Czy ktoś odpowie za śmierć Justynki?

    Czy ktoś odpowie za śmierć Justynki?

    Anna Szałkowska

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Prokuratura Rejonowa w Elblągu wszczęła śledztwo w sprawie śmierci jedenastoletniej Justynki.
    Dziewczynka zmarła w lutym br. w olsztyńskim szpitalu, do którego została przetransportowana po reanimacji w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Elblągu. Przypomnijmy, zdaniem rodziny, dziecko zmarło na skutek zaniedbań w elbląskiej placówce, ponieważ zbyt późno ustalono, że ma nowotwór.

    - Mamy wyniki sekcji zwłok, które potwierdzają, że przyczyną zgonu dziecka był guz mózgu - informuje Sławomir Karmowski, rzecznik prasowy Prokuratury Rejonowej w Elblągu. - Dysponujemy też materiałami z elbląskiego szpitala. To, że w tym szpitalu nie zdiagnozowano odpowiednio wcześnie nowotworu, nie musi oznaczać, że był to powód śmierci dziewczynki. Praca prokuratora będzie raczej polegać teraz na ustaleniu, czy można wskazać osobę winną zaniedbań tego przypadku.

    W środę przesłuchana była również Anna Wiśniewska, mama Justynki. Jak twierdziła, w jej ocenie, dziecko mogło umrzeć z powodu zaniedbań lekarzy.

    Jedenastolatka dwukrotnie była hospitalizowana w elbląskiej placówce, w styczniu oraz lutym.

    - Córka chudła, wymiotowała, majaczyła - opowiada jej matka. - Trafiła na oddział dziecięcy. Prosiłam, żeby zrobiono jej tomografię i USG. Usłyszałam, że lekarze wiedzą, co robią. Nie prosiłam o to bez powodu. Mój mąż bowiem również miał guza mózgu, jest po trepanacji czaszki. Prośby nie zostały wysłuchane. Po kilku dniach Justynka wróciła do domu, nawet po feriach poszła do szkoły. Wkrótce znowu pogorszył się jej stan zdrowia. Kiedy jechałam z nią zrobić badania, zemdlała. Wróciłam do szpitala, do którego zaniosłam ją na rękach. To było w piątek, 20 lutego. Zawieźli ją na wózku, podłączyli kroplówki. Wieczorem, kiedy z nią leżałam, nagle westchnęła głębiej i przestała oddychać. Zaczęła się reanimacja, po której zrobiono tomografię głowy i wykryto guz w mózgu. Po tej akcji dziecko przetransportowano do Olsztyna. Kiedy zapytałam w Elblągu, dlaczego ją wywożą, usłyszałam, że nie ma dla niej respiratora. Zmarła w Olsztynie następnego dnia.

    Co na to szpital?
    - Nie stwierdziliśmy żadnych uchybień w pracy lekarzy ani podczas pierwszego, ani drugiego pobytu dziecka - wyjaśnia Małgorzata Twardowska, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    księżyc

    ula (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 2

    Popieram , Pani Twardowska , niech już pani leci na księżyc i więcej na ziemię nie wraca, a jeśli już uda się pani wrócić to dla dobra pacjentów TYLKO NIE DO JAKIEGOKOLWIEK SZPITALA!!!

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    co pani tu robi?

    kamila (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 2

    Co ty babo robisz w tym szpitalu???!!!! Czy, gdyby twoje dziecko zmarło, to też twierdziłabyś - nie było żadnych uchybień ze strony szpitala???Bronisz kumpli po prostu i nie chcesz stracić ciepłej...rozwiń całość

    Co ty babo robisz w tym szpitalu???!!!! Czy, gdyby twoje dziecko zmarło, to też twierdziłabyś - nie było żadnych uchybień ze strony szpitala???Bronisz kumpli po prostu i nie chcesz stracić ciepłej posadki ty tępa kobieto, podła kobieto!!!zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    NASZE AKCJE

    Wideo