lokalizacja jest sprzeczna z wymogami ochrony wartości kulturowych. Trudno mi wyjaśnić, dlaczego znane uprzednio zastrzeżenia zostały pominięte i nie pojawiły się w tej sprawie jakieś bardziej konkretne argumenty.

    Ad. 2 - wiemy, że budowa z lat 70/80 elektrowni atomowej w Żarnowcu, spowodowała unicestwienie 2 starych wsi kaszubskich: Kartoszyna i Tyłowa. Ostatecznie do wybudowania elektrowni nie doszło. Teraz wracamy do pomysłu budowy, lecz nie mamy wiedzy w którym dokładnie miejscu ona może powstać, zatem nie wiemy czy i ile jeszcze wsi może zniknąć.
    Otóż brak odpowiedzi na tak podstawowe pytania nie może stanowić podstawy do wydania odpowiedzialnej zgody na coś możliwego, o czym wobec tego nie możemy z góry wiedzieć jak wpłynie na całkiem realne dziedzictwo kulturowe.

    Wygląda więc na to, że mamy kolejny jedynie "news" podparty nieadekwatnymi przykładami rzekomych zaniedbań lub kontrowersyjnych decyzji jakoby przez konserwatora podejmowanych. Wszystkie decyzje jakie podjął WOUZ w Gdańsku, w wymienionych przez Państwa przykładach, okazały się słuszne, co potwierdziły chociażby instytucje odwoławcze, przyznając rację konserwatorowi. Myślę, że takich nietrafionych argumentów wobec pracy konserwatora, pochodzących głównie z jednego źródła, było już tyle, że byłbym wdzięczny za porzucenie owej socjotechniki. W każdej sprawie gotów jestem również do publicznej dyskusji, jednak w przypadku obu elektrowni, nie zaszło jeszcze nic co dałoby realny przyczynek do takowej.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo